5 obserwujących
115 notek
62k odsłony
  108   0

Jak kapitalizm to... kapitalizm!

E. Zagrodzka
E. Zagrodzka
Kiedyś w kabarecie Olgi Lipińskiej był taki skecz: Kiedyś Polak miał pracę, pensję co miesiąc i głowa go nie bolała. A teraz ma możliwości, tylko musi ruszyć głową. A z jakiej racji? Jak solidarność była taka mądra i obaliła komunę, to niech teraz sama sama rusza głową, by ludziom żyło się lepiej. Co to jest ten kapitalizm?

Na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedyśmy w Polsce wdrażali podwaliny systemu kapitalistycznego, Andrzej Sikorowski z grupy Pod Budą śpiewał: " Jak kapitalizm, to kapitalizm! Żyda z ubekiem w lesie złapali, kościół podobno chcieli podpalić, aż strach pomyśleć, co będzie dalej."

Niedawno za sprawą prezesa partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego, który już rozpoczął kampanię wyborczą do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych i samorządowych i jeżdzi po kraju spotykając się z wyborcami wróciła stary dylemat i rozpoczęła się narodowa dyskusja: Co lepsze, kapitalizm czy socjalizm? Kaczyński bowiem wysunął koncepcję, że przydałoby się repolonizować markety Żabka, Biedronka i Lidl. W ustach prezesa partii rządzącej, partii stricte socjalistycznej choć sama się wzdraga przed tą nazwą i nazywa się prawicową, bo wie, że w Polsce jeszcze są zakodowane w świadomości społecznej wypaczenia realnego socjalizmu i nazwa socjalizm wprost pozbawiła by PiS wyborców, ta repolonizacja marketów polegałaby na przejęciu ich przez państwo. Tzn. na powrocie do państwowego handlu. Pomysł może chwytliwy, zwłaszcza obecnie przy galopującej inflacji, kiedy umowne ceny w sklepach prawie codziennie są windowane w górę. Handel państwowy bowiem przywróciłby stałe ceny, regulowane przez państwo i  podniósł bezpieczeństwo socjalne społeczeństwa. Jednak... państwowy handel przerabialiśmy przez czterdzieści pięć lat i... wiadomo jak to się skończyło dla gospodarki. A handel to dżwignia gospodarki i wolny handel jest kołem napędowym gospodarki. Jednak państwowe sklepy mogą się ludziom podobać...

Nie da się ukryć, że 80% społeczeństwa polskiego za Komuny to byli pracownicy przedsiębiorstw państwowych, a z tych 70% wcale nie była za obaleniem realnego socjalizmu. Popierali Solidarność, ale chcieli reformy systemu socjalistycznego i tzw. socjalizmu z ludzką twarzą. Dla większości pracowników przedsiębiorstw państwowych zakład pracy za komuny był drugim domem. Mieli zagwarantowaną pracę, pensję, choć g..., ale stałą i bezpieczną, a w zakładzie pracy kwitło życie towarzyskie. Ludzie czuli się dobrze i to im się podobało. Kiedy począwszy od 1990r zaczęto wprowadzać kapitalizm, urealniać gospodarkę i ceny, tworzyć wolną konkurencję i pojawiły się takie zjawiska jak upadłość przedsiębiorstw, restrukturyzacja przedsiębiorstw na prywatne i zwolnienia grupowe, ci ludzie nagle stracili grunt pod nogami, zawalił im się cały świat. Polska kapitalistyczna nie miała tym ludziom nic do zaoferowania poza zasiłkiem dla bezrobotnych i... kuroniówką. To niezadowolenie utrzymywało się latami i zniechęcało ludzi do kapitalizmu wciągając ich w sny o powrocie do socjalizmu. I tymi ludżmi zajął się Jarosław Kaczyński! Obiecał im świadczenia socjalne, a co najważniejsze udowodnił, czego nie zrobił żaden rząd dotychczas, że realizuje obietnice socjalne. Mamy więc program Rodzina 500 plus, trzynastą i czternastą emeryturę, a teraz przy braku węgla i galopujących jego cenach zaraz będziemy mieli reglamentację węgla i ceny regulowane na węgiel. To się sporej części społeczeństwa podoba, zwłaszcza tej, która niegdyś się wywodziła z państwowych przedsiębiorstw i dla których zakład pracy był drugim domem. Socjalizm kusi i... kto się zastanawia, że rujnuje się gospodarkę i czeka nas powtórka z lat 1989 - 1995, do wymiany pieniędzy.

Niedawno rozmawiałam ze znajomą, która o pomyśle Kaczyńskiego o repolonizacji Żabki, Lidla i Biedronki powiedziała, że to dobry pomysł, bo nareszcie dochód z tych sklepów będzie należał do społeczeństwa polskiego. Ze sklepów Biedronki i Lidla społeczeństwo polskie nic nie ma, bo zagraniczni właściciele tych sklepów nie płacą w Polsce podatków, tylko generują zysk za granicę. I cała krwawica wypracowana przez polskich pracowników Biedronki idzie na... złote kible właścicieli Geronimo w Portugalii.  Ta pani ma za złe Balcerowiczowi, który jej zdaniem oszukał społeczeństwo polskie i reprezentował interesy obcego kapitały zwalniając obce firmy z podatku. Ta pani zapomniała, że ulgi podatkowe dla firm zagranicznych były koniecznością, by ściągnąć zagraniczny kapitał do Polski. Polska była wtedy w ciężkim kryzysie prawie bez aktywów, a za to z pasywami. W Polsce nikt nie miał pieniądze, bo kto w Komunie miał pieniądze? Ten co za państwową pensję żył od pierwszego do pierwszego? W Polsce w 1989r ludzie dopiero zdobywali swój pierwszy milion, rozkładali worki foliowe na bazarach i sprzedawali rzeczy przywiezione z Zachodu. Taki był pierwszy biznes Polaków! Do Polski trzeba było ściągnąć biznesmenów z pieniędzmi zza granicy. I to się Balcerowiczowi udało. jednak nie obyło się bez nadużyć.  Znana jest afera ze sprzedażą australijskiemu koncernowi Azarco KGHM, który został uratowany tylko dlatego, że pracownicy KGHM zaprotestowali. Mózgiem walki z próbą sprzedaży KGHM był poseł z Lubina Ryszard Zbrzyzny, który wtedy był przewodniczącym Związków Zawodowych Pracowników KGHM i który na fali walki ze sprzedażą KGHM zrobił karierę polityczną. A KGHM nie był jedynym przedsiębiorstwem państwowym, który próbowano sprzedać kapitałowi zagranicznemu w tamtych czasach. W tamtych czasach wyrastały jak grzyby po deszczu tzw. spółki nomenklaturowe, czyli powstałe na skutek uwłaszczenia dawnej pezetpeerowskiej i esbeckiej nomenklatury majątkiem przedsiębiorstw państwowych i spółdzielni. Sfery rządowe szybko zajarzyły, że mogą się wzbogacić na koszt społeczeństwo. Kwitło łapówkarstwo i płatna protekcja. I to nie łapówkarstwo jak za komuny, kiedy to sekretarz zadowalał się talonem na malucha czy trabanta albo mieszkaniem. W latach dziewięćdziesiątych członkom rządu przynoszono walizki pieniędzy, w tym nie jeden otrzymał z zagranicy, by umożliwić kupno polskiego przedsiębiorstwa. Tak więc kapitalizm, ma swoje blaski i cienie, a cienie ujawniają się w czasach przejściowych. Ludziom się może nie podobać.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale