Jadowitym piórem Jadowitym piórem
206
BLOG

Debata? Włącz ignora

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

 

Jakie wnioski płyną z dwóch dotychczasowych debat z kandydatami do Sejmu, zorganizowanych w Tarnogórskim Centrum Kultury? Primo, że społeczeństwo cierpi na niestrawność wywołaną przesytem konsumpcji wierzbowych gruszek i domaga się natychmiastowej zmiany diety. Secundo, że przeważająca większość kandydatów obawia się otwartej konfrontacji z wyborcami.

 Pierwsza kwestia nikogo chyba nie zaskakuje. Świadczy o niej wszak spadająca na łeb, na szyję frekwencja w wyborach wszelkiego typu (no, może poza głosowaniem w letnim konkursie na miss mokrego podkoszulka). Odrzucenie jednak zaproszenia do bezpośredniej rozmowy z obywatelami przez gros aspirujących do ich reprezentowania jest po prostu polityczną dezercją, ucieczką od merytorycznych argumentów w bezpieczny świat politycznego marketingu – bilboardów, ulotek, płatnych anonsów. Tam nikt nie zadaje niewygodnych pytań, a liczy się głównie kolor krawata.

 O ile można jeszcze od biedy zrozumieć absencję kandydatów fasadowych lub działaczy egzotycznych ugrupowań, o tyle podwójna nieobecność ubiegającego się o reelekcję Tomasza Głogowskiego, uderza szczególnie. Reklamujący się bowiem hasłem „skuteczny poseł”, okazał się Głogowski rzeczywiście nad wyraz skuteczny w… unikaniu dyskusji na temat swoich dokonań.

 A przecież pytanie o efekty poselskiej służby paść musiało. Nie trzeba nadzwyczajnej przenikliwości, by przewidzieć, że garstce odpornych na formę, a zainteresowanych głównie treścią przekazu mieszkańców nie wystarczą głoszone tu i ówdzie peany na własną cześć („Zdolna jestem niesłychanie,/ Najpiękniejsze mam ubranie,/ Moja buzia tryska zdrowiem,/ Jak coś powiem, to już powiem”). I że będą domagali się rzeczowej dyskusji, którą – poprzez możliwość zadawania pytań kandydatom – oferowała wspomniana debata.

 Zamiast niej wystosował Głogowski pismo-monolog, w którym chętnych do wymiany poglądów odesłał do… swojej strony internetowej, twierdząc, że jego praca w Sejmie jest i tak wszystkim dobrze znana. Józef Burdziak zaś w ogóle dał nogę. Jak mówi młodzież, politycy „włączyli ignora”. Tyle tylko, że zlekceważyli w ten sposób nie organizatorów, ale potencjalnych wyborców.

 Wypada żałować więc, iż nie ma w przestrzeni publicznej Tarnowskich Gór miejsca na opartą o argumenty polemikę i że zastępują ją pustosłowie oraz wygłaszane ex cathedra oświadczenia, bez jakiejkolwiek możliwości skonfrontowania ich z innym niż autorski punktem widzenia. Szkoda, że kandydaci skupiają się bardziej na poszukiwaniu atrakcyjnej lokalizacji dla przyczepki ze swą podobizną, a nie doceniają swoich wyborców, gardząc ich intelektem. Oby ci ostatni w najbliższą niedzielę też nie włączyli ignora…

 

 Kamil Łysik

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka