Jacek Żalek Jacek Żalek
623
BLOG

Publiczny rachunek zysków i strat

Jacek Żalek Jacek Żalek Gospodarka Obserwuj notkę 4

W działalności publicznej ważą rzeczą jest zrozumienie pewnej zasady: „Nauczmy się sądzić rzeczy nie tylko po tym co widać, ale też po tym czego nie widać”. O co chodzi? Jeśli urzędnicy poprzez wydatki publiczne tworzą nowe miejsca pracy i dzięki temu ktoś znajduje zatrudnienie, to mamy efekt widoczny. Natomiast niewidocznym skutkiem takiej działalności jest to, że poprzez wyższe opodatkowanie rosną koszty pracy, w wyniku czego ktoś inny nie może znaleźć zatrudnienia.

Podobnie jest z każdą działalnością państwa, czy samorządu terytorialnego. Jeśli urzędnicy budują nowy gmach to widać to gołym okiem. Natomiast nikt nie widzi, że Kowalskiemu nie starcza na zakupy, bo musiał zapłacić podatek na budowę.

Niedostrzegalną pułapką może być także nieprzemyślana inwestycja, gdy władze gminy starają się o dofinansowanie inwestycji z funduszy europejskich, wkład własny finansują długiem publicznym, a następnie inwestycja zamiast przynosić korzyści staje się deficytowym niewypałem.

Burmistrz takiej gminy w błysku fleszy przecina wstęgę na uroczystości otwarcia i większość zapamiętuje to jako sukces. Natomiast porażka całego przedsięwzięcia wychodzi na jaw dopiero po kolejnych wyborach, gdy trzeba spłacać zaciągnięty dług i dopłacać z podatków do bieżącej działalności czegoś, co w błysku fleszy zostało przedstawione jako sukces. Niestety jest to typowy efekt krótkowzroczności polityków oraz urzędników.

O ile krótkowzroczność można skorygować, o tyle gorzej jest ze ślepotą. Daje ona o sobie znać najczęściej podczas prac nad infrastrukturą drogową. Władze, które zostały wybrane, aby reprezentować ogół mieszkańców gminy, myślą zazwyczaj przez pryzmat samego budżetu, jednocześnie zapominając kogo reprezentują. Roboty drogowe prowadzone są często w godzinach największego ruchu i przeciągają się tygodniami, bo tak bywa najtaniej z perspektywy tego co widoczne, czyli lokalnego budżetu.

Natomiast nikt nie widzi, że mieszkańcy gminy tracą czas i pieniądze stojąc codziennie w korkach. W efekcie czego gmina jako całość traci ogromne pieniądze. Prawdopodobnie znacznie taniej byłoby wydać z budżetu więcej pieniędzy i zakończyć jak najszybciej roboty budowlane, ale żeby to zrobić trzeba najpierw „nauczyć się sądzić rzeczy nie tylko po tym co widać, ale też po tym czego nie widać”.

Powyższy przykład to klasyczna forma ukrytego podatku. Z jednej strony płacimy „widzialne” podatki, z których finansowane są roboty, z drugiej strony płacimy „niewidzialne” daniny w postaci straconego czasu i dodatkowo zużytej benzyny. Najbardziej znaną formą ukrytego podatku jest dodruk pieniądza, ale w tym przypadku przynajmniej część osób doskonale wie o co chodzi. Gorzej jest, gdy ktoś nie potrafi dostrzec związków przyczynowo-skutkowych. A tak dzieje się bardzo często, bo większości politykom i samorządowcom nie chce się sięgać do klasyki wolnorynkowej myśli ekonomicznej. Praktyka w rządzeniu to nie wszystko. Aby mądrze rządzić trzeba przynajmniej w stopniu podstawowym znać teorię i wcale nie trzeba być wybitnym specjalistą, wystarczy zdrowy rozsądek.

Dotyczy to także wyborców, którzy nie zawsze dostrzegają istotę sprawy. Mało tego, znaczna część głosujących nie potrafi nawet dostrzec bezpośredniego związku między wpływami a wydatkami budżetowymi. Po części dzieje się tak dlatego, że dochody podatkowe trafiają do tzw. jednego worka, z którego finansowana jest działalność publiczna. Gdyby konkretne wydatki powiązane były z konkretnymi podatkami, to zupełnie inaczej wyglądałyby finanse publiczne. Takie bezpośrednie powiązanie wydatków z podatkami spowodowałoby znaczne oszczędności i eliminację powszechnego marnotrawstwa.

Niestety wadą takiego rozwiązania jest brak elastyczności przy gospodarowaniu środkami budżetowymi. Patrząc jednak na fatalny stan finansów wielu państw, być może warto byłoby poświęcić elastyczność na rzecz sztywnego powiązania wydatków z podatkami. W przyszłości takie rozwiązania są możliwe. Dlatego myśląc o przyszłości, warto wrócić do klasyki, czytając Burke'a, Friedmana, Hayeka, Misesa, Smitha i wielu innych.

Jacek Żalek - prawnik, rocznik 1973, żonaty, Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy, poseł na Sejm RP z województwa podlaskiego. Członek Komisji Ustawodawczej. Pełnomocnik Sejmu RP przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Gospodarka