gromada gromada
56
BLOG

Trzy pytania do kandydatów na urząd Prezydenta RP

gromada gromada Polityka Obserwuj notkę 2

  Pytanie 1. Który  zdaniem  Pana/Pani  artykuł  (zapis) Konstytucji  jest  ważniejszy:

a) art. 4. pkt. 1 “Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu” - oznaczający, że naród ma prawo podejmować dowolne decyzje w sprawach publicznych bez pytania się kogokolwiek o zgodę
czy
b) art. 125. p. 2. “Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów”?
 
Uzasadnienie: Prawo nie oznacza sprawiedliwości. Mamy w genach zakodowany model silniejszy/sprytniejszy proponuje/dyktuje/narzuca swoje egoistyczne prawo słabszemu. Przykładem tego we współczesnym świecie są np. umowy kredytowe oferowane przez banki. Ogólne warunki i regulaminy takiej umowy zawsze zdecydowanie lepiej zabezpieczają bank niż jego potencjalnego klienta. Wszystko jest zgodne z literą prawa ale wyłącznie bank jest bezpieczny - biorący kredyt czy kupujący na raty podpisują swego rodzaju cyrograf. Analogicznie zredagowana jest nasza podstawowa umowa prawna – Konstytucja. 
 
Lud, ze względów praktycznych, nie może bezpośrednio rządzić w wielomilionowych społeczeństwach.  Realne   jest  rozwiązanie  pośrednie  tzw.  Demokracja  partycypacyjna. W demokracji tej podejmowanie bieżących decyzji w sprawach publicznych obywatele powierzają swoim przedstawicielom ale jednocześnie zastrzegają sobie realne prawo weta każdej ich decyzji oraz również realne prawo dowolnej inicjatywy ustawodawczej np. ograniczenia praw swoich przedstawicieli. Tymczasem nasi “ustrojodawcy” (tak określił autorów  naszej  Konstytucji  Sąd  Najwyższy  w  uchwale  z dn. 15 lipca 1997 r., w sprawie  ważności referendum konstytucyjnego przeprowadzonego w dn. 25 maja 1997r.), w naszej Konstytucji,  ograniczyli nieomal do zera prawo ogółu obywateli (ZLECENIODAWCY), do korygowania warunków “umowy-zlecenia” oraz bieżącej kontroli pracy polityków (USŁUGODAWCÓW). Czy taki system polityczny można nazwać demokracją? 
Nie to nie są rządy ludu – to są rządy “ustrojodawców”.  Czy można logicznie pogodzić deklarację zawartą w Konstytucji art. 4. pkt. 1 “Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu” z treścią przepisu zawartą w art. 125. p. 2. “Referendum  ogólnokrajowe  ma  prawo zarządzić  Sejm  bezwzględną  większością  głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej  za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co  najmniej  połowy  ustawowej  liczby  senatorów”?
 
Przy takim zapisie prawnym władza ludu ograniczona jest wyłącznie do proszenia, błagania swoich przedstawicieli - zwycięzców wyścigu do władzy w sondażu popularności. Czy dysponując takim prawem nasi przedstawiciele zgodzą się na jakiekolwiek ograniczenie ich uprawnień czy profitów przez Naród? Czy pozwolą obywatelom na ewentualne weto podjętych przez nich z “pewnością” dla dobra ludu decyzji? 
 
Jak nasi przedstawiciele, usługodawcy, załatwiają takie prośby pokazuje historia wniosku Stowarzyszenia JOW do Sejmu RP o referendum w sprawie wprowadzenia większościowej ordynacji wyborczej do Sejmu podpisanego przez ponad 750 tys. obywateli. Po kilku latach ciszy bezceremonialnie wrzucili go do niszczarki!!! 
 
Pytanie 2. Czy  Pana/Pani  zdaniem   przepisy  art. 125  pkt.  3 Konstytucji RP oraz art. 55 pkt. 1 ustawy z  dn. 15.09.2000r.  o referendum  lokalnym  ustanawiające  minimalne limity frekwencji dla ważności referendów ludowych są potrzebne? Czy zaakceptował(-a)by Pan/Pani ich zniesienie lub obniżenie? 
 
Uzasadnienie:W ustawie z dnia 29 czerwca 1995 r. o referendum krajowym Dz. U. 1995 r. Nr 99 poz. 487 Art. 9. 1. zapisano: “Wynik  referendum  jest  wiążący,  jeżeli  wzięła  w nim  udział  więcej niż  połowa  uprawnionych do głosowania.”. Powtórzono go w art. 125 pkt. 3 Konstytucji RP: “Jeżeli  w  referendum  ogólnokrajowym  wzięło  udział  więcej niż połowa uprawnionych do  głosowania,  wynik referendum jest wiążący.” Te zapisy to kolejna manipulacja “ciemnym ludem” przez “ustrojodawców”. Poczciwi obywatele wobec pytań referendalnych dzielą się ZAWSZE na trzy grupy: Pierwsza zdecydowanie odpowiada – TAK, druga NIE, trzecia, zwykle najliczniejsza grupa to ci którzy NIE IDĄ GŁOSOWAĆ. Temat referendum ich nie interesuje, jest im obojętne który wariant zostanie przyjęty i będzie obowiązujący, nie wierzą, że  ich  głos  będzie  miał jakiekolwiek znaczenie, etc. Prosta logika nakazuje by wszystkie nie  oddane  “głosy” liczyć  50%  na  TAK  i  50%  na  NIE. Niestety autorzy naszego prawa o referendach nie wiadomo dlaczego nie zastosowali w naszej ustawie tej zasady logiki(?). Nasi “ustrojodawcy” ustanawiając 50%  limit frekwencji dla referendów ogólnokrajowych oraz 30% dla lokalnych, w przypadku ich nie przekroczenia, “głosy” nieobecnych interpretują: Pytanie referendalne  jest  dla  nas  za trudne. “Głosujemy”  za  tym  by  decyzje  w  tej kwestii  podjęli  w  naszym  imieniu  nas i przedstawiciele.
 
Jak wykazała praktyka limity frekwencji referendalnej skutecznie blokują władzę ludu. Na (aż?) 4 referenda ogólnokrajowe przeprowadzone po 1989 roku . tj.:
1) 18 lutego 1996 - referendum na temat powszechnego uwłaszczenia – frekwencja 32,40%; 
2) 18 lutego 1996 - referendum o niektórych kierunkach wykorzystania majątku państwowego – frekwencja 32.40% oraz
3) 25 maja 1997 - referendum nt. przyjęcia konstytucji – frekwencja  42,86%: 
4) 7 czerwca-8 czerwca 2003 - w sprawie akcesji Polski do Unii Europejskiej – frekwencja 58,85%
 w trzech frekwencja była poniżej limitu. W ostatnim  udało się go przekroczyć dzięki usilnej  socjotechnice.  Przedłużono  do  dwóch  dni  czas  trwania referendum oraz wysłano, w  imieniu Prezydenta RP, każdemu obywatelowi imienne zaproszenie - prośbę uczestnictwa w głosowaniu.
 
Pytanie 3. Czy  Pana/Pani  zdaniem  Sąd  Najwyższy  w  Uchwale  z  dnia  15 lipca  1997 r. w sprawie ważności   referendum   konstytucyjnego   przeprowadzonego   w   dniu   25   maja  1997 r. orzekając ,   że   KONSTYTUCJA   ZOSTAŁA   PRZYJĘTA   przez   naród   zawyrokował zgodnie z prawem? 

Uzasadnienie: W ogólnokrajowym referendum nt. przyjęcia konstytucji które odbyło się 25 maja 1997r. uczestniczyło 42,86% obywateli -  52,7% powiedziało TAK i 45,9% powiedziało NIE. Zgodnie z obowiązującym w tym czasie prawem, tj. art.1 p. 1 Ustawy konstytucyjnej z dn. 23 kwietnia 1992 r., który mówi:
“Konstytucję   Rzeczpospolitej   Polskiej   uchwaloną   przez   Sejm   i   Senat  połączone
 w Zgromadzenie  Narodowe  przyjmuje  Naród  w  drodze  referendum  konstytucyjnego.”
oraz art. 9. Ustawy z dnia 29 czerwca 1995 r. o referendum krajowym który mówi:
 “Wynik  referendum  jest wiążący, jeżeli wzięła w nim udział więcej niż połowa uprawnionych  do  głosowania.” Oznacza to, że NARÓD NIE PRZYJĄŁ PRZEDSTAWIONEJ MU DO ZATWIERDZENIA WERSJI KONSTYTUCJI. 
 
Tymczasem SĄD NAJWYŻSZY w Uchwale z dnia 15 lipca 1997 r. w sprawie ważności referendum konstytucyjnego, przeprowadzonego w dniu 25 maja 1997 r. (Dz. U. z dnia 17 lipca 1997 r.), orzekając o ważności referendum konstytucyjnego  stwierdził, że KONSTYTUCJA ZOSTAŁA PRZYJĘTA! 
 
Czy ten wyrok jest zgodny z nadrzędnymi zapisami prawnymi obowiązującymi w dniu przeprowadzenia referendum konstytucyjnego i logiką? Najważniejsze dla narodu referendum jest ważne i wiążące niezależnie od frekwencji a wszystkie pozostałe MUSZĄ spełnić wymaganie jej 50% minimum? Czy nie należy w tej sytuacji znowelizować prawa np. obniżyć lub znieść progi obowiązującej frekwencji referendalnych, wprowadzić korekty w treści Konstytucji a następnie przeprowadzić referendum konstytucyjne po raz drugi?
 
Stowarzyszenie WIĘCEJ DEMOKRACJI
www.demokracjabezposrednia.pl
 
 
gromada
O mnie gromada

Jestem poczciwym obywatelem RP szczęśliwym synem, mężem, ojcem i dziadkiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka