I zaczęło się. Wiadomo było, że obecne władze spółdzielni mieszkaniowych łatwo się nie pogodzą z koniecznością zmian, które ograniczą ich władzę. O tym, jaka jest temperatura walki o zmiany w spółdzielniach świadczyć może przykład białostockiego osiedla Słoneczny Stok. Ku coraz większemu zdenerwowania prezesa na światło dzienne wychodzą kolejne wątpliwości w administrowaniu dobrem i własnością mieszkańców.
Sytuacja nabrała tempa, gdy mieszkańcy osiedla Słoneczny Stok zaczęli się mobilizować na czwartkowe walne zebranie członków spółdzielni. Osobiście bardzo mi zależało, by wszyscy mieszkańcy dowiedzieli się o terminie, miejscu i czasie tego zebrania oraz żeby powiadomili o tym sąsiadów. Jako mieszkańcy czujemy wyraźnie, że przyszedł moment wzięcia odpowiedzialności za nasze spółdzielnie i zrobienie tego, co trzeba było uczynić już dawno. Po pierwsze obniżyć czynsz. Nie może tak być, żeby koszty utrzymania małych mieszkań były zbliżone do kosztów utrzymania domku jednorodzinnego. A czynsz był nieraz prawie dwukrotnie wyższy niż w takich samych nieruchomościach zarządzanych przez wspólnoty mieszkaniowe.
Kolejny krok na liście zmian to oddłużenie spółdzielni. Władze spółdzielni generują zadłużenia sięgające setek milionów złotych, a mieszkańcy o tym nie wiedzą, chociaż to zadłużenie obciąża właśnie ich. Dalej, trzeba wprowadzić system przetargów, którego dotychczas władze spółdzielni nie stosowały i wyeliminować nieprawidłowości przy opłatach za ogrzewanie. O tym, jak sytuacja wygląda obecnie, niech powiedzą krótkie przykłady z ostatnich dni z lokalnego podwórka.
We wtorek złożyłem w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez władze białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej Słoneczny Stok. Chodzi o wysokie koszty wywozu śmieci i nieprawdziwe dane dotyczące zadłużenia spółdzielni. Od kilku lat wywozem śmieci zajmuje się jedna firma. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że firmom, które oferowały niższe ceny, spółdzielnia odmawiała możliwości złożenia swojej oferty. Przez to mieszkańcy płacą o wiele więcej za tę usługę. Według moich obliczeń, kwota jaką spółdzielnia płaci firmie jest o jedną-trzecią, jedną-czwartą wyższa niż ceny rynkowe.
Jeszcze poważniejszą rzeczą jest podawanie przez władze niewiarygodnych informacji odnośnie zadłużenia spółdzielni. Według danych publikowanych w KRS-się, zadłużenie jest prawie dwukrotnie wyższe niż podawane przez władze spółdzielni. Spółdzielnia informuje, iż zaciągnęła kredyty na kwotę 59.984.650,68 zł, gdy tymczasem suma ta według danych z KRS na dzień 31 grudnia 2009 r. wynosi: 99 827 215,48 zł.
Prezes spółdzielni Jerzy Cywoniuk zaprzecza tym zarzutom. Ale nie odnosi się jednak do konkretnych wątpliwości. Nawiązał za to do innej sprawy. Chodzi o wysokość zarobków prezesa spółdzielni. Sięgają one nawet 15 tys zł, podczas gdy prezes oficjalnie wymienią kwotę połowę mniejszą. Łatwo to zresztą zweryfikować. Z uchwały nr 34/2009 Rady Nadzorczej SM „Słoneczny Stok” w Białymstoku z dnia 23 listopada 2009 r. wynika, że prezes otrzymuje 4-krotność średniego wynagrodzenia brutto w spółdzielni, czyli ok. 15,5 tys. zł (4 x 3,9 tys. zł). Ponadto rada nadzorcza przyznaje co kwartał prezesowi premię do płacy podstawowej w wysokości 30% miesięcznego wynagrodzenia brutto. Myślę, że nie trzeba tego komentować, a wnioski nasuwają się same.
W poniedziałek pojawiło się też poważne pytanie czy zastępca prezydenta Białegostoku Aleksander Sosna nie dopełnił obowiązków w sprawie nadzoru nad firmami zajmującymi się wywozem śmieci?
Sprawa również dotyczy pośrednio spółdzielni mieszkaniowych. Z informacji, które pojawiły się na posiedzeniu Komisji Zagospodarowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej Białegostoku wynika, że jedna z firm odpowiedzialna za wywóz śmieci komunalnych (spółka „Czyścioch Bis”), działała i wciąż działa niezgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz z naruszeniem warunków zezwolenia. Na czym polega ta nieprawidłowość?
Spółka „Czyścioch Bis” bez uprzednio przeprowadzonego przetargu wywozi śmieci po cenach wyższych niż rynkowe z osiedli administrowanych przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Słoneczny Stok” oraz nie przekazuje odpadów komunalnych do ZUOK w Hryniewiczach, do czego jest zobowiązana przez prezydenta Białegostoku (jasno określa to ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach).
Ponadto, spółka „Czyścioch Bis” zatrudnia zięcia prezesa SM Słoneczny Stok, a prezes spółdzielni zatrudnia żonę wiceprezydenta Białegostoku Aleksandra Sosny na podstawie umowy, której treści nie udostępnia nawet członkom rady nadzorczej zarządzanej przez siebie spółdzielni. Do kompetencji wiceprezydenta Sosny należy udzielanie i cofanie zezwoleń spółkom zajmującym się oczyszczaniem miasta. Zachodzi zatem podejrzenie, że wiceprezydent Białegostoku pan Aleksander Sosna, odpowiedzialny za prace Departamentu Ochrony Środowiska i Gospodarki Komunalnej, nie dopełnił obowiązków polegających na zapewnieniu odpowiedniego nadzoru nad wywozem odpadów komunalnych oraz przekroczył swoje uprawnienia, tolerując wywóz śmieci niezgodnie z zapisem ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Szacuje się, że w wyniku tych nieprawidłowości Miasto Białystok straciło około 100 mln zł!
Kilka powyżej przytoczonych faktów dotyczy tylko jednego miasta i tylko jednej spółdzielni. Ale gdy rozmawia się z ludźmi z całej Polski, którzy żyją w spółdzielniach mieszkaniowych, to okazuje się, że doświadczenia są podobne. Dlatego pora przerwać praktycznie niekontrolowane rządy obecnych władz spółdzielni. Czas sprawić, by spółdzielnie zaczęły bardziej należeć do mieszkańców niż do prezesów.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)