Co dalej z rynkami - Independent Trader
Co dalej z rynkami - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
24
BLOG

Jak zmienia się giełda w epoce AI?

Independent Trader Independent Trader Giełda Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Im szybciej zmienia się świat, tym większa pokusa, aby inwestować w to, co brzmi najbardziej futurystycznie. Interfejsy mózg-komputer, sztuczna inteligencja, blockchain, długowieczność, nowe źródła energii, automatyzacja, robotyzacja. Wszystko to brzmi świetnie. Problem polega na tym, że między „świetnie brzmi” a „da się na tym rozsądnie zarobić” jest gigantyczna różnica.

Wielu inwestorów wpada w pułapkę. Widzą technologię, która może zmienić świat, po czym od razu zakładają, że muszą mieć ekspozycję na ten trend. Tyle że inwestowanie nie polega na kupowaniu każdej obietnicy przyszłości. Inwestowanie polega na kupowaniu aktywów, które mają sensowną relację ceny do ryzyka, potencjału i dostępnych danych.

A w przypadku wielu najbardziej przyszłościowych technologii tych danych po prostu nie ma.

Im dalsza przyszłość, tym większa liczba niewiadomych

Weźmy chociażby wszczepiane interfejsy mózg-komputer. Neuralink, Synchron i podobne projekty mogą za jakiś czas zmienić medycynę, komunikację, a być może nawet sposób funkcjonowania człowieka. Tylko co z tego wynika dla inwestora dziś?

image

Moim zdaniem niewiele.

Mamy tutaj jednocześnie ryzyko technologiczne, regulacyjne, etyczne i polityczne. Jedna decyzja regulatora może przyspieszyć rozwój branży albo zatrzymać ją na lata. Jedna zmiana społecznego nastawienia może sprawić, że projekt uznawany dziś za przełomowy stanie się tematem nie do ruszenia. Wystarczy przypomnieć sobie, jak przez lata blokowano różne obszary medycyny czy badań biologicznych. Część rozwiązań może być społecznie akceptowana, jak przywracanie komunikacji osobom sparaliżowanym. Inne, jak sztuczne wszczepianie pamięci, będą budzić przeciwne emocje.

Dlatego w takich przypadkach zdecydowanie wolę skrócić horyzont. Nie zastanawiać się, co wydarzy się za 20 czy 30 lat, tylko patrzeć na najbliższe trzy, cztery lata. To nie znaczy, że ignoruję trendy długoterminowe. Wzrost cen wody, zapotrzebowanie na energię czy rozwój infrastruktury dla AI są realne. Tyle że nie każdy trend da się sensownie rozegrać z poziomu zwykłego inwestora. Możemy widzieć problem niedoboru wody, ale nie oznacza to, że jesteśmy w stanie kupić ogromne zasoby w Paragwaju i zbudować globalny biznes eksportu słodkiej wody.

Czasami najlepszą decyzją jest po prostu odpuścić temat, którego nie da się dobrze wycenić.

Technologia przyspiesza szybciej niż człowiek

Drugi problem jest jeszcze większy. Technologia zmienia się szybciej, niż człowiek potrafi się do tego psychicznie i społecznie dostosować. Jeszcze nie tak dawno ludzie przez większość życia pracowali w jednym sektorze. Później normalne stało się przepracowanie całej kariery u dwóch, trzech pracodawców. Dzisiaj coraz bardziej realny staje się scenariusz, w którym co kilka lat trzeba będzie zmieniać nie firmę, ale wręcz kompetencje i sposób pracy.

image

tempo rozwoju technologii coraz bardziej przyspiesza

To oznacza, że jednym z najważniejszych aktywów człowieka będzie zdolność adaptacji. Nie dyplom. Nie tytuł, nie przekonanie, że raz zdobyta wiedza wystarczy na całe życie. Świat, w którym technologia sprzed pięciu lat może być już przestarzała, nie premiuje ludzi przywiązanych do jednego schematu.

I dokładnie to samo dotyczy inwestowania.

Kto przywiąże się do jednego rynku, jednej klasy aktywów albo jednej narracji, ten prędzej czy później zostanie zaskoczony. W ostatnich latach widzieliśmy to na kryptowalutach, spółkach technologicznych, surowcach, obligacjach i gotówce. Każde z tych aktywów w pewnym momencie było albo wyśmiewane, albo traktowane jak jedyne sensowne rozwiązanie. Rynek ma jednak to do siebie, że bardzo brutalnie karze przesadną pewność inwestorów.

Demografia nie musi być katastrofą

Wiele mówi się dziś o demografii. Europa się starzeje, dzietność jest za niska, systemy emerytalne są pod presją. To prawda. Aby utrzymać populację na stabilnym poziomie, potrzebna jest dzietność około 2,1, podczas gdy w wielu europejskich krajach mówimy raczej o poziomach 1,6-1,7.

image

Tyle że samo kurczenie się populacji nie musi automatycznie oznaczać katastrofy. Problemem nie jest wyłącznie liczba ludzi. Problemem jest to, w jakiej kondycji są ci ludzie, jak długo mogą być aktywni zawodowo i czy gospodarka pozwala im realnie wykorzystywać doświadczenie.

Jeżeli człowiek mający 60 czy 70 lat byłby nadal w świetnej kondycji fizycznej i psychicznej, to jego doświadczenie mogłoby być ogromnym atutem dla gospodarki. Tymczasem obecny model często wygląda tak, że człowiek ma pracować do wieku wyznaczonego przez arkusz kalkulacyjny państwa, a później po prostu stać się kosztem systemu.

Kluczowe pytanie to: czy pozwolimy ludziom żyć dłużej w dobrej formie i czy technologia będzie wzmacniać produktywność, zamiast wyłącznie zwiększać kontrolę, uzależnienie od systemu i poziom społecznego ogłupienia?

AI: trend jest oczywisty, ale cena ma znaczenie

Sztuczna inteligencja jest dziś tym, czym kilka lat temu dla wielu inwestorów były kryptowaluty. Rozpala wyobraźnię, przyciąga kapitał i sprawia, że inwestorzy boją się zostać z boku. Tyle że po silnych wzrostach większym ryzykiem może być już nie brak ekspozycji na AI, ale zbyt duża ekspozycja na ten jeden trend.

Jeżeli Nasdaq w cztery i pół miesiąca rośnie o kilkanaście procent, a ETF-y półprzewodnikowe zyskują około 70% od początku roku, to nie jesteśmy już w punkcie maksymalnego pesymizmu. Jesteśmy raczej w miejscu, w którym kapitał bardzo mocno uwierzył w jedną historię.

Nie oznacza to, że AI należy ignorować. Wręcz przeciwnie. Ekspozycję można mieć zarówno bezpośrednio, poprzez największe spółki technologiczne, półprzewodniki czy oprogramowanie, jak i pośrednio, poprzez energię, miedź, uran, sieci przesyłowe, centra danych czy cyberbezpieczeństwo. Bo jeżeli sztuczna inteligencja ma się rozwijać, to będzie potrzebować ogromnych ilości energii, infrastruktury i surowców.

Natomiast trzeba pamiętać o jednej rzeczy: inwestorzy nie zawsze kupują to, co jest najbardziej użyteczne. Bardzo często kupują to, co jest modne. Producent transformatorów może mieć świetne fundamenty, ale przeciętny inwestor chętniej kupi spółkę, której nazwa kojarzy się z AI, Palantirem albo wielką technologiczną rewolucją. Dlatego w inwestowaniu liczy się nie tylko to, co jest realnie potrzebne, ale też to, gdzie popłynie kapitał.

Czytaj dalej: Independent Trader - oszczędzanie i inwestowanie

Jak osiągnąć niezależność finansową?

Autor: Zespół Independent Trader


Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Gospodarka