Jadowitym piórem Jadowitym piórem
62
BLOG

Kot w worku

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

Osiemnaście lat od debiutu Internetu nad Wisłą i jedenaście lat od otwarcia Portalu Powiatu Tarnogórskiego nadal większość uczestników lokalnego życia politycznego nie dysponuje wirtualnymi narzędziami komunikacji. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy przyczyna tego stanu rzeczy leży w lekceważeniu opinii publicznej, czy może w mizernej sprawności ugrupowań samorządowych.

 
Nieprzypadkowo pierwszą widoczną zmianą w mediach (dokonaną jeszcze przed 1989 r.) było... pojawienie się komercyjnej reklamy. Obecnie nieograniczona przestrzeń Internetu otwiera potężne możliwości przed wszystkimi, którzy zmuszeni są zabiegać o społeczne poparcie. Dlatego z rosnącą atencją traktuje się informację, której konstruowaniu poświęca się wiele czasu i wysiłku, ważąc na aptekarskiej szali znaczenie pojedynczych słów i wymowę każdego zdania.
 
O fakcie tym, jak również o tym, że wirtualna sieć przestała być wyłączną domeną młodzieży zdają się zapominać liderzy miejscowych ugrupowań politycznych. Poza tarnogórską Platformą Obywatelską oraz jej najbardziej aktywnymi przedstawicielami próżno bowiem szukać śladów obecności innych stronnictw w Internecie.
 
Sprawująca władzę w mieście Inicjatywa Obywatelska Powiatu Tarnogórskiego w wirtualnej rzeczywistości praktycznie nie istnieje. Ogólnej strony www od ponad czterech lat się nie dorobiła, a jedyna istniejąca – Koła w Radzionkowie – informuje w ostatnich aktualnościach o… Muzycznych Zaduszkach 2009. Biorąc więc pod uwagę, że ulotki wyborcze pozostają najpewniej dopiero na etapie projektowania, źródła wiedzy o pomysłach Inicjatywy na kolejną kadencję po prostu brakuje.
 
Nie inaczej jest w przypadku Przymierza Społecznego, Samorządowego Przymierza Śląskiego, Prawa i Sprawiedliwości, Sojuszu Lewicy Demokratycznej etc. Pilnie strzeżoną tajemnicą klubów pozostają nie tylko propozycje zmian (lub utrzymania status quo), ale nawet fakt ponownego ich uczestnictwa w kampanii wyborczej. Interesujące, czy w przypadku likwidacji któregoś z ugrupowań świat w ogóle usłyszałby o wydarzeniu.
 
Zdumiewać musi także brak obecności w sieci czołowego przedstawiciela miejscowego PiS, Stanisława Kowolika. Choć nie uzyskał mandatu senatora, w ostatnich wyborach parlamentarnych Kowolik zdobył ponad 100 tys. głosów (czyli prawie pięć razy więcej od posła Tomasza Głogowskiego), ale swojej niegdysiejszej popularności nie wykorzystał w elektronicznej przestrzeni. Poprzestał za to na redagowaniu oświadczeń w lokalnej prasie, które giną w gąszczu podobnych utworów
 
Ze względu na charakter tego typu twórczości, tylko częściowo lukę programową wypełniają zapiski blogowe. Przede wszystkim – bo niewielu przedstawicieli lokalnego establishmentu je prowadzi. W istniejących zaś dominują myśli luźne i opisy wszelakie, by nie rzec wprost: filozofia podwórkowa.
 
Przed nami wybory samorządowe. Programów i wizji brak, a debaty o najistotniejszych problemach miast i powiatu nie prowadzi nikt. Czyżby do wygranej wystarczyły wyłącznie celne ciosy w przeciwnika lub błysk złotego zęba kandydata, szczerzącego się z ulotki kolportowanej na miesiąc przed elekcją? Udział w takim głosowaniu byłby jak zakup kota w worku; szkoda czasu.
 
Kamil Łysik
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka