Z serii „Zrób to sam z kandydatem” przedstawiamy odcinek, zatytułowany: „Jak przerżnąć wybory z kretesem? – poradnik w 8 krokach”. W szczególności zaś poradę dzisiejszą polecamy początkującym działaczom, którzy gorąco pragną zostać działaczami przez wielkie „dzy”.
1. Wyłoń kandydata. Odwagi! Nie od razu Kraków zrujnowano. Najpierw zaproponuj udział w prawyborach dwóm osobom. Podpowiadamy kryteria wyboru: słaba znajomość ortografii i interpunkcji, doświadczenie w biciu piany, uporczywe parcie na szkło. Spróbuj zaskoczyć przyjaciół i znajomych oryginalnością kandydatur. Absolutnie nie zapomnij o parytetach!
2. Brawo! Pierwsze koty za płoty. A teraz namaść kandydata na kandydata. Rozbij ampułkę olejku (może być np. migdałowy) i natłuść publicznie głowę jednego z nich (proponujemy tego, który ma większe szanse na porażkę). Następnie zorganizuj prawybory.
3. Gotowe? I jakie to wszystko proste. Przekonaj sam siebie, że wybrany kandydat jest najlepszym z możliwych, a następnie zrób to samo z opinią publiczną. Wytłumacz durnym wyborcom, że kandydat ma same zalety, a zaliczają się do nich również jego wady. Twój kandydat zaczyna się jawić jako oczywista oczywistość? Gratulujemy! Przejdź do następnego etapu.
4. Uformuj sztab. Zbierz figurantów, którzy – jak ty sam, pomimo wszelkich znaków na niebie i ziemi – wierzą w powodzenie akcji (a jeśli nie wierzą, to służalczo milczą) i stań na ich czele. Nie lekceważ autopromocji: mianuj się szefem sztabu, a co! Obwieść to koniecznie wyborcom.
5. Wymyśl hasło. Pamiętaj, musi być przewrotne, np. „Kot czyli pies”. Jeśli brak ci oryginalnych pomysłów (a raczej ci ich brak), rozwiązanie możesz zaczerpnąć z centrali. W ten sposób nikt nie oskarży cię o odchylenia.
6. Kampania. Nie bądź naiwny; wiesz, że nie liczy się liczba plakatów, ale rozpoznawalność. Dlatego… niech każdy murek i każdy słup rozjaśnia odtąd uśmiech nieznanego wyborcom kandydata. Niech żadne skrzyżowanie we wsi nie będzie wolne od przyczepki z bilbordem z jego podobizną. Puść wodze fantazji, bądź kreatywny, wymyśl sam, gdzie jeszcze można przypiąć kandydata.
7. Przygotuj konwencję. Zaproś kilku ważniaków oraz grono wielbicieli twojego kandydata. Następnie utwierdzajcie się wzajemnie w słuszności wyboru. Dodatkowo możesz zorganizować zabawę: kto z przekonanych najlepiej przekona innych przekonanych. Nie zapomnij odśpiewać hymnu państwowego. Wszak wszystko co robicie, robicie dla ojczyzny.
8. Zdyskwalifikuj swojego kandydata w przeddzień wyborów. Możesz użyć do tego np. bloga, którego – jako działacz – z pewnością prowadzisz. Zredaguj w nim wpis (koniecznie grubymi wołami!) o tym, że wygra kandydat obozu przeciwnika. Możesz uzasadnić.
A teraz przygotuj gratulacje dla adwersarza. Nie zapomnij przy okazji wytknąć mu wad. I koniecznie przekonuj (zgodnie z punktem 7), że każda porażka jest sukcesem.
Kamil Łysik


Komentarze
Pokaż komentarze