Pomimo upalnej i sprzyjającej wypadom za miasto niedzieli; pomimo tego, że Joanna – fizjoterapeutka, Dominik – maturzysta, Daniel – hokeista i Zygfryd – homoseksualista deklarowali z billboardów nieobecność w referendum; pomimo niezliczonych sukcesów obecnych włodarzy miasta – mieszkańcy pokazali prezydentowi i radzie miejskiej Bytomia czerwoną kartkę. Lub, jeśli kto nie gustuje w sportowych klimatach, środkowy palec.
Do lokali wyborczych pofatygowało się więc 29 tys. bytomian, z których aż 97% opowiedziało się za odwołaniem sprawujących władzę w mieście. Tak zdecydowany werdykt świadczyć może o mobilizacji negatywnie nastawionego elektoratu, ale również o błędnych kalkulacjach ekipy Piotra Koja.
Prezydent liczył bowiem – o czym świadczy komunikat wspomnianej na wstępie kampanii wyborczej – że frekwencja nie przekroczy wymaganego progu 3/5 głosujących nań przed dwoma laty. Tymczasem do urn pofatygowało się o 7 tys. osób więcej, niż potrzeba było do legitymizacji referendum.
Oczywiście, frekwencja ogólna była na poziomie krajowym (ok. 21%), na który to fakt przegrani z pewnością będą się jeszcze wielokrotnie i z nietajonym ubolewaniem powoływać. Niemniej z punktu widzenia skuteczności politycznej Platforma Obywatelska musi odnotować w Bytomiu kompletną porażkę.
Nie czekając na wynik głosowania w sąsiedniej Rudzie Śląskiej, gdzie referendum rozpisano na najbliższą niedzielę, już dziś można stwierdzić, że przepisy umożliwiające odwołanie władz samorządowych stanowią efektywne remedium na arogancję jej przedstawicieli.
Podpuszczenie mieszkańców, by – wyrażane dotąd wyłącznie na ciocinych urodzinach – niezadowolenie ze stylu rządzenia zobrazować krzyżykiem na karcie do głosowania, jest przecież o wiele łatwiejsze niż przekonanie ich do konieczności podnoszenia podatków.
Dlatego więc na miejscu oponentów prezydenta Koja zachowałbym daleko idącą powściągliwość i bardzo umiarkowany optymizm. Wszak teraz dopiero przed nimi trud pozyskania wyborców, a nawet jeśli upragnioną władzę zdobędą, za rok znajdą się dokładnie w tej samej sytuacji, co tamten. Chyba, że radykalnie wzrosną dochody gminy, na co wszelako się nie zanosi.
Analizę sytuacji z Bytomia polecam zaś w szczególności radnym powiatowym Inicjatywy Obywatelskiej w Tarnowskich Górach, którzy tak ochoczo garną się do zajęcia stołków w starostwie. Oprócz bowiem (wątpliwego) splendoru bijącego z kilku stanowisk, będą musieli wziąć odpowiedzialność za zadłużony po same uszy powiat.
W IV wieku przed Chr., oblegający rzymski Kapitol wódz celtycki Brennus miał wypowiedzieć znamienne słowa: Vae victis – biada pokonanym. Po 2,5 tys. lat, jak się zdaje, stwierdzenie wymaga drobnej aktualizacji. Zatem, biada zwycięzcom!
Kamil Łysik
więcej czytaj w Szmaterloku


Komentarze
Pokaż komentarze (2)