Jadowitym piórem Jadowitym piórem
119
BLOG

Bohaterowie są wśród nas

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

Państwowym Lasom en masse, a Nadleśnictwu Świerklaniec w szczególności –pogratulować pragnę szczerze oszałamiającego triumfu; porównywalnego co najmniej z epokowym zwycięstwem nad faszyzmem! Przeto owacje na stojąco i Order Wojny Ojczyźnianej, a przy okazji również i Medal Żukowa należą się przenikliwym strategom Lasów, zwłaszcza, że pokonany przez nich wyjątkowo srogim był przeciwnikiem.

Kim był ów nieprzyjaciel? Zgadujcie Państwo sami. Nie była nim zagubiona w leśnych ostępach partyzantka Wehrwolfu, ani też skośnookie Krasnoarmiejce, co upiwszy łyk samogonu, postanowiły sobie uciąć na polanie regeneracyjną drzemkę. Nie byli nimi także wilcy – w groźne zebrani watahy – ni stada turów, ni żubrów brodatych, ni kleszczy, ni komarów. Ani hipopotamów.

Kto zacz więc? O, drżyj Czytelniku! To bowiem dzikim hordom samotnych matek wraz z jeszcze bardziej krwiożerczym potomstwem w piątej kolumnie, czoło stawić musieli waleczni funkcjonariusze Nadleśnictwa Świerklaniec. Ale zwyciężyli, po wielu bojach wreszcie udało im usunąć się ze swojego terenu dom samotnej matki w Bibieli, prowadzony przez Fundację SOS Obrony Życia Poczętego. Nie ma co, bohaterowie są wśród nas.

Przed rokiem, w polskiej szkole w Rezekne na Łotwie spotkałem delegację leśników z Pomorza, którzy od kilkunastu lat regularnie wspierają lokalną mniejszość polską. Co bynajmniej wcale nie przeszkadza w prawidłowym funkcjonowaniu Nadleśnictwa. Nikt wszelako nie twierdzi, że Lasy Państwowe winny obligatoryjnie prowadzić działalność charytatywną. Czyżby jednak obrót atrakcyjnymi nieruchomościami – który stał się przyczyną wypędzenia samotnych matek – istotnie był pierwszoplanowym obowiązkiem Nadleśnictwa? Mam wątpliwości.

A propos bohaterów, kilku zasiada także w tarnogórskiej Miejskiej Radzie, a dokładnie trzynastu. Tylu bowiem radnych podjęło (równie męską!) decyzję o odmowie użyczenia działki pod budowę domu seniora w Bobrownikach. I słusznie zrobili, po co nam w mieście jakieś osiedla spokojnej starości? Zupełnie inna sprawa, gdyby – jak przed trzema miesiącami – przedmiotem głosowania było np. kasyno. Kasyno – tak, starcy – nie.

Ależ oczywiście, że to nie takie proste, wiem. Z argumentami przeciwników też się zapoznałem: że prognozowana opłata za pobyt pensjonariuszy jest zbyt wysoka, że fundacja zbyt młoda, że nie ma biznesplanu i że coś tam jeszcze. W związku z powyższym proponowałbym pozostawić teren jako dzikie wysypisko lub też wybudować w miejscu hipermarket, jakiego jeszcze w Tarnowskich Górach nie ma. Ewentualnie – jako, że Bobrowniki znajdują się na skraju miasta – można by postawić to, co na obrzeżach (z francuska zwanych „bord”) zawsze się stawiało, a czego przez szacunek z nazwy nie wymienię.

I podatek jako taki spłynie, i uciechy będzie co niemiara, a i nadbudowę ideologiczną się jakąś zrobi. Chyba tylko nikt nie przejmie się potem skutkami ubocznymi. Bo kto niby? Przecież nie Nadleśnictwo Świerklaniec.

Kamil Łysik

"Gwarek", 13.07.2010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka