Jadowitym piórem Jadowitym piórem
157
BLOG

Robić dobrze. Każdemu

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

Z cyklu obiektywnych prezentacji kandydatów, przedstawiamy dziś rozmowę z Kamilem Łysikiem, kandydatem na różne bardzo ważne stanowiska.

 Dlaczego zdecydował się Pan kandydować w wyborach?

Zdecydowałem, bo patrzę. Patrzę, widzę i nie grzmię (gdyż łagodnej jestem natury). Chcę za to wytrwale służyć mieszkańcom mojego miasta i powiatu, by bezinteresowną pracą ku chwale ojczyzny pomnik wznieść jej trwały.

 Co Pan widzi, kiedy Pan patrzy?

Kiedy patrzę, to widzę piękne miasta wokół i podupadające Tarnowskie Góry. To oni wszyscy gród nasz zapuścili, bo – jak mawiał Sartre – „piekło to oni” (co przywołuję, by pokazać wyborcom, jak bardzo jestem oczytany). Weźmy na ten przykład stojaki na rowery: w innych gminach są piękne, finezyjnie zdobione filuternymi zawijasami. A u nas? Proste, ordynarne i w ogóle.

 Co jeszcze widzi Pan kandydat patrząc?

Choć od zimy sporo już czasu minęło, barierki przy lodowisku wciąż widzę. Szare jakieś były, nijakie – a przecież mogły być kolorowe, dajmy na to różowe. Ile radości miałyby dzieciaki, opierając się o takie barierki, a tak – nic, nuda i szarzyzna. Albo zwalniacze na drogach jeszcze widzę. Są wielkie, toporne i najzwyczajniej zaściankowe; jak z takimi zwalniaczami do Europy nam iść?

 Który kandydat – Pańskim zdaniem – jest najlepszy i dlaczego jest nim Pan?

To bardzo trudne pytanie, ale postaram się odpowiedzieć. Inni obiecują gruszki na wierzbie, a tylko ja obiecuję konkrety i obiecuję, że je zrealizuję. A kiedy ja obiecuję, to znaczy, że obiecuję, a nie tak jak tamci, co tylko obiecują. To zatem logiczne, że jestem najlepszym kandydatem

 Jakimi pochwali się Pan kompetencjami?

Przemiły Panie, szerokimi! Jako mieszkaniec miasta znam od podszewki problemy jego mieszkańców. Sam jestem matką pracującą, pcham do przedszkola wózek, noszę siaty z zakupami i borykam się z wysokimi krawężnikami. Przenoszony z jednej do drugiej poznałem też bardzo dobrze tarnogórskie szkoły, a program nauczania niektórych klas przerabiałem nawet dwukrotnie. Szczycę się nadto tytułem magistra nauk ogólnych, który wyłącznie dzięki własnemu zaparciu wymodliłem w trybie korespondencyjnym w Najwyższej Szkole Biznesu, Gospodarki i Dyplomacji Stonowanej w Koziej Woli. Obecnie zaś – w nadziei przyspieszenia kariery politycznej – przygotowuję doktorat i poznaję podstawy języka obcego...

 Jakiego?

No, obcego! Yyy, znaczy się…, ten, tego, yyy... no – francuskiego.

 Kto za Panem stoi?

Popiera mnie bezpłciowe i jałowe „Porozumienie Unisex”, które powołano po to, by „Robić dobrze. Każdemu”. To zresztą moje hasło wyborcze oddające głębię programu, w którym każdy znajdzie dla siebie coś miłego. Zapraszam, by czerpać zeń pełnymi garściami!

  

Rozmawiał K. Ł.

"Gwarek", 16.112010

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka