Przyznaję, dałem się ponieść fali prognoz i noworocznych proroctw. Zamykam więc oczy, oddycham miarowo; myśl błąka się w czasoprzestrzeni, wreszcie ląduje. Tarnowskie Góry Anno Domini 2026.
Idę ulicą. Niegdyś Krakowska, a obecnie ul. K. Szczerby – podobnie jak reszta śródmieścia – pięknieje w oczach. Na listę światowego dziedzictwa UNESCO wpisano przyklejony do kościoła ewangelickiego kompleks handlowy. Uwagę przyciągają śliczne stojaki rowerowe, zaprojektowane osobiście przez samego burmistrza, nieocenionego (od trzech kadencji) Łukasza Garusa.
Miasto jakby obumarłe, liczy ok. 45 tys. mieszkańców. Wtem dzwonek, ze szkoły wybiegają skośnookie dzieciaki w koszulkach z logo Ruchu Autonomii Śląska.
Wszędzie zakaz palenia. I parytety. Nie tylko w politycznych gremiach, ale także w domu, szkole i zagrodzie. Oraz w Kościele: postępowa proboszcz z Piotra i Pawła dysponuje radą parafialną z przewagą 75% pań.
Swobód i wolności strzeże od 15 lat społeczny rzecznik praw tarnogórzan, wraz z młodym narybkiem entuzjastów myśli (po liftingu) Karola Marksa. Za swą działalność „na odcinku” obrony praw człowieka, obywatela, lokatora i petenta rzecznik nominowany był już dwukrotnie do pokojowej nagrody Nobla.
Co w mediach? Stacje donoszą o świeżej nominacji w koalicyjnym gabinecie Sławomira Nowaka. Tekę wicepremiera otrzymał dr hab. Tomasz Głogowski, dotychczasowy pod i nadsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Ogólnych i Insynuacji.
Tymczasem Arkadiusz Czech na politycznej emeryturze oddaje się twórczości literackiej. Wkrótce nakładem Tarnogórskiego Wydawnictwa Podziemnego „Bibuła” ukaże się – zredagowane wspólnie z Krzysztofem Turzańskim – wiekopomne dzieło: „Za wolność waszą y naszą, czyli 8 lat w obrotowym fotelu burmistrza”.
Stery lokalnego PiS dzierży nieustannie Józef „Tak mi dopomóż Bóg” Burdziak, który niedawno zasłynął odkrywczym referatem – „Katastrofa smoleńska w świetle najnowszych badań dendrochronologicznych”.
Po wielu latach sądowych umizgów Piotrowi Hanyskowi udowodniono wreszcie współpracę z Camorrą i ‘Ndranghetą. Jako wróg homo supermarketicus tarnovicensis skazany został na banicję za Brynicę, gdzie dożywa ponoć dni swoich.
A po „Jadowitym piórze” już dawno w Gwarku ani widu, ani słychu. Autora, miejscowego oszołoma – który onegdaj podstępem wśliznął się był na łamy lokalnej prasy – ostatecznie ujawniono i obnażono. Na podstawie zaś art. 2 ustawy o kontroli publikacji i widowisk wszystkie felietony spalono symbolicznie na stosie.
Brrr. Czas się budzić…
Kamil Łysik


Komentarze
Pokaż komentarze