Jacek Trzaska Jacek Trzaska
289
BLOG

O piłce zgryźliwie

Jacek Trzaska Jacek Trzaska Sport Obserwuj notkę 0

 

 

Niestety, przeczucia mnie nie myliły, Polska przegrała mecz z Portugalią w rzutach karnych. Wszyscy są zachwyceni z wyjątkiem malkontentów takich jak ja. Mnie się nie podobał na tym turnieju ani ten mecz, ani poprzednie (z wyjątkiem meczu z Irlandią Północną). Pretensje mam nie dlatego, że źle grali nasi zawodnicy, ale dlatego, że nie szukali szczęścia w bardziej ofensywnym stylu gry. Gdybym nie widział, na co stać naszą drużynę – ale niestety widziałem. W czasie tych zawodów oprócz meczu z Irlandią pressing nie był przez naszych zawodników stosowany w ogóle. Tak naprawdę jestem wściekły! Jak można wygrać, nie strzelając bramek? \Jak można je strzelać, nie atakując lub notorycznie nie trafiając w bramkę przeciwnika? Dlaczego nie pojechał na mistrzostwa Sebastian Mila, który walnie przyczynił się do awansu drużyny (między innymi strzelił bramkę Niemcom w Warszawie)? Dlaczego nasi zawodnicy zaraz na początku meczu, po zdobyciu bramki, zaczęli grać w jakieś szachy, jakby w oczekiwaniu na rzuty karne. Z obserwacji tego, jak grają inni, można było się pokusić o walkę o złoty medal – no, ale te nasze kompleksy.
Niemcom nie można strzelać bramek, bo polityka (są na to dowody, kamery nie kłamią, zresztą sędzia niemiecki się odwdzięczył, nie dyktując karnego), Ukraińcom można, ale tylko jedną, bo więcej nie wypada, zresztą Irlandczykom też. Ze Szwajcarią mecz wygrany za pomocą techniki czołgania, ledwo żeśmy się przeczołgali (nie wiem, skąd była ta radość po meczu i nie wiem – moźe kurs franka miał z tym coś wspólnego?). No to miałem nadzieje, że teraz zobaczę wreszcie, na co stać naszą drużynę, bo jakoś nie mogłem sobie przypomnieć niczego krępującego w przypadku Portugalii, której drużyna jeszcze nie wygrała żadnego meczu w regulaminowym czasie w trakcie tych mistrzostw, zresztą w tym meczu również. To chyba najsłabszy zespół wśród pretendentów do medalu. Portugalczycy wyszli z grupy na trzecim miejscu, za Węgrami i Islandią. Właściwie to był dla naszej drużyny prezent od losu.
http://sportowefakty.wp.pl/euro-2016/610521/euro-2016-portugalia-o-krok-od-odpadniecia-zobacz-tabele-wszystkich-grup


No i zobaczyłem. Karetka na osiedle przyjechała jakieś dziesięć minut po zakończeniu meczu. Wszyscy słyszeli, bo jechała cały czas na sygnale, nie wiem, co z sąsiadem... bo to w bloku obok...

Najgorsze jest to, że pytania typu, jak można wygrać, nie strzelając bramek lub strzelać nie trafiając notorycznie w bramkę przeciwnika? zadawałem sobie po każdym bez mała meczu naszej reprezentacji przez ostatnie trzydzieści lat, trochę się tego naoglądałem... Myślałem, że tym razem będzie inaczej, mój sąsiad zapewne też.

A teraz trochę refleksji. Otóż słyszy się do znudzenia, jaki to z Nawałki świetny trener, no bo taki sukces, od tylu lat... dużo och i dużo ach.
Tymczasem wypada zapytać, jak to możliwe, że przez tyle lat, mając do dyspozycji czołowych piłkarzy europejskich klubów, czyli polskich zawodników grających za pieniądze poza granicami naszego kraju, żaden trener nie potrafił sklecić drużyny mogącej odnosić sukcesy na poważnych imprezach piłkarskich? Taka sytuacja trwa od jakichś 20 lat, a może nawet więcej.
Nikt już nie pamięta srebrnego medalu zdobytego na Olimpiadzie w Hiszpanii, w 1992 roku, tylko dlatego, że żaden działacz z PZPN nie zdążył niczego zepsuć.
Tym razem zawodnicy byli spoza reprezentacji i daje do myślenia, nie tylko ogromny sukces tamtej drużyny i jej trenera, ale i to jaką długą drogę przechodzili oni, by do reprezentacji ("na stare lata") się załapać. Mieliśmy takich zawodników jak Kapustka zawsze, ale woli nie było, aby ich wykorzystać. A na starość gra się jakby gorzej...
Trener Nawałka, z całym szacunkiem dla niego, poskładał tylko to, co było do poskładania od bardzo dawna. Zawodnicy tacy jak Krychowiak czy Lewandowski... toż ich nawet trenować nie trzeba, bo w klubach zachodnich już to zrobiono, sami wiedzą co i jak. Warto też przypomnieć sytuację na meczu sprzed paru lat, kiedy to polska publiczność, zamiast kibicować polskim zawodnikom, wspierała reprezentacje bodaj że San Marino czy jakiejś innej „potęgi piłkarskiej” tego typu, kiedy kielich goryczy był już pełen – i wtedy chyba nastąpił zwrot.
Mam nadzieję, że polską piłką nożną zajmie się kiedyś IPN.
Tylko mi sąsiada szkoda.

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Letnie_Igrzyska_Olimpijskie_1992

 

 

Jacek Trzaska

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport