Tarnogórski poseł Tomasz Głogowski (PO) wdał się ostatnio w czat z mieszkańcami miasta. Po raz pierwszy zresztą od początku kadencji. Wśród wielu sukcesów, do ojcostwa których się przyznaje (a w tej materii jest niczym ojciec Wergiliusz z piosenki dla dzieci - nota bene, czy ktoś ją jeszcze w ogóle śpiewa?), podał miejscowy wielmoża również osiągnięcia infrastrukturalne w dziedzinie budowy dróg. Wymienił zarówno te, nad którymi prace jeszcze trwają, jak i te, które (od czasów kajzera Wilusia) pozostają nadal w fazie planów.
Przykładowo, zauważył nasz drogi deputowany, że droga ekspresowa „S11 będzie budowana w latach 2013-2020” oraz, że „S11 nie przesypiamy - nieustannie rozmawiam o tym z Grabarczykiem”.
Ciekawe z jakim Grabarczykiem poseł Głogowski rozmawia (nieustannie, na dodatek)? Bo chyba nie z ministrem Infrastruktury, Cezarym Grabarczykiem, któremu podlegający resort właśnie poinformował Generalną Dyrekcję Kocich Łbów o zmianach inwestycyjnych w latach 2014-2020. Łączącej Katowice z Poznaniem S11 nie ma ani na liście priorytetów, ani nawet na rezerwowej.
Wiadomość można zweryfikować w artykule.
Choć niezbyt mu to przystoi, jednak póki co nic nie szkodzi posłowi takie bajanie. Ciemny lud kupuje podobne bery i bojki śląskie jak świeże bułeczki. Nawet bowiem, jesli w efekcie S11 nie powstanie (a odpowiedzialne za budowę drogi Ministerstwo tak własnie twierdzi), to korzystający z tego szlaku komunikacyjnego zadowolić sie będą musieli wytyczaną właśnie przez Tomasza Głogowskiego ścieżką rowerową. Wprawdzie sam jej twórca uważa, że to „zadaniem samorządów”, ale któż lepiej nie opanował tematu braku dróg, niż "nieustanny rozmówca Grabarczyka"?
W przypadku braku innych osiągnięć, dukt rowerkowy może okazać się kluczowym dokonaniem kadencji. Dekadencji...
Kamil Łysik


Komentarze
Pokaż komentarze