0 obserwujących
30 notek
21k odsłon
  408   0

Paweł Kukiz jest w wielkim błędzie, albo mydli nam oczy

Przeczytałem, że w programie Hanny Lis, pan Kukiz pouczał dziennikarkę co to są JOW-y czyli jednomandatowe okręgi wyborcze. Według notki Kukiz miał powiedzieć:

"...To jest system obowiązujący w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. W wyborach opartych o jednomandatówki wygrywają bezpartyjni kandydaci,a nie klany partyjne. Jesteśmy wykorzystywani, jak rzeczy, a nie jako podmiot, o który politycy powinny dbać."

No więc pan Paweł Kukiz się bardzo myli. Zarówno w USA jak i w Kanadzie, mimo funkcjonowania JOW-ów absolutna większość kandydatów i wygrywających wybory to są kandydaci partyjni.  W Kanadzie, gdzie mieszkam większość stanowia kandydaci z trzech głównych partii - Liberałów, Konserwatystów lub Nowych Demokratów. Bardzo, ale to bardzo rzadko się zdarza, by kandydatowi z innych partii udało się wygrać wybory i zasiąść w Parlamencie Federalnym lub w Parlamentach Prowincyjnych, a poza tym nie ma ich wiele. Najczęściej funkcjonują na zasadzie politycznego folkloru. Nie dlatego, że kandydaci "spoza układu" dysponują skromniejszymi funduszami. Zresztą - w porównaniu z kampanią wyborczą w Polsce taka kampania w Kanadzie na szczeblu tych JOW-ów wywołałaby u Polaków uczucie politowania dla jej skromności, siermiężności niemal. Ot każdy kandydat wystawia tablicę ze swoim nazwiskiem i logo partii, którą reprezentuje przed domami ludzi, którzy się na to godzą. Kampania kandydata nie przekracza 15 - 20  tysięcy dolarów. W stosunku do przeciętnych zarobków można przyjąć, że to w Polsce 15 - 20 tysięcy złotych. Cztery przeciętne pensje. Według GUS zdaje się wynosi ona 3900 złotych w Polsce, według Statistics Canada wynosi ona 943 dolary tygodniowo czyli jakieś $3800 miesięcznie. 

W TV pojawia sie parę spotów wyborczych premiera lub szefa danej partii - to wszystko. No są jeszcze konwencje partyjne, o których piszą media.

Wydawałoby się więc, że jest to sytuacja niemalże idealna dla kandydatów "niezależnych", "spoza układu partyjnego", że użyję najczęściej stosowanych określeń. A jednak jest inaczej. Wygrywają partyjni. Dlaczego?

Ludzie, którzy głosują wiedzą, że wybierając "niezależnych" wybierają bezsilnych. To znaczy może taki "niezależny" siedzieć sobie w tym Parlamencie, coś tam sobie dłubać, a i tak z tego nic nie wyniknie, bo nie tworzy żadnej siły zdolnej przegłosować potrzebne ustawy. Dlatego wyborcy przyglądają sie kandydatom, ale też może przede wszystkim patrzą kogo, jaką partię i program reprezentuje. Bo tylko wtedy, gdy dana partia wygra wybory jest w stanie ten program realizować.

Zresztą - wyobraźmy sobie Sejm z taką zbieraniną tych "bezpartyjnych" - jak chce Paweł Kukiz - posłów. Byłby to zbiór indywidualistów, których nie wiązałaby żadna dyscyplina (partyjna). Ciekaw jestem jak wyglądałaby praca takiego Sejmu i czy cokolwiek byłby w stanie zdziałać.

Chorobą Polski nie jest system partyjny, panie Kukiz.

Chorobą Polski są media, które nie pełnią funkcji kontrolnej; chorobą Polski są zeszmaceni dziennikarze, są bogate media, które służą jednej opcji politycznej (w różnych wcieleniach - ROAD, UW, SLD, PSL, PO, Palikociarnia. Chorobą jest to, że społeczeństwo zostało w dużej mierze przez polskie elity skundlone. Na to skundlenie, na tę nieprawdopodobną przewagę propagandową, która graniczy z praniem mózgów nie pomogą JOW-y. Co najwyżej w takim JOW-ie zamiast kandydata partyjnego wygra jakiś Stokłosa czy jakiś inny lokalny baron, który będzie chciał utuczyć się jeszcze bardziej dzięki pracy w Sejmie.

Chcę wierzyć, że pobudki Pawła Kukiza są czyste, że nie jest kolejnym narzędziem w politycznych rozgrywkach, które ma odebrać głosy PiS-owi - jedynej partii opozycyjnej, która przy odpowiednio wysoko wygranej byłaby w stanie przynajmniej spróbować naprawić Polskę, choć też do wielu kadr tej partii można byłoby mieć zastrzeżenia. Ale przynajmniej jest to partia, która daje nadzieję na zmianę. 

JOW-y takiej nadziei nie dają. To tylko techniczny zabieg, nad którym może warto byłoby się zastanowić. Może poprawiłoby to nieco przebicie wartościowych ludzi do Sejmu. Choć przecież taka możliwość istnieje. To od wyborców z danego okręgu zależy, czy wygra jedynka partyjna czy człowiek z danej partii, który jest na piątym, siódmym czy dziesiątym miejscu w kolejce. Myślę, że w przyszłości PiS mógłby rozważyć wprowadzenie JOW-ów - w chwili, gdy inne podstawowe sfery życia publicznego w Polsce byłyby w miarę uporządkowane.

No i jest jeszcze jedna opcja - Paweł Kukiz nie jest taki naiwny i mowi to co mówi, bo chce stworzyć swoją partię, a JOW-y są tylko dźwignią do tego celu. W porządku - to jest działanie zgodne z demokracją. Ale w takim razie powiedzmy sobie szczerze, że Kukiz dąży do przyłączenia sie do obecnego partyjnego systemu, a opowiadaniami o "kandydatach bezpartyjnych" mydli nam tylko oczy.

 

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale