Jadowitym piórem Jadowitym piórem
168
BLOG

Tytułowa miss komitetowa

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

 

Uraczył nas poprzedni „Gwarek” prezentacją miejscowych komitetów wyborczych i ich kandydatów na bardzo ważne stanowiska. Nie wiem, jakim sposobem odnalazł się był redaktor tekstu w tym gąszczu osobliwości, ale dobrą wykonał robotę.

Wszyscy jesteśmy więc pod wrażeniem pluralizmu, jaki się nad Stołą, Dramą i Małą Panwią ujawnił, a który personifikuje się legionem kandydatów, spośród których każdy nie myśli o niczym innym, jak tylko o dobru naszym doczesnym.

Mnie jednak szczególnie ujęła twórcza fantazja wyzierająca z nazewnictwa poszczególnych ugrupowań. Bo – jeśli bliżej się jej przyjrzeć – kwestia ta zasługuje na poważne badanie naukowe; stać by się mogła również przedmiotem literackiego konkursu piękności na „Tytułową miss komitetową”.

Podążając zatem wyznaczonym przez liderów stronnictw tropem, zauważmy nazewnicze tendencje językowe. Przykładowo, termin obywatel (zapewne z uwagi na niegdysiejszą Milicję) uchodzi za mało sympatyczny, podczas gdy okraszenie miana organizacji przymiotnikiem „obywatelski” w powszechnym odbiorze przydaje jej nowoczesności, ba – nawet europejskości (do tego – melanż błękitu z pomarańczem i progres dokonuje się już sam). Nie dziwota, że obywatelska jest u nas nie sama tylko Platforma, ale i powiatowa Inicjatywa oraz Forum.

To ostatnie – tak na wszelki wypadek – nosi zresztą dwa określenia. Zdecydowanie bowiem lokalną scenę polityczną zdominowały komitety „samorządowe”; oprócz Forum jeden jest kordialny („Przyjazny Samorząd”), inne zaś pozostają miejscowe, np. „Samorządni Mieszkańcy Świerklańca”, „Samorządne Miasteczko” (zapewne dla odróżnienia od innego miasteczka – „Praworządnego”).

Niemało jest też ugrupowań o – nazwijmy to – przypisanej własności: „Moje Miasto Plus”, „Nasza Gmina Krupski Młyn”, „Nasza Wieś”, „Nasz Świerklaniec” itd. Szczególnie interesująco brzmi „Nasza Przyszłość to My”. I gdzie te czasy, kiedy zgodnie z obowiązującą doktryną opozycja wspaniałomyślnie dzieliła się władzą z władzą (by przypomnieć choć michnikowskie: „Wasz prezydent, nasz premier” lub nieco mniej pokojowe „Dzisiaj wy, jutro my”)?

Bystry obserwator wyborczej twórczości dostrzec musi także wyraźne odwołania do lokalnego poczucia wspólnotowości (ciekawe na ile skuteczne?), a obecne w nazwach: „Wspólnie dla Kalet”, „Solidarni Razem” (brzmi trochę jak masło maślane lub Rzeczpospolita Ludowa), „Kalety – Nasze Wspólne Dobro”, czy też „Wspólna Przyszłość”. Ostatnia frakcja, podobnie jak wymieniona już, „Nasza Przyszłość to My”, nosi nadto ślady fascynacji założycieli futuryzmem.

Na wyróżnienie zasługują jeszcze inicjatywy „zielonkawe”, z definicji niejako promujące zdrowe zasady życia i ruch (zwłaszcza pieszy). Naliczyłem takich sztuk trzy: miasteczkowskie „Idźmy Dalej”, krupskie „Chodźmy Razem” oraz „Ruch dla Radzionkowa”. Ten ostatni – biorąc pod uwagę, że wspiera obecnego starostę tarnogórskiego (znanego głównie z osiągnięć sportowych) – zdaje się nie rzucać słów na wiatr.

Kamil Łysik

"Gwarek", 19.10.2010

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka