Jadowitym piórem Jadowitym piórem
204
BLOG

Niepalni

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

Przechwalającym się podczas kampanii wyborczej kolejnymi sukcesami, ostatni Gwarek przypomniał włodarzom powiatu jeszcze jeden triumf. Artykuł pt. „Dom, którego nie ma, choć jest” obnaża niebywałą skuteczność polityki społecznej prowadzonej przez Józefa Korpaka oraz wszystkich poprzednich starostów.

Jedna z cech tej polityki stanowiła, że jeśli problemu nie widać, to go po prostu nie ma. A Dom Pomocy Społecznej w Miedarach faktycznie taki niepozorny: zamieszkały przez ok. 80 upośledzonych, położony na uboczu głównych szlaków, ukryty w kniei – niby jest, a jakoby go nie było. Bo gdy na zdobycie czekały kolejne puchary w Mistrzostwach Śląska Radnych w Halowej Piłce Nożnej, a na wietrze furczały nieprzecięte jeszcze wstęgi – kto by sobie zaprzątał głowę podobnymi detalami?

DPS w Miedarach pokornie czekał więc na swoją kolej. Nikt specjalnie nie kwapił się jednak rozwiązać problemu upośledzonych. Co tam, nagliły wszak inne sprawy pierwszorzędnej natury, np. radiostacja, która wreszcie obiektywnie zaprezentowałaby społeczeństwu dokonania władz.

W nadziei, że jakoś to będzie, powiatowi wielkorządcy ignorowali kolejne terminy modernizacji obiektu, a podejmowane „działania zapobiegawcze” ograniczały się do… zmniejszenia liczby pensjonariuszy i zamrożenia pracownikom wynagrodzenia na poziomie z 2006 r. W efekcie miedarski Dom stał się jedynym w województwie, którego – pomimo kilkunastu lat czasu! – nie dostosowano do standardów, a wojewoda wstrzymał dotację na jego działalność.

Na stronie internetowej starostwa można zapoznać się z „Diagnozą sytuacji osób niepełnosprawnych w powiecie tarnogórskim”, pochodzącą z grudnia 2009 r. – czyli z okresu, kiedy katastrofa zbliżała się już wielkimi krokami. Poza jedynym zdaniem (że „nie wszystkie domy posiadają wymagane standardy”), próżno szukać w 138-stronicowym opracowaniu  informacji o kłopotach ośrodka w Miedarach. Czy bowiem tak „nieobiektywna” wiadomość miałaby zmącić sielski obraz rozwoju i niczym nieskrępowanego postępu? W zamian dokument traktuje np. o kwestii... wypalenia zawodowego pracowników pomocy społecznej.

Poproszony o komentarz do afery, sprawujący przez osiem poprzednich lat funkcję starosty tarnogórskiego – Józef Korpak, skonstatował: „nie zdążyliśmy pozyskać pieniędzy”. Po czym z rozbrajającą szczerością dorzucił – „liczyliśmy, że termin standaryzacji DPS-ów zostanie o kilka lat przesunięty”. W tym szaleństwie jest metoda: zamiast działać – poczekajmy, a nuż zmienią się przepisy albo problem odziedziczą następcy.

Termin dostosowania Domów Pomocy Społecznej do ustawowych standardów został przez Sejm ponownie wydłużony – tym razem do końca 2012 r. I gdyby nie fakt, że DPS nie ma za co funkcjonować, znów można byłoby odetchnąć z ulgą, rozgrywać dalej mecze i rżnąć wstęgi na otwarcie. Że też tylko o wypaleniu zawodowym włodarzy naszych mowy nigdzie nie ma. Niepalni czy jak?

 

Kamil Łysik

"Gwarek", 22.02.2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka