Zdjęcie ilustracyjne, źródło: Canva
Zdjęcie ilustracyjne, źródło: Canva

Polska prowincja cała w długach. Najbardziej cierpią najmniejsi

Redakcja Redakcja Pieniądze Obserwuj temat Obserwuj notkę 3
Problemy finansowe polskich firm coraz mocniej uderzają nie tylko w duże miasta, ale również w małe miejscowości i wsie. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że przedsiębiorstwa działające poza największymi aglomeracjami mają już 2,53 mld zł zaległości. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy jednoosobowych działalności gospodarczych, dla których nawet jedna opóźniona płatność może oznaczać poważne problemy z płynnością.

Małe miasta i wsie z coraz większym problemem zadłużenia

Jak wynika z danych KRD, firmy z małych miast i terenów wiejskich odpowiadają już za ponad 21 proc. całego zadłużenia przedsiębiorstw notowanego w rejestrze.

– Zaległości firm z małych miast i wsi wynoszą 2,53 mld zł, co stanowi ponad 21 procent całego długu przedsiębiorstw notowanego w KRD. To zjawisko, którego ze względu na skalę nie można traktować peryferyjnie. Mowa o drobnym handlu, lokalnych przewoźnikach, warsztatach, firmach budowlanych i małych zakładach produkcyjnych, które w mniejszych ośrodkach tworzą lokalny rynek pracy i łańcuch płatności. Gdy jedno ogniwo przestaje płacić, natychmiast odczuwają to inni – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Problem dotyczy już niemal 60 tys. podmiotów, które mają łącznie 328,8 tys. niespłaconych zobowiązań.

Największe zaległości generują cztery branże:

  • handel – 547,4 mln zł,
  • transport i gospodarka magazynowa – 455,1 mln zł,
  • budownictwo – 413,8 mln zł,
  • przetwórstwo przemysłowe – 375,5 mln zł.

Łącznie odpowiadają one za 1,79 mld zł długu, czyli 71 proc. wszystkich zaległości firm z małych miast i wsi. 


Małe sklepy przegrywają z dyskontami

Eksperci zwracają uwagę, że szczególnie trudna sytuacja dotyczy lokalnego handlu. Choć działalność w mniejszych miejscowościach oznacza niższe koszty gruntów i prowadzenia biznesu, małe sklepy mają coraz większy problem z konkurencją dużych sieci.

– Handel dominuje bezwzględną kwotą długu, co wynika przede wszystkim z liczebności tej branży. Według danych GUS, w czwartym kwartale 2025 roku działało 2,91 mln aktywnych przedsiębiorstw, a największą grupę stanowiły właśnie firmy handlowe. Obecnie 30 proc. całkowitej podaży powierzchni handlowej przypada na miasta poniżej 10 tysięcy mieszkańców. Z punktu widzenia biznesu niższe koszty gruntów i budowy sprawiają, że inwestycje tam są bardziej atrakcyjne. Niemniej małym sklepom osiedlowym i lokalnym trudno konkurować cenowo z dużymi dyskontami. Brakuje im siły przetargowej wobec dostawców. Ci z kolei narzucają wyższe marże na dostawy do rozproszonych punktów na wsiach, co dodatkowo obciąża budżet właściciela – przekonuje Sandra Czerwińska, ekspert Rzetelnej Firmy.

Najwyższe kwoty zadłużenia odnotowano w województwach:

  • mazowieckim – 351,6 mln zł,
  • wielkopolskim – 335,7 mln zł,
  • śląskim – 240 mln zł.

Najbardziej cierpią JDG

Największą grupę zadłużonych przedsiębiorców stanowią jednoosobowe działalności gospodarcze. W rejestrach znajduje się 42,7 tys. takich firm, a ich łączne zaległości wynoszą 1,61 mld zł.

Choć spółki prawa handlowego mają przeciętnie wyższe zobowiązania, to właśnie JDG są najbardziej wrażliwe na problemy z płynnością.

– Jednoosobowe działalności gospodarcze ze względu na skalę działalności mają mniejszy margines błędu. W mikrofirmach wszystko dzieje się bliżej bieżącej gotówki. Opóźniona płatność nie zostaje w Excelu, tylko bardzo szybko przechodzi na codzienne decyzje: czy zapłacić ZUS, zatankować samochód, kupić materiał, wystawić kolejną fakturę z odroczonym terminem czy wstrzymać zlecenie. Poza tym dla małych firm z lokalnych rynków nawet jedno większe opóźnienie płatności może być trudniejsze do udźwignięcia niż dla większego biznesu działającego w dużym mieście, gdzie zwykle łatwiej o dywersyfikację klientów i zleceń – podsumowuje Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej.

Im mniejsza miejscowość, tym większy problem

Raport pokazuje również, że wraz ze spadkiem liczby mieszkańców rośnie średnie zadłużenie przypadające na jedną firmę.

Najgorzej wygląda sytuacja w miejscowościach liczących do 5 tys. mieszkańców. Średni dług jednej firmy wynosi tam 44,6 tys. zł. Dla porównania w miastach liczących od 10 do 20 tys. mieszkańców jest to 40,5 tys. zł.

Eksperci wskazują, że przedsiębiorcy działający na terenach wiejskich i w małych miejscowościach mierzą się z dodatkowymi problemami:

  • słabszym lokalnym popytem,
  • ograniczoną bazą pracowników,
  • gorszą infrastrukturą,
  • utrudnionym dostępem do szybkiego internetu.

To sprawia, że nawet niewielkie zatory płatnicze mogą szybciej destabilizować lokalny biznes niż w dużych miastach. 


Tomasz Wypych

Zdjęcie ilustracyjne, źródło: Canva

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka