Oto zdradza nam wreszcie burmistrz Tarnowskich Gór powody, dla których nie napisał dotąd na swoim blogu o odwołaniu Wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej. Zgadnijcie, dlaczego? Dlatego – powiada Czech i przechodzi do spraw ciekawszych: turnieju koszykarskiego, Dnia Kobiet i moralności Kazimierza Szczerby.
Skrobie tam coś wprawdzie jeszcze, że wymiana Janusza Śnietki na Marka Jaworskiego miała podłoże polityczne, że Przyjazny Samorząd – do którego należy były już wicek – nie jest koalicjantem Inicjatywy, że rajca nie dyskutował merytorycznie, że negował itp. – ale światła na sprawę bynajmniej nie rzuca. Takie to tylko sobiepisanie, coś w stylu: skoroście się upomnieli, no to macie (skumbrie w tomacie).
Argumentowanie Czecha przypomina więc bardziej łowienie ryb w mętnej wodzie, slalom pomiędzy bajeczką dla grzecznych dzieci, a dziennikiem dla dorosłych, względnie akrobację na linie ze słowem w jednym i logiką w drugim ręku.
Czy bowiem zmiany personalne w Radzie Miejskiej mogą nie mieć politycznego charakteru? Oczywiście, ale chyba tylko w przypadku… zgonu radnego. Czy Przyjazny Samorząd należy do rządzącej koalicji? Jasne, że nie należy, tyle że do tej pory jakoś nikomu to nie przeszkadzało, no i ktoś w końcu za Śnietką musiał głosować, bo przecież sam się na stołek nie wybrał.
Idźmy dalej. Czy Wiceprzewodniczący jest negacjonistą? Czy potrafi dyskutować merytorycznie? Pojęcia zielonego nie mam, nigdy z nim nie rozmawiałem. To jednak nie są argumenty, lecz przyklejone do garderoby etykietki, gombrowiczowska pupa. Uzasadnić je można równie łatwo, jak to, że szklanka jest do połowy pełna albo do połowy pusta.
Czytaj polemikę z Krzysztofem Turzańskim w"Szmaterloku"


Komentarze
Pokaż komentarze