Jadowitym piórem Jadowitym piórem
207
BLOG

Na tuję

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 18

Nie sposób w jednym felietonie pomieścić wszystkich różnic pomiędzy budownictwem tradycyjnym i nowoczesnym. Skupmy się zatem na jednej tylko: estetyce. Licho z nią bowiem w narodzie. Jej brak pozostaje wszak skutkiem ustroju, którego funkcjonariusze – jako przeżytki – wyrugowali poczucie smaku, dbałość o styl, sposób pisania, mówienia, jedzenia, mieszkania itd.

W ramach tej polityki tradycyjne szkółki zamieniono na tysiąclatki, gdzie proces nauczania przypominał masową produkcję cegieł, miejsce funkcjonalnych familoków zastąpiły usadowione w księżycowym pejzażu blokowiska z wielkiej płyty, a symboliczną dachówkę wyparto eternitem. „Umęczone formy są świadectwem umęczonej duszy” – mawiał prymas Wyszyński.
Nie mylił się. Wystarczy rozejrzeć się wokół lub posłuchać, co mają do powiedzenia przedstawiciele rzekomych elit. By nie szukać zbyt daleko; nowy kościół w wyjątkowo urokliwych Boruszowicach wygląda tak, jak brzmią kazania w przeciętnej parafii: z ambony – językiem reklamy – płynie wymęczony słowotok, okraszony cytatami z przyśpiewek zasłyszanych w radiu „Umtarara”.
Świątynia też nie nawiązuje swą architekturą do wyraźnej specyfiki miejsca, wpisuje się za to w rozpowszechniony wzór siedzib nuworyszy. Pełno ich wszędzie, już z daleka wzrok przyciąga jaskrawa barwa tynku, przytłaczający bryłę masywny dach, wsparty na kolumnach portyk, różowa kostka na podjeździe, kuta w esy floresy brama wjazdowa, rząd cmentarnych iglaków, antena satelitarna. Grunt to się pokazać.
Na zasłużoną emeryturę odesłano estetykę. Któryż z inwestorów zawraca sobie głowę harmonią, wyczuciem proporcji, tradycyjnymi rozwiązaniami? Do lamusa odsyła się nawet rośliny, które od wieków sprawiały, że życie płynęło po prostu piękniej. Coraz mniej dębów, lip, bzów i malw. Jan Kochanowski wzdychałby dziś zapewne do tui: gościu, siądź pod mą igłą, a odpocznij sobie. Estetyki nie kształtuje się w szkołach, a pozostająca przez wieki jej awangardą elita… No właśnie, jaka elita?
W internecie radny Garus przedstawia fotografie budynków, które jego zdaniem warto zmienić w Tarnowskich Górach. Lokuje wśród nich nie najgorszą miejską bibliotekę publiczną, której przeciwstawia zdjęcie bliżej nieokreślonego, nowoczesnego budynku użyteczności publicznej, w którym owal miesza się z kątem ostrym, brakuje proporcji, naruszone zostały osie, wzrok przyciąga za to różnokolorowa fasada, plastikowe okna i żółty transparent.
Detale, mało kto zwraca dziś na nie uwagę. Wzięcie mają skuteczność, wydajność, komfort, nowoczesność, niższe koszty użytkowania, ekologia (choć co do tego można mieć czasem wątpliwości) i synergia – cokolwiek znaczy ten coraz częściej, acz chyba bez zrozumienia powtarzany termin. Poseł Głogowski zachwyca się na blogu stylem odnowionego budynku na rogu Gliwickiej i Wyszyńskiego. Owszem, bloczek jest pewnie funkcjonalny, świeży, czysty, ale do pięt nie dorasta urodzie stojącej naprzeciw willi, w której mieszkał pisarz Robert Kurpiun.
A gdyby tak wysłać na spacer po okolicy Gajusza Petroniusza, zwanego przez współczesnych Arbiter Elegantiae? Na szczęście podróż w czasie jest niemożliwa, na dodatek – wyczuwając śmiertelne zagrożenie – Petroniusz w porę podciął sobie żyły. Przynajmniej na kartach sienkiewiczowskiego „Quo vadis”.
Kamil Łysik

"Gwarek", 24.08.2010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka