TO BÓG MNIE STWORZYŁ,
TO BÓG POUCZYŁ MNIE, JAK ŻYĆ.
41 obserwujących
350 notek
383k odsłony
  934   5

Kto wygra, a kto przegra tę wojnę?

W dyplomacji wypowiadane słowa, szczególnie deklaratywne, są bardzo ważne, często nawet ważniejsze niż czyny. Słowa niby nic nie kosztują tego kto je wypowiada, ale mogą wyrządzić wiele zła. Dobra też. Warunkiem tego jakie efekty one przyniosą - dobre, czy złe - jest najpierw namysł - określenie celu jakiemu mają służyć, przewidywanie skutków jakie mogą spowodować, a dopiero potem ich wypowiadanie. Tak czynią osoby odpowiedzialne za Państwo, za obywateli, a nie tańczące na ostrzu noża pajace udające mężów stanu przed bezmyślną gawiedzią pozbawioną rozumu i instynktu samozachowawczego.

O ile zaś słowa wypowiadane przez przysłowiowego Kowalskiego nie mają znaczenia strategicznego, choć też oczywiście są ważne, bo wpływają na opinię społeczną, to te wypowiadane przez prominentnych, sprawujących władzę polityków i będące na ich usługach wszelakie media, mają już przeogromną wagę, a ich skutki są żywotnie istotne dla losu kraju, w którym sprawują swoją władzę i ludzi, którzy w nim żyją.


Wojna prędzej czy później zakończy się. Na jak długo tego nie wie nikt, ale obie strony biorące w niej oficjalny udział w końcu będą musiały wypracować warunki jej zakończenia.

Strony nieoficjalne oczywiście mają i będą tu miały jedyny głos decydujący, a nie choćby najbardziej waleczny żołnierz ukraiński, czy wykreowany na narodowego, a nawet światowego, bohatera prezydent Zeleński.

Mrzonki o końcu Rosji, jej podziale, czas najwyższy włożyć miedzy bajki dla niegrzecznych dzieci. Rosja, to nie jakiś tam kraik, który może zdeptać Ukraina bez udziału światowych mocarstw, ale potężne państwo dysponujące bronią atomową.

Śmichy, chichy z armii rosyjskiej i jej słabości militarnych są może i atrakcyjne dla osób o małym rozumku, które siedząc na kanapie wojnę postrzegają przez pryzmat gier komputerowych, ale już nie prawdziwego życia. Cała ta ich komputerowa "odwaga" ukazała się zresztą w pełnej krasie podczas światowej akcji pt.: "pandemia".

Szmaty na twarzach, dystans od najbliższych, w tym starych, samotnych i schorowanych, zgoda na izolacje, kwarantanny, brak dostępu do lekarzy, przyzwolenie na brak leczenia tzw. kowida i czekanie aż się pacjentowi pogorszy, aprobata dla śmierci przy pomocy respiratorów, nieleczenia innych, niemodnych, a groźnych chorób, bankructwa i utratę dorobku całego życia, odrzucanie głosów rozsądku, a na deser dobrowolne przyjmowanie do organizmu swego i swych najbliższych, nawet własnych dzieci, ryzykownego preparatu zwanego szczepionkami p/kowidowi, pokazały dobitnie ile ta ich kanapowa odwaga jest warta.

Teraz ci sami ludzie buńczucznie bredzą o wykończeniu Rosji, o jej pokonaniu przez Ukrainę i nie przyjmują do wiadomości, że Rosja prędzej użyje atomu, niż pozwoli się pokonać. I nie ma tu znaczenia, czy władzę dzierży bestia Putin, czy inna bestia. Nie przyjmują do wiadomości, że ranna bestia jest nieobliczalna i jeśli ma iść do piekła, to razem z tymi, którzy ją tam chcą zesłać.


Do tej pory państwa nuklearne trzymały się w szachu i świat uniknął konfliktu na wielka skalę. Taką bronią dysponuje wiele krajów, nie tylko Rosja, ale przecież, chociaż nieoficjalnie, ale jednak, zaangażowane w tę wojnę USA, czy przyczajone Chiny, nie wspominając o Wielkiej Brytanii, Francji, Indiach, Pakistanie, czy Korei Północnej i, co również bardzo ważne i czego nie da się pominąć, Izraelu. Krajów posiadających głowice nuklearne jest więc wiele i nikt nie jest w stanie przewidzieć, kto i kiedy zechce usmażyć nią swoje dania.

Prowokacje, działania pod fałszywą flagą to też strategia wojenna, która może wystrzelić nas i całą naszą planetę w Kosmos.


Czy Ukraińcy są głusi?

Jesteście w wielkim błędzie jeśli myślicie, że Ukraińcy zapomną, naszym (?) władzom i bezmyślnie powielającym te brednie internautom, takie słowa jak:

Ukraina walczy też za nas;

Ukraińcy bronią nas przed ruskimi;

Ukraina jest buforem między nami a Rosją;

Lepiej, ze wojna toczy się na Ukrainie, a nie w Polsce;

Pomagamy im dając broń, czyt. aby wykrwawiali się też za nas;

Demografię nam poprawią;

Będzie nas (nas?) 40 milionów, a może i więcej, itd., itp. .


Zobaczycie też, co się stanie, gdy Ukraina stanie się członkiem UE.


Kto wygra, a kto przegra?

Jeśli nie dojdzie do wojny światowej z użyciem atomu, to obawiam się, że największą ofiarą wojny rosyjsko-ukraińskiej, a de facto amerykańsko (anglosasko) – rosyjsko – chińskiej z poligonem na terenie Ukrainy, największym przegranym, wg moich przewidywań może być Polska. Może się zdarzyć, że Polski wręcz już nie będzie ku radości jej „przyjaciół” bo jak rzekł poeta: „wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”. Co będzie? Ano, albo Ukropol (mniejsza o nazwę) albo Niebiańska Jerozolima (znów mniejsza o nazwę).

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale