Jadowitym piórem Jadowitym piórem
538
BLOG

Nelli wszędobylska

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 5

Jak zowie się najbardziej znany tarnogórski poseł? Odpowiedź jest dziecinnie prosta, choć wpaść na nią istotnie niełatwo. To oczywiście… Nelly Rokita. Do niedawna słynna głównie z faktu bycia żoną prominentnego męża, Jana Marii, swym ekscentrycznym zachowaniem oraz cudacznymi fryzurami i kapeluszami rychło wywalczyła sobie poczesne miejsce w polskim panteonie celebryckim.

Szczególny zaś związek posłanki PiS z grodem gwarków przedstawia się w sposób następujący. Jako skarb ogólnonarodowy, postanowiła się Nelli po prostu podzielić swą rokitowatością z bliższą i dalszą prowincją, otwierając biura poselskie gdzie popadnie, np. w Tarnowskich Górach.

Specjalnie dla czytelników „Gwarka” tarnogórską tajemnicę wszędobylskiej Nelli postanowiłem sprawdzić – że się tak wyrażę – organoleptycznie. Zadzwoniłem więc pod wskazany na stronie poselskiej numer:

- Dzień dobry, czy dodzwoniłem się do biura poseł Nelli Rokity? – zapytałem.

- Nie, do biura posła Wojciecha Szaramy, odpowiedział miły głos w słuchawce.

Przyznajmy, w zasadzie nie jest ważne, czy Rokita posiada w Tarnowskich Górach swoje biuro, czy tylko tak twierdzi. Grunt, że zatrudnia tu... dyrektora, którą to zaszczytną funkcję sprawuje Dziuk Barbara. Udało mi się nawet z panią dyrektor przeprowadzić wielce pouczającą rozmowę.

W jej trakcie okazało się, że posłanka z Warszawy otwarła biuro w Tarnowskich Górach, „ze względu na działania na rzecz zdrowia kobiet”, a ściślej rzecz ujmując – jak powiedziała mi rozmówczyni „jasno i otwarcie” –Rokita zrobiła to z powodu „osoby Barbary Dziuk i jej działań dla ludzi”. Piękny to gest ze strony posłanki, nieprawdaż?

Na pytanie o dokonania Nelli dla lokalnej społeczności dowiedziałem się, że pani poseł bierze udział w rozmaitych prelekcjach, balach, marszach Różowej Wstążki i innych odczytach w ramach Uniwersytetu III Wieku. Nadto reprezentuje nasze interesy w Warszawie, „udostępnia swojej dyrektor kontakty ekspertów i zaraża zdrowiem innych posłów”.

Nie tylko ostatnia kwestia zasługuje na uwagę, a może nawet i na większy materiał reporterski. Tyle tylko, że przeznaczony wyłącznie dla czytelników o bujnej wyobraźni, mocnych nerwach, no i pełnoletnich oczywiście.

Istotniejsze jest bowiem, że przypisani do okręgu gliwickiego nie możemy na Nelli Rokitę zagłosować (bo ta, choć jest z Krakowa, kandydowała z Warszawy, gdzie też jej zresztą nie chcieli – otrzymała tam jedynie 6,3 tys. głosów, czyli sporo mniej niż Głogowski u nas). Oraz, że nie legitymowaliśmy w ogóle posłanki PiS-u do bycia naszym przedstawicielem. Jej wstawiennictwo zesłały nam niebiosa. Z dyrektor Dziuk w pakiecie gratis.

Używając niehandlowej nomenklatury można by to nazwać uzurpacją. Zakończmy jednak dowcipem, który funkcjonował przed laty w drugim obiegu. Wsiada Cyrankiewicz do taksówki. Gdzie pana zawieźć? – pyta szofer. Wszystko jedno, wszędzie mnie potrzebują. Zupełnie jak Nelli.

Kamil Łysik

„Gwarek”, 23.08.2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka