Państwowym Lasom en masse, a Nadleśnictwu Świerklaniec w szczególności –pogratulować pragnę szczerze oszałamiającego triumfu; porównywalnego co najmniej z epokowym zwycięstwem nad faszyzmem! Przeto owacje na stojąco i Order Wojny Ojczyźnianej, a przy okazji również i Medal Żukowa należą się przenikliwym strategom Lasów, zwłaszcza, że pokonany przez nich wyjątkowo srogim był przeciwnikiem.
Kim był ów nieprzyjaciel? Zgadujcie Państwo sami. Nie była nim zagubiona w leśnych ostępach partyzantka Wehrwolfu, ani też skośnookie Krasnoarmiejce, co upiwszy łyk samogonu, postanowiły sobie uciąć na polanie regeneracyjną drzemkę. Nie byli nimi także wilcy – w groźne zebrani watahy – ni stada turów, ni żubrów brodatych, ni kleszczy, ni komarów. Ani hipopotamów.
Kto zacz więc? O, drżyj Czytelniku! To bowiem dzikim hordom samotnych matek wraz z jeszcze bardziej krwiożerczym potomstwem w piątej kolumnie, czoło stawić musieli waleczni funkcjonariusze Nadleśnictwa Świerklaniec. Ale zwyciężyli, po wielu bojach wreszcie udało im usunąć się ze swojego terenu dom samotnej matki w Bibieli, prowadzony przez Fundację SOS Obrony Życia Poczętego. Nie ma co, bohaterowie są wśród nas.
Przed rokiem, w polskiej szkole w Rezekne na Łotwie spotkałem delegację leśników z Pomorza, którzy od kilkunastu lat regularnie wspierają lokalną mniejszość polską. Co bynajmniej wcale nie przeszkadza w prawidłowym funkcjonowaniu Nadleśnictwa. Nikt wszelako nie twierdzi, że Lasy Państwowe winny obligatoryjnie prowadzić działalność charytatywną. Czyżby jednak obrót atrakcyjnymi nieruchomościami – który stał się przyczyną wypędzenia samotnych matek – istotnie był pierwszoplanowym obowiązkiem Nadleśnictwa? Mam wątpliwości.
A propos bohaterów, kilku zasiada także w tarnogórskiej Miejskiej Radzie, a dokładnie trzynastu. Tylu bowiem radnych podjęło (równie męską!) decyzję o odmowie użyczenia działki pod budowę domu seniora w Bobrownikach. I słusznie zrobili, po co nam w mieście jakieś osiedla spokojnej starości? Zupełnie inna sprawa, gdyby – jak przed trzema miesiącami – przedmiotem głosowania było np. kasyno. Kasyno – tak, starcy – nie.
Ależ oczywiście, że to nie takie proste, wiem. Z argumentami przeciwników też się zapoznałem: że prognozowana opłata za pobyt pensjonariuszy jest zbyt wysoka, że fundacja zbyt młoda, że nie ma biznesplanu i że coś tam jeszcze. W związku z powyższym proponowałbym pozostawić teren jako dzikie wysypisko lub też wybudować w miejscu hipermarket, jakiego jeszcze w Tarnowskich Górach nie ma. Ewentualnie – jako, że Bobrowniki znajdują się na skraju miasta – można by postawić to, co na obrzeżach (z francuska zwanych „bord”) zawsze się stawiało, a czego przez szacunek z nazwy nie wymienię.
I podatek jako taki spłynie, i uciechy będzie co niemiara, a i nadbudowę ideologiczną się jakąś zrobi. Chyba tylko nikt nie przejmie się potem skutkami ubocznymi. Bo kto niby? Przecież nie Nadleśnictwo Świerklaniec.
Kamil Łysik
"Gwarek", 13.07.2010


Komentarze
Pokaż komentarze