W zamierzchłych czasach realnego socjalizmu, w niepublicznym obiegu funkcjonowała „uniwersalna ściągaczka partyjna”, dzięki której nawet najmniej rozgarnięty działacz mógł godzinami truć na każdy temat. Zmyślna ściąga była zawierającą hasła i równoważniki zdań tabelą o dziesięciu wierszach i czterech kolumnach. Połączenie pól dowolnych wierszy pozwalało skonstruować niewiele mówiącą, ale za to zgrabnie wyglądającą i przede wszystkim politycznie poprawną wypowiedź.
Przykładowo, „Troska partii, a szczególnie/ zakres i miejsce szkolenia kadr/ powoduje docenianie wagi/ kierunków postępowego wychowania” brzmiało równie dobrze co: „Koleżanki i koledzy/zakres i miejsce szkolenia kadr/ zmusza nas do przeanalizowania/ systemu powszechnego uczestnictwa”.
Mimochodem i wyjątkowo natrętnie nasunęło mi się na myśl skojarzenie ze ściągą po lekturze jednej z wiadomości o kolejnym sukcesie starostwa powiatowego w Tarnowskich Górach. Nie, nie – tym razem jej treść nie opiewała piłkarskich ani kolarskich osiągnięć drużyny starosty, do których zresztą zdążyliśmy już przywyknąć.
Jak czytamy w rzeczonym anonsie, za kwotę blisko 1,5 mln zł ze środków europejskich sześć urzędów na terenie powiatu tarnogórskiego usprawni się, uefektywni i w ogóle ufajni. Dla realizacji przedsięwzięcia o barokowej nazwie zawarto nawet okolicznościowe porozumienie, które przypieczętowano pamiątkową fotografią. Na pierwszym jej planie, tuż przed gromadą pań – jak na prawdziwych dżentelmenów przystało – prężą się starosta ze swym zastępcą.
Pal licho fotomontaż, ktoś musi w końcu wyjść przed szereg. Gorzej jednak z meritum; poza przedstawieniem partnerów projektu, tytułu i kwoty dotacji (no i zdjęcia oczywiście) w anonsie brak jakichkolwiek konkretów. Pełno za to nowomowy, która – wprawdzie po liftingu wypada nowocześnie – nadal pozostaje tylko pustosłowiem.
Bo jak inaczej określić np. wątek o „wdrożeniu nowych standardów i procedur związanych z wykorzystaniem nowoczesnych technologii ICT”, które – a jakże – „przyczynią się do rozwoju Powiatu Tarnogórskiego i poszczególnych gmin w stosunku do innych powiatów czy województwa”?
Króciutka notka starostwa jest naszpikowana tego typu twórczością: „dzięki (porozumieniu – KŁ) w sposób kompleksowy uda się przeprowadzić reformę i stworzyć nowy model administracji, który jest zorientowany na obywatela-klienta, jak również osiągnąć wysoki poziomu profesjonalizmu”.
Na czym jednak polegać ma wdrożenie standardów, „reforma” i budowa „nowego modelu administracji”, o jakich procedurach i technologiach mowa, w jaki faktycznie sposób chcą pomysłodawcy osiągnąć tak niebosiężne cele i na co konkretnie wydać niemałą przecież sumkę? O tym wiadomość nie traktuje, bo i po co?
Odpowiedzialnym za politykę informacyjną wydaje się zapewne, że wystarczy mieszkańcom rzucić ochłap – barwną fotografię okraszoną kilkoma pozornie profesjonalnymi, ale w gruncie rzeczy niewiele znaczącymi sloganami o efektywności, procedurach i standardach. Traktowanie jednak obywateli (a wkrótce przecież i wyborców) niczym głupkowatej tłuszczy jest dla odbiorców poniżające, dla nadawców zaś wciskanie kitu może okazać się wyjątkowo krótkowzroczne.
Kamil Łysik
"Gwarek", 10.08.2010


Komentarze
Pokaż komentarze (1)