Jadowitym piórem Jadowitym piórem
248
BLOG

Wallenrod w berecie

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 2

Jak przerżnąć wybory? Oto kwestia godna działaczy tarnogórskich struktur Prawa i Sprawiedliwości. Wprawdzie nazwiska kandydatów na posłów partia wciąż jeszcze wstydliwie skrywa za listkiem figowym (a przynajmniej w czwartek, kiedy piszę felieton), lecz co bardziej niecierpliwi zdecydowali ujawnić się na własną rękę.

Jednym z przebierających nogami okazał się Józef Burdziak, który kampanię postanowił zrobić na skróty i wynajął taran, mający mu utorować drogę na Wiejską. Tę mało wdzięczną rolę w spektaklu pt. „Głową w mur” odgrywa specjalnie zaproszony do Tarnowskich Gór prof. Jerzy Robert Nowak. Spójrzmy więc na biografię tej arcyciekawej postaci w świetle ogólnodostępnych informacji medialnych.

Zanim został czołowym ideologiem Radio Maryja i TV Trwam, jako II sekretarz ambasady reprezentował Nowak w latach siedemdziesiątych interesy PRL w bratniej Węgierskiej Republice Ludowej. Pracował także w podległym komunistycznemu MSZ Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

W międzyczasie pisywał książki, gdzie prezentował dość osobliwe opinie. Wytknął np. prymasowi Węgier, legendarnemu Józsefowi Mindszenty’emu antykomunizm, a budapesztańskich powstańców z 1956 r. zbeształ za „antyradziecki nacjonalizm”. Po godzinach zaś – wg tygodnika „Wprost” i „Gazety Polskiej” – na niejawnym etacie kontaktu operacyjnego, współpracował Jerzy Robert vel „Tadeusz” z siostrą Esbecją.

Podczas gdy jeszcze w 1989 r. kandydował do Senatu z ramienia fasadowego w stosunku do PZPR Stronnictwa Demokratycznego, w późniejszych latach zasilił szeregi Porozumienia Centrum i radykalnej Ligi Polskich Rodzin.

Bo też przeżył był Nowak na początku lat dziewięćdziesiątych swoistą metamorfozę. Jako neofita stał się zajadłym krytykiem PRL i nieustraszonym tropicielem syjonizmu w życiu publicznym. Napisał nowe dzieła, których tytuły mówią same za siebie: „Antypolonizm – zdzieranie masek” lub „Kogo muszą przeprosić Żydzi”.

Oto rys biograficzny autorytetu tarnogórskiego kandydata PiS. Czy rzeczywiście Józef Burdziak utożsamia się z poglądami Jerzego Roberta Nowaka? A może w ogóle nie słyszał o kontrowersyjnej przeszłości swego gościa?

Jakby nie było, nieszczególnie świadczy to o politycznej przenikliwości byłego starosty. Pokazując się bowiem w tak ideologicznie skrajnym towarzystwie, dobrowolnie staje po stronie betonu, tracąc jednocześnie sympatię umiarkowanego elektoratu.

Chyba że – naciągnąwszy na głowę moherowy beret – robi Burdziak za Konrada Wallenroda. Jeśli tak, należą mu się wyrazy najwyższego uznania, gdyż lepiej (czyli gorzej) kampanii wyborczej faktycznie rozpocząć się nie dało.

Kamil Łysik

„Gwarek”, 30.08.2011 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka