Znają Państwo tę dewizę? Z pewnością. Zdobiła sztandar kosynierów, walczących w insurekcji kościuszkowskiej, następnie – skrzętnie wykorzystana przez rodzimych ideologów marksizmu-leninizmu z nacjonalistycznym odchyleniem – znalazła się na brązowym banknocie. Stojący w tasiemcowych kolejkach posiadacze coraz mniej wartych pięćsetzłotówek zdążyli więc wpoić sobie głęboko tę maksymę z końca XVIII w.
Niech dogmatycy zatem wybaczą mi obrazoburstwo, ale po ostatnim posiedzeniu Sejmu hasło skojarzyło mi się także z naszymi przemiłymi posłami i senatorami, których już niebawem znów będziemy mieli niewątpliwą przyjemność skreślać. Oni wszak również „żywią y bronią”.
Żywią się nieźle – przyznajmy. Ponad jedenaście kawałków wynagrodzenia i drugie tyle na biuro (z których co bardziej przedsiębiorczy potrafią uszczknąć jeszcze cokolwiek dla siebie) pozwalają niezgorzej przeżyć do pierwszego. A to wszystko jedynie za podnoszenie rączek i naciskanie guziczków w odpowiednim momencie (który wyznacza partyjna instrukcja wysłana SMS-ikiem).
Wkrótce nowego wymiaru nabierze jednak także drugi człon tytułowego motta. W trybie bowiem ekspresowym i cichaczem – jak na prawdziwych rycerzy z Monty Pythona przystało – posłowie przegłosowali nowelizację ustawy o dostępie do informacji publicznej. Odtąd jedynym kryterium odmownym udzielenia odpowiedzi na zapytanie publiczne nie będzie już tylko klauzula niejawności, ale również „ważny interes państwa”.
Jeśli więc obywatel w sposób upierdliwy będzie się dopytywał, wsadzał nos w nie swoje sprawy, jeśli nachalnie i natrętnie słał będzie urzędom monity – wówczas powołaniem się na „ważny interes państwowy” skutecznie uciszy się nadaktywnego jegomościa.
Bo niby ciekawość przysłowiowego Kowalskiego miałaby mieć pierwszeństwo przed sprawą wagi państwowej? Przenigdy! Obecnie, po nowelizacji ustawy, administracja otrzymała dobrego na każdą okazję gotowca.
Ile zarabia burmistrz? – nie powiemy, „ważny interes państwowy”. Jakie były kryteria oceny w przetargu na służbowe limuzyny? – z żalem informujemy, że… „ważny interes państwowy”. Kiedy wreszcie załatacie dziury w szosie? – a odpieprz się pan, „ważny interes państwowy”.
A co „interesem państwowym” być może? Zasadniczo wszystko, a zwłaszcza to, co dla władzy okaże się niewygodne. Szczegółów wszak się i tak nie zdradzi. Dlaczego? Z powodu „ważnych interesów państwowych”, rzecz jasna.
Nieustającym w umacnianiu zrębów społeczeństwa obywatelskiego politykom Platformy Obywatelskiej – inicjatorom nowelizacji, serdecznie dziękujemy. Żywcie się y dostępu do informacji brońcie. Choćbyście nawet mieli robić to kosami.
Kamil Łysik


Komentarze
Pokaż komentarze