W epoce minionego ustroju wyznacznikiem pomyślności gospodarczej była norma. Za jej przekroczenie pojawiała się szansa zdobycia medalu, miarą sukcesu była jednak utrata zdrowia. Jako etatowy przodownik pracy, Wincenty Pstrowski nosił na piersi przypięty mu przez Bieruta Krzyż Orderu Odrodzenia Polski, dopóki w wieku 44 lat nie poniesiono i odznaczonego. Nogami do przodu.
W czasach nam współczesnych norma straciła swe dawne znaczenie. Owszem, udało się jej przepoczwarzyć i, jako synonimowi standardu, odzyskać nieco dawnego blasku. (Gromią więc rolników znowuż technokraci, że niektóre jabłka nie mieszczą się krągłością lub barwą w normie jabłkowatości.) Niemniej godnym sukcesorem normy zostały słupki.
A właściwie słupki, kreski, krzywe i wykresy. To one służą obecnie za probierz efektywności, poparcia, skuteczności, rozwoju i czego tam sobie jeszcze, Czytelniku drogi, nie wymyślisz. Wykres poparcia dla partii politycznej? – proszę bardzo, co tydzień jest nowy. Diagram rozwoju gminy lub powiatu? – nie ma sprawy. Wizualizacja ilości cukru w cukrze? – zero problemu. W końcu nawet logo polskiej prezydencji składa się ze skierowanych ku górze strzałek.
Wykres – który obrazuje w pigułce trwałe tendencje i wskazuje kierunki – na skutek drobnych machinacji na naszych oczach przedzierzgnął się w narzędzie kreowania wizerunku. Każda instytucja i firma pochwalić się może korzystnymi dla siebie słupkami, nierzadko odwrotnymi do przedstawionych przez konkurencję.
Manipulowanie informacją to przecież jednak nie tylko ordynarne kłamstwo, ale przede wszystkim półprawda, niedopowiedzenie, a czasem nawet uwypuklenie tych stron problemu, które wcale nie są dlań reprezentatywne. Jak w piosence Młynarskiego „Po co babcię denerwować”, kiedy na pytanie staruszki, nieświadomej wypadku wnuczki, odpowiada się, że… „krzywa rośnie”.
Czasem krzywa powinna jednak pokazywać trend odwrotny, jak w przypadku przestępczości, która w wielu statystykach spada na łeb, na szyję (w domyśle powodując wzrost skuteczności policji). Byłaby pewnie już dawno osiągnęła poziom „krytyczny”, gdyby nie to, że je obniżenie brać się może z faktu, iż część wykroczeń nie jest rejestrowanych lub w ogóle wykrywanych.
Inne zbrodnie, te medialnie nośne, zwalczane są z iście hollywoodzkim zadęciem. Jak w minioną środę na zwężeniu przed Bytomiem, gdzie o 7 rano stróże prawa urządzili obławę na nietrzeźwych kierowców. Korek zrobił się zrazu niemiłosierny, ale czego nie robi się dla poprawy bezpieczeństwa, a przynajmniej statystyki. Widać nowy, od dwóch miesięcy, komendant policji w Bytomiu na gwałt potrzebuje sukcesu. Krzywa rośnie. I serce rośnie.


Komentarze
Pokaż komentarze