Jadowitym piórem Jadowitym piórem
300
BLOG

Kanał ulgi – ulga kanału

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

Z gospodarską wizytą wpadł niedawno w nasze skromne progi dostojny gość – marszałek wielki górnośląski, Adam Matusiewicz. Przypadkowo zatrzymał się był przy dworcu, gdzie natknął się na przechodzącego akurat miejscowego posła Głogowskiego oraz równie niespodzianie na lokalnych dziennikarzy. A jako, że tak się wszystko świetnie ułożyło, zorganizowano na kolanie prasową konferencyjkę, podczas której marszałek ogłosił, że ma „niemałą siłę przekonywania”.

Obiecawszy przebudowę dworca autobusowego w Tarnowskich Górach, udał się następnie Adam Marszałek do Boruszowic, gdzie z kolei obiecał rozbudowę szkoły. Później zawitał jeszcze decydent do Kalet, by w obecności burmistrza Kandzi (i cały czas ze swą laską marszałkowską u boku, w roli której występował napotkany przypadkiem poseł) przyrzec eurodukaty na renowację kanału ulgi w Zielonej. Następnie... niestety, następnie zapadł już zmrok i marszałek, nie obiecując niczego więcej, wrócił do Katowic. Wszak doba – podobnie jak budżet – nie jest z gumy.

Nie tylko w Kaletach wszyscy po odwiedzinach Matusiewicza odczuli ulgę. Przyznać trzeba bowiem, że nie zawsze miały Tarnowskie Góry szczęście do marszałków. Kiedy poprzednio przejeżdżał tędy salonką jeden taki wąsaty, nawet się nie zatrzymał, gdyż od czasów magdeburskich „pluł na Niemców”, a akurat w ratuszu zasiadał Leopold Michatz – średnio poczuwający się do wspólnoty krwi z Piastem Kołodziejem. Na szczęście niesforny maszynista Komendanta i tak wciągnął hamulec parowozu, ale zanim się maszyna zatrzymała, byli już w Strzybnicy. Tę to więc, skażoną ołowiem glebę, zaszczycił swemi wyglancowanemi trzewiczkami Piłsudski.

Skoro jesteśmy już przy zaszczytach i lakierkach, legion współczesnych wielmożów lokalnych zjechał do pałacu w Brynku, gdzie zorganizowano bal charytatywny. Na dobroczynne cele waszmościowie ofiarowali drogocenne dary: kto co akurat ze sobą zabrał, np… Może lepiej nie wnikajmy jednak głębiej. Wszak pewna uboga wdowa wrzuciła do skarbonki tylko dwa grosze, a do dziś w prestiżowych rankingach ofiarodawców wyprzedza trzech królów.

Z pałacu Donnersmarcków w Brynku do Pałacu Namiestnikowskiego w Warszawie – poseł Głogowski Tomasz informuje, iż spożył posiłek z Prezydentem. Po raucie pozostała Bronisławowi Komorowskiemu pamiątkowa fotografia, którą podziwiać można na blogu posła. Myślę, że skoro Prezydent gościł posła ziemi tarnogórskiej, nie będzie wielkim nadużyciem stwierdzenie, że w pewnym sensie wszyscy tarnogórzanie zasiadali do stołu z Komorowskim... tyłkiem swojego przedstawiciela.

Wracając jednak do wizyty marszałka; nie wpuścił nas Matusiewicz w kanał, a jego „niemała siła przekonywania” zmaterializowała się w kilka milionów. Jak sądzę jednak, największy sukces tej wizyty większości i tak umknął. A zdecydowanie należy się zań Adamowi Marszałkowi pokojowy Nobel.

Oto – jak czytamy na blogu – na wieść o przyznaniu pieniędzy na dworzec, burmistrz Czech wysłał posłowi Głogowskiemu „miłego SMSa”. Wielkie nieba, ależ się porobiło! No, chyba, że na SMSa (zwłaszcza „miłego”) spojrzymy z innej strony. Biorąc bowiem pod uwagę okoliczność, że jego wysłanie zbiegło się z Dniem Kobiet... Zostawmy to lepiej.

Kamil Łysik

"Gwarek", 15.03.2011

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka