Przez długi czas mieszkańcy Kalet nie musieli oglądać „M jak makaron”. Wszystkie funkcje dobrego serialu spełniała bowiem historia konfliktu pomiędzy miejscowymi radnymi – Blandyną Kąkol i Józefem Kalinowskim. Tasiemcowata fabuła dobrze została osadzona w rodzimych realiach, obfitowała w zaskakujące zwroty akcji, a wątek gubił się regularnie. Zadbano również o morał i happy end.
W ostatnim odcinku – po ponad dwóch latach i niezliczonych perypetiach Blandyna otrzymuje wreszcie odpis z nagrania sesji Rady Miejskiej w Kaletach, a Józef przeprasza, że wniosek nazwał skargą. Pozostaje jedynie odsprzedać scenariusz telewizji. Tylko czy aktorzy odegrają role prawdziwych bohaterów z równym zaangażowaniem?
Inne zmartwienia mają w Żyglinie, gdzie – jak donosi ostatni „Gwarek” – przystąpiono do poszukiwań dinozaura. Przekopano już pół wsi. Bez efektu. Musiało ukryć się gdzieś maleństwo, może za drzewem? Tymczasem wielkie nadzieje pokładają w gadzie władze Miasteczka Śląskiego, chcąc na jego grzbiecie wypromować gminę. W razie niepowodzenia akcji odbędą się jednak nieco inne poszukiwania – kozła ofiarnego albo jelenia.
Póki co na tarnogórskim firmamencie politycznym dokonano odkrycia nowej gwiazdy, która blaskiem swym przyćmić może ponoć konstelację Garusa. Tomasz Olszewski – bo tak nowe bożyszcze tłumów się zowie – zasłynął już konceptem utworzenia z Tarnowskich Gór powiatu grodzkiego. Rozwiązaniem tyleż genialnym, co nierealnym. W każdym razie głośnym.
Jest też Olszewski autorem rozmaitych komentarzy, tudzież mądrości życiowych. Na swoim blogu zarzuca np. posłowi Głogowskiemu to, co sam z powodzeniem stosuje – czyli wzmożoną aktywność przed wyborami. Czasem się biedaczysko tak nadmie, że omal nie pęknie. A jeśli kolejną bufonadą nadmiar krytycznych komentarzy internautów zbierze, nie omieszka wpisu po prostu usunąć. Kiedy wprowadzono cenzurę prewencyjną, to się ludzie w język gryźć nauczyli. Dzisiejsza młodzież nawet pluć sobie w brodę już nie potrafi.
Do odwiedzenia swojej strony internetowej zachęca też wicestarosta. No tak, wybory parlamentarne za pasem. Czyżby PSL chciało Pilota na odcinek sejmowy rzucić? Jak niepodległości i jak tej ostatniej piędzi miedzy bronić go przed zakusami ze stolicy będziem.
A witryna istotnie śliczna jest, trochę w stylu „popatrzcie, jaki jestem fajny”. W „Galerii” można zachwycać się pamiątkowymi fotografiami bohatera: Pilot na uroczystości 100 lat OSP w Tąpkowicach, Pilot wręcza „Złotego Cietrzewia”, Pilot całuje rączki na Dzień Kobiet, Pilot folklorystycznie, Pilot gastronomicznie, Pilot tu, Pilot tam…
W przedszkolu dzieci powtarzają sobie wierszyk: „Panie pilocie, mocie dziura w samolocie”. Moim zdaniem idealnie nadaje się na hasło kampanii.
Kamil Łysik
"Gwarek", 26.07.2011


Komentarze
Pokaż komentarze (2)