Przeanalizowaliśmy poprzednim razem nazwy lokalnych komitetów wyborczych. Dziś proponuję pochylić się (i od razu uprzedzam, że należy również schylić przed nimi czoło) nad hasłami wyborczymi poszczególnych pretendentów do objęcia tarnogórskiego stolca burmistrzowskiego.
Podobnie bowiem jak w przypadku szyldów ugrupowań, refleksja nad dewizami kandydatów dostarcza niezapomnianych doznań intelektualnych – trudno zatem przejść wobec nich obojętnie. Jest poza tym swoistym signum temporis, w których każdy szanujący się działacz jedną złotą myślą zachwala swoje słuszne poglądy na wszystko.
Z kamienicy, zlokalizowanej w samym centrum Strzybnicy, spozierają przykładowo trzy – jakże dostojne i urodziwe – twarze, oferujące przechodniom rozmaite mądrości życiowe. Mamy tu więc eks-pułkownika, a obecnie (przejściowo-do wyborów) samozwańczego ombudsmana, który kusi hasłem: „Społeczny rzecznik praw tarnogórzan naszym burmistrzem”. Zasadniczo motto jest tak mocno twierdzące, że z pewnością okaże się również prorocze.
Pod adwokatem praw naszych wisi (przepraszam za kolokwializm) i powiewa na jesiennym wietrze niejaki Szczerba Kazimierz. Następca znienawidzonego przez pospólstwo Hanyska reklamuje się jako ”Doświadczony i skuteczny burmistrz”. Brrr...
Tuż obok lśni zaś blond koafiura kandydatki Platformy Obywatelskiej, którą zdobi prócz tego twarzowe hasełko: „Współpracujmy dla Tarnowskich Gór”. Oczywiście, jak wszyscy pamiętamy z mijającej kadencji, slogan ów oddaje li tylko pobożne życzenia przedstawicieli tej partii, z rzeczywistością mające wspólnego tyle, że... są i slicznie brzmią.
Na fasadzie strzybnickiej kamienicy miejsca wprawdzie dla wszystkich chętnych nie stało, ale nie szkodzi. Szczerzą się lub z zadumą w siną spoglądają dal z przyczepek usadowionych w innych najgłówniejszych punktach naszego miasta.
Burmistrz Czech, co nam „Rozwój gwarantuje” (pamiętajmy o tej gwarancji, bo w razie czego do punktu obsługi klienta będziem musieli), zerka nie z samych tylko bilbordów, ale mruga również z ekranu. Sam jednego wieczora przy hali targowej oślepiony zostałem tąką iluminacją.
No i jest jeszcze lider Przyjaznego Samorządu, Piotr (niczym lilija) Biały. Wbrew pozorom radykalne głosi treści. „Dość marnowania szans” – grzmi na trwogę. Ale i z nadzieją trąbi w głosie, bo „nadzieja – przecież – siostrą dobrych snów”.
Bez związku zgoła, ale oprzeć się nie mogę, by przypomnieć, że w rolniczej jeszcze wówczas Strzybnicy przygwożdżono w latach sześćdziesiątych transparent mający promować nowoczesny sposób stosowania nawozów: „Rolniku – wzywał – mocznik najtańszym nawozem pogłównie”. Głębia jego treści i wielowątkowość na trwałe zapisały się w pamięci miejscowych.
Kamil Łysik


Komentarze
Pokaż komentarze (2)