Jadowitym piórem Jadowitym piórem
207
BLOG

Communicatio znaczy łączność

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

Jak sprawnie zarządzać komunikacją publiczną udowodniły nie tak dawno polskie koleje żelazne. Po Nowym Roku podróżni w Zakopanem walili do wagonów drzwiami i oknami, a zwłaszcza tymi drugimi; bynajmniej nie dlatego, że te pierwsze zamarzły. Że też się turyści na góry zimą uwzięli, zamiast w inne miejsca wyruszyć, np. na mazowieckie niziny, gdzie też przecież ślicznie, prawda?

Natomiast trasę z Lublina do Wrocławia można było przebyć w wagonowym klozecie; wiadomo – wygodnie, swojsko i, w razie czego, blisko (od Kielc jednak w WC już miejsc brakło, nawet tych stojących). W Katowicach tymczasem furorę zrobił ostatnio peron-widmo, czyli piąty. Podobno tylko z niego pociągi odchodziły planowo – ale to niepotwierdzone plotki, bo nikt nie mógł nań trafić, nawet pracownicy kolei.

Jak widać na załączonym obrazku, konkurencja pomiędzy przedsiębiorstwami kolejowymi dobrze robi wszystkim, a szczególnie podróżnym. W trosce o klienta na głowie stają zarządy nowych spółek: PKP Intercity (w cenie przejazdu obleje gorącą herbatką, ale za spóźnienia nie odpowiada), bo torem zarządzają: PKP Tor Lewy S.A. i PKP Tor Prawy S.B. A jeśli komuś mało atrakcji, w ramach nowej oferty „Śladami bohaterów narodowych” PKP Cargo proponuje przejażdżkę wagonem towarowym (np. bydlęcym).

Zachęcone sukcesami PKP w dziedzinie innowacji, poprzeczkę podbijają lokalne i regionalne przedsiębiorstwa autobusowe. Hitem sezonu stał się ostatnio „bilet metropolitalny” – produkt nowoczesnej myśli najtęższych umysłów naszej epoki. Cały dowcip oferty nie polega, jak zdawać by się mogło, na tym, że bilet obowiązuje w różnego rodzaju środkach komunikacji pasażerskiej (autobusach, tramwajach i niektórych pociągach). Istota oferty kryje się w obszarze, po którym pojazd się porusza.

Jeśli więc podróżujemy po terenie obsługiwanym przez KZK GOP – wszystko jest w porządku, nie straszna nam żadna kontrola. Jeśli jednak przekroczymy granicę i znajdziemy się w strefie MZKP Tarnowskie Góry, powinniśmy natychmiast z pędzącego wozu wyskoczyć. W razie bowiem wejścia „kanarów” litości nie będzie – półroczny okres ochronny minął.

Najnowsza oferta przewoźnika posiada walor edukacyjny – przyczynia się do poszerzenia przez pasażerów znajomości geografii regionu. Zmuszeni wypatrywać granic strefowych, zapoznają się z topografią terenu, dostrzegają zabytki i ciekawostki, na które wcześniej nie zwrócili by uwagi.

Dobrej woli ani KZK GOP, ani MZKP nie brakuje. Przedstawiciele obydwu twierdzą jednak, że to druga strona nie podejmuje rozmów w sprawie wspólnego biletu. Nic nowego – wszak „piekło to inni”. Swoją drogą interesujące jest, czy szefowie komunikacyjnych przedsiębiorstw – sami mający kłopoty z komunikacją (tą interpersonalną) – korzystają z transportu publicznego?

Na str. 19 ostatniego Gwarka można zapoznać się z ogłoszeniem tarnogórskiego Uniwersytetu III Wieku, który zaprasza na „Chodzenie z kijkami”. Bez stref, biletów, mandatów i innych atrakcji.


Kamil Łysik

"Gwarek", 01.02.2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka