Jacek Milewski
Piszę sobie.Głównie wbrew.
0 obserwujących
1 notka
204 odsłony
  162   1

Obywatel zmaga się z poezją.

Obywatel ukłonił się grzecznie pani Kurzynkowej, która z miną zamyśloną kroczyła wokół klombu na osiedlowym skwerku.
– Dzień dobry! Czyżby szanowna pani właśnie oczekiwała na rozkwitnięcie pierwszej  piwonii?
– E tam – pani Kurzynkowa machnęła lekceważąco dłonią. – Kontempluję poezję.
– O! – ucieszył się obywatel. – A czyjego autorstwa?
– Jasia Kapeli – odpowiedziała pani Kurzynkowa i spojrzawszy surowo na obywatela zadeklamowała:


chodzę i gardzę ja chodzę i gardzę
widzę i gardzę słyszę i gardzę
rozmawiam i gardzę uwięziony w mięsistej wywłoce
nieustannie między głodem a nudnościami
pochłaniam kebaby i zapiekanki
a potem je zwracam


Obywatel mruknął coś pod nosem i czym prędzej się oddalił, albowiem był świeżo po obiedzie. Nie odszedł daleko, gdy dogonił go pan Popychłło i zabiegając drogę wyrecytował z emfazą:


I Nobel trafił w Twe ręce
Gdy Ty pokojowo, walczyłeś w męce
Skąd czerpałeś na to siły
Jakie duchy podpowiadając ci mówiły
Że zwyciężysz komunę sobą
A lud pójdzie za Tobą!

– Hę? – zapytał skonsternowany obywatel i przyjrzał się uważnie sąsiadowi, podejrzewając, że ów wraca właśnie z wykładów na Akademii Piwa.
– Nasz Lechu napisał i ogłosił wiersz! – wyjaśnił z dumą pan Popychłło. – To ostatnia strofa.
Obywatel westchnął i rzekł:
– On jest głupi jak but. Jak but z lewej nogi.
– Jak, sąsiad, śmiesz?! – warknął pan Popychłło i przyjął postawę zaczepną.
– To nie ja – obywatel pokojowo uniósł dłonie. – To Adam Michnik tak powiedział o Lechu Wałęsie. Jedenastego września 1980 roku.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura