Wydaje się, że już opadła. Największa fala farsy – zwanej tu i ówdzie żałobą narodową. Proponuję więc przyjrzeć się bliżej wypowiedzianym przez zawodowe płaczki komunałom, sprawdzić klarowność uronionych (bynajmniej nie ukradkiem) łez. Natchnęła mnie do tej „małostkowości” wypowiedź posła z Tarnowskich Gór, który w formie zawoalowanej groźby zanotował niegdyś: „Aktualne wpisy na blogu burmistrza sobie zarchiwizujemy. Jeszcze zatrudniani za nasze pieniądze fachowcy od PR-u je pokasują”.
Mam nadzieję, że poseł Tomasz Głogowski swoich starych wpisów nie usunął; zwłaszcza tych o Prezydencie. Są bowiem przykładem tego, co w fachowej literaturze nazywa się psychozą schizofreniczną, a co objawia się zaburzeniami postrzegania rzeczywistości.
Pod znamiennym tytułem „Prezydent sołtysem”, Głogowski dokonał w październiku 2008 r. niebywałego odkrycia, a mianowicie, że: „politykę zagraniczną prowadzi rząd – jest to precyzyjnie zapisane w konstytucji”. Po czym pouczył uprzejmie Lecha Kaczyńskiego: „Profesor prawa powinien to wiedzieć (…)”.
Specjalnością posła ziemi śląskiej była również poprawność wymowy (którą, jak mniemam, sam się szczyci). „Jedyną zmianą dostrzegalną w wystąpieniu prezydenta były wyraźnie widoczne efekty pracy logopedów. (…) może wkrótce będzie dało się słuchać prezydenta. Oby tylko miał coś mądrego do powiedzenia”.
Niestety. Lech Kaczyński nie sprostał nadziejom Tomasza Głogowskiego, sformułowanym w notatce „Kapiszon Prezydenta”. Dlatego pół roku później, odnosząc się do exposé głowy państwa, poseł ziemi śląskiej zauważył zaraz, iż: „wystąpienie było strasznie słabiutkie. Na dodatek niezbyt porywająco odczytane (błędy artykulacyjne typu „polityka montrealna” zamiast monetarna!)”.
I pomyśleć, że losy państwa wyborcy złożyli w tak nieporadne ręce. Głogowski drżał więc nieustannie na myśl o zagrożeniach, którym poddana była Polska pod rządami Kaczyńskiego. „Teraz czekamy na podpis naszego Pana Prezydenta. Ciekawe, czy jeszcze czegoś nie wymyśli? ”. Innym razem zaś doktor poseł popadał w zwątpienie: „Ręce opadają na myśl, że jeszcze rok będziemy musieli wytrzymywać z takim prezydentem!” .
Nie musieliśmy. Na całe szczęście dla Głogowskiego, Opatrzność uwolniła go od tej zmory. W dniu pogrzebu prezydenckiej pary, pod zgrzebnym tytułem „Pożegnanie Prezydenta”, poseł popełnił –chyba ostatnią już mu poświęconą – refleksję. „Od tygodnia w Polsce brzmi żałobny marsz. Trudno znaleźć słowa opisujące to co czujemy, zresztą nie są one chyba potrzebne. Niech spoczywają w pokoju.”
Amen.
Kamil Łysik
P.S. Panu posłowi dedykuję tę oto strofę z wiersza Stanisława Wyspiańskiego:
„Niech nikt nad grobem mi nie płacze/ krom jednej mojej żony,/ za nic mi wasze łzy sobacze/ i żal ten wasz zmyślony./ Niech dzwon nad trumną mi nie kracze/ ni śpiewy wrzeszczą czyje;/ niech deszcz na pogrzeb mój zapłacze/ i wicher niech zawyje”.
„Gwarek”, 04.05.2010


Komentarze
Pokaż komentarze