Jadowitym piórem Jadowitym piórem
1382
BLOG

Jaja kobyły

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 1

 

Zawrotną karierę zrobił w Polsce ludowej niejaki „Mietek”. Trudno zliczyć wszystkie funkcje, jakie sprawował, jeszcze trudniej znaleźć urząd, którego nie piastował. Ów wojewoda olsztyński, minister Spraw Wewnętrznych, poseł na Sejm sześciu kadencji, generał KBW, prezes ZBoWiD-u, minister do spraw PGR, długoletni prezes NIK, a po godzinach – agent sowieckiego wywiadu wojskowego, najbardziej cenił sobie jednak swą przeszłość partyzancką.

A przynajmniej tak mi się wydaje, bo co drugie publicznie wypowiadane zdanie rozpoczynał „Mietek” od legendarnego: „Ja, jako były partyzant”. Rychło przylgnęła więc doń ksywa, która uczyniła go sławnym po wieki wieków – „Jaja kobyły”. Zaś modulowany głosem pierwszy jej człon: „jAa” wyśmiewano nawet na socjalistycznych salonach.

„Mietkowi” zmarło się przed ponad dwudziestu laty, lecz jaja przetrwały; kobyły, naturalnie. Bo choć pod różnymi nazwami (aktualnie na fali jest lans), ujawniają się regularnie. Zresztą i naśladowców niezastąpionego „Mietka” nie brakuje. Fakt ów potwierdzać zdaje się nabierająca tempa kampania wyborcza, w której najistotniejsze jest tylko jedno – „jAa”.

Na stronie internetowej Tarnogórskiego Porozumienia Samorządowego przeglądam właśnie jeden z przykładów gatunku literackiego, który przeżywa ostatnio swój renesans – „wywiad z samym sobą”. (Pozwalam sobie określać w ten sposób osobliwy rodzaj agitacji, który polega na nadawaniu cech obiektywnej rozmowy materiałom jaskrawo propagandowym.) Wspomniany, zatytułowany jest – ach, jakże skromnie! – „Ja mówiłem o ulicy Krakowskiej...”.

A tuż obok tekstu dostojny biust (chodzi oczywiście o kadr fotografii) najgłówniejszego podmiotu wywiadu, Kazimierza Szczerby. Onże mówi nam, że o Krakowskiej mówił, a teraz – by nam jeszcze lepiej zapadło w pamięć, że to on właśnie mówił – powtarza. Dlatego niech nikt już nie mówi, że to nie Szczerba pierwszy mówił…

Wystarczy, bo z rozmowy dowiadujemy się jeszcze, że Pan Podmiot „jest kojarzony z lewicą, ale to chyba dobrze, że jest wrażliwy na sprawy ludzi”. Pytanie pozostaje retoryczne, przytaknijmy jednak: tak, to bardzo dobrze, że jest Pan tak uczuciowy i uwrażliwiony na krzywdę bliźniego! Choć w kwestii automatycznych powiązań lewicy z wrażliwością społeczną, wielu Czytelników zostanie zapewne przy innym poglądzie.

W toku walki politycznej na namolną formę lansu uwagi się nie zwraca. Wszak na wagę złota każda jest pozyskana dusza. Znam jednak takich, co dla zaspokojenia okrutnego hobby kolekcjonują materiały wyborcze. Przez kolejne cztery lata mają potem ubaw po pachy.

Ejże, „Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?” – kampania ruszyła z kopyta. „JAa” – odrzekł zgodnie chór kandydatów.

 

Kamil Łysik

"Gwarek", 28.09.2010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka