Jadowitym piórem Jadowitym piórem
293
BLOG

O inicjatywie uchwałodawczej PO, czyli O'Góry Kultury

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

W samorządach wielkiej polityki ponoć nie ma. Przepadła bezpowrotnie jesienią, gdy władza ogłosiła nowe credo: „Nie róbmy polityki, budujmy coś tam”. Niestety, na moment znów wdarła się w mury tarnogórskiego ratusza – o czym spieszę donieść stosownym organom.

A to za sprawą radnych, którzy pod dyskusję poddali projekt obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, z wielką pompą reklamowanej onegdaj przez miejscowych działaczy Platformy Obywatelskiej. Koncepcję zachwalał wówczas na konferencji prasowej Tercet Egzotyczny w składzie: Tomasz Głogowski, Łukasz Garus i Stanisław Torbus. Obecnie, gdy koalicja utrąciła łeb pomysłowi opozycji, warto bliżej przyjrzeć się tej sprawie.

Przede wszystkim od samego początku wiadomo było, że proponowane rozwiązanie wątpliwe jest z prawnego punktu widzenia. Wprawdzie politycy przegłosowali je w kilku miastach, ale równocześnie znane są (przynajmniej mi) dwa wyroki Wojewódzkich Sądów Administracyjnych (we Wrocławiu z 2006 r. i Olsztynie z 2008 r.), które uznają takie mechanizmy za sprzeczne z prawem.

Po drugie. Dla nikogo w Tarnowskich Górach, w tym dla miejscowego posła (który każdą myśl swą cenną dokumentuje w sieci), „nie było tajemnicą, że koalicja PiS-Inicjatywa Obywatelska przygotowuje się do odrzucenia pomysłu”. I stało się, jako się rzekło.

Wreszcie; zakończono prace nad prezydenckim projektem ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w działaniach samorządu terytorialnego. Jest więc bardziej niż pewne, że koncepcja specjalistów (m.in. Michała Kuleszy i Jerzego Regulskiego) kompleksowo ureguluje tę kwestię, umożliwiając obywatelom zgłaszanie projektów uchwał tak w gminie, jak i w powiecie oraz województwie.

W tej sytuacji wypada postawić inicjatorom tej pseudo-obywatelskiej akcji proste pytanie: jaki był cel zgłoszenia projektu prawnie niejasnego, doraźnego i z góry (Kultury) skazanego na niepowodzenie w głosowaniu? Co było nim, jeśli nie planowana kampania wyborcza Tomasza Głogowskiego?

Wygląda bowiem na to, że panowie spotkali się w kawiarni i uradzili, że do Platformy w imieniu społeczeństwa zwróci się jego awangarda – stowarzyszenie „Góry Kultury” ze swoim liderem, Stanisławem Torbusem (do niedawna radnym… Klubu PO). Partia przyjmie „oddolny” dezyderat z otwartymi ramionami i nadawszy mu odpowiednią oprawę, przekaże do ratusza.

Tam, o czym każde dziecko wie, zejdzie trochę czasu na analizę wniosku. Będzie gotowy w sam raz tuż przed wyborami. Następnie, co wynika z proporcji sił w radzie, projekt upadnie. A wtenczas Łukasz Garus rozedrze szaty, a opozycję oskarży się o ignorowanie obywateli, stwarzanie dystansu do gminu oraz inne zbrodnie przeciw ludzkości i postępowi.

Fajna akcja, chłopaki. Na miarę Hansa Klossa. Tylko, że tak się ma do kultury, jak ogóry do góry.

 

Kamil Łysik

„Gwarek”, 06.09.2011

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka