Jadowitym piórem Jadowitym piórem
444
BLOG

Na tapczanie siedzi poseł

Jadowitym piórem Jadowitym piórem Polityka Obserwuj notkę 0

„Dziennik Zachodni” sprawdził aktywność wybrańców narodu od początku nowej kadencji Sejmu. Czym wykazali się tarnogórscy posłowie, Jerzy Polaczek (PiS) i Tomasz Głogowski (PO)? Wiedza na temat efektów pracy, za którą każdy otrzymuje miesięcznie około 12 tys. zł jest wprost porażająca.

  Byłemu ministrowi transportu, Polaczkowi na sejmową mównicę nie udało się wdrapać ani razu, nie sklecił też żadnego zapytania na piśmie. Milczy więc pokornie w sprawach wszelkich, tych ważnych i mniej istotnych. Najwyraźniej wychodzi pan minister z założenia, że skoro znalazł się w opozycji i nic już odeń nie zależy – nie będzie się biedaczysko nadaremnie wysilał, po próżnicy do mikrofonu gębę wydzierał i papier marnotrawił.

Tytanem pracy jest natomiast poseł Głogowski. Wprawdzie do mikrofonu też mu się dorwać nie udało, ale to nie dziwota, bo z ostatniej ławy na podium droga wiedzie długa, kręta i wyboista. Trybunę ledwo zresztą stamtąd widać. Za to biegły w sztuce piśmienniczej w ciągu trzech miesięcy zredagował pan poseł-doktor dwa zapytania o objętości mniej więcej jednego felietonu każde. A co się napocił przy tym, nastękał, ile piór połamał. Ło matko!

Obydwaj czcigodni panowie karnie jednak uczestniczyli w głosowaniach i zgodnie z partyjnymi instrukcjami (wysyłanymi SMS-em, czy mailowo – tego nie wiem) podnosili w górę ręce i naciskali guziki. Chwała im za to na wysokości – Wysokiej Izby, oczywiście!

Zastanawiam się (całkiem poważnie!), czy zupełny brak aktywności przedstawicieli Tarnowskich Gór w Sejmie jest zjawiskiem pozytywnym, czy też należałoby nad nim gorzkie łzy przelewać? Po głębokim namyśle dochodzę jednak do wniosku, że obydwaj powinni otrzymać po specjalnej premii, ot choćby w wysokości jednego miesięcznego uposażenia poselskiego.

Dodatkowe dwanaście kawałków dla Polaczka i drugie tyle dla Głogowskiego budżetu państwa wszak nie rozsadzą, a będą – miejmy taką nadzieję! – wystarczającą motywacją dla dalszego nicnierobienia. Pomyślmy bowiem, najdrożsi rodacy, ile jeden poseł mógłby nabroić: ludziom krwi napsuć, Panią Marszałek z równowagi wyprowadzić, w projektach aktów prawnych pogmerać i znaki interpunkcyjne poprzesuwać.

A tak, siedzą sobie te nasze nieboraki cichutko jak mysz pod miotłą, ewentualnie czasem jakieś pisemko skrobną, ku chwale ojczyzny guziczek nieśmiało przycisną, do stolicy pojadą, po czym w rodzinne pieleszewrócą. Bez rozgłosu, zbędnego bicia piany, a co najważniejsze – minimalnym kosztem. Gloria, gloria!

 

Kamil Łysik

 

Pełny dwugłos czytaj w "Szmaterloku"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka