gromada gromada
40
BLOG

Jaka demokracja taka Polska

gromada gromada Polityka Obserwuj notkę 0

W dzisiejszych czasach nie sposób zamknąć się w kręgu spraw osobistych i żyć wg. zasady: „niech na całym Świecie wojna byle moja wieś spokojna”.  Nasz stan psychiczny, fizyczny i materialny uzależniony jest nie tylko od naszych sukcesów w życiu osobistym ale również, jak nigdy dotąd, od sytuacji politycznej i gospodarczej kraju w którym żyjemy. Jak wiadomo w życiu osobistym sami jesteśmy kowalami własnego losu. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że po przełomie 1989 roku, sytuacja również w naszej Najjaśniejszej RP będzie zależała wyłącznie od nas i będzie OK. Niestety – ostatnie 16,5 lat wolności i niezależności nie potwierdza tego oczekiwania. Mam nieodparte wrażenie, że nie potrafimy wyłonić kompetentnej władzy dla której na pierwszym miejscu byłoby DOBRO WSPÓLNE. Dla wszystkich dotychczasowych władz były/są najważniejsze ASPIRACJE PRZYWÓDCZE i DOBRO UGRUPOWANIA POLITYCZNEGO bądź/i DOBRA OSOBISTE. Czy musi tak być dalej? Czy jesteśmy „ciemnym ludem” którym można bezkarnie manipulować na nasz koszt?  Namawiam wszystkich do refleksji. Co możemy/powinniśmy zrobić by to zmienić?

 Nasza sytuacja polityczna przypomina sytuację w rodzinie wielodzietnej na 5 min. przed rozwodem. Bark wzajemnego zaufania i współpracy, wzajemne oskarżanie się o najgorsze niegodziwości, kłótnie a nawet rękoczyny to codzienność w takiej rodzinie. Sytuacja dzieci i ich stan psychiczny dla rodziców pochłoniętych wojną domową najczęściej nie mają większego znaczenia. Często w takiej sytuacji kontakty rodziców z dziećmi ograniczają się do „cukierkowego” przekupstwa i szkalowania strony przeciwnej.  

Aktualna sytuacja w naszej ogólnopolskiej rodzinie, w której „prawnymi opiekunami” są grupa trzymająca władzę i opozycja, różni się od wyżej opisanej dwoma istotnymi szczegółami. W rodzinie biologicznej koszty materialne wojny domowej ponoszą wojujący rodzice - w ogólnopaństwowej „dzieci” tzn. my poczciwi obywatele spoza „elit władzy”. Po drugie w rodzinie biologicznej w sytuacji zupełnego rozpadu małżeństwa sąd ogłasza rozwód. Każde z małżonków idzie dalej swoją, niezależną drogą. Inaczej jest w drugim przypadku – rozwód zupełny jest niemożliwy. Niezależnie od wyniku wojny obydwie strony skazane są na „mieszkanie pod wspólnym dachem”. Przegrany jest odsuwany na margines, ale dalej jest podmiotem z prawem głosu.  Jeśli uda mu się kiedyś np. po 16 latach odzyskać wpływy to do bólu rozlicza się ze swoimi pogromcami. Wojnom domowym nie ma końca.

 

Zgodnie z prawdą zawartą w stwierdzeniu: „Nigdy nie jest tak źle by nie mogło być lepiej” - powinniśmy to zmienić. Nie musimy czekać z założonymi rękami na cud, aż „niewidzialna ręka” demokracji bądź nasz aktualny „wielki brat” tj. UE zmieni na korzyść naszą „arenę” polityczną. Niezależne badania wykazują, że nie cierpimy na niedobory szarych komórek. Powinniśmy zrobić z nich użytek. Nic nam poczciwym obywatelom nie przeszkadza zrobić „burzę mózgów” na temat takiej zmiany reguł gry by zwiększyć w życiu publicznym znaczenie DOBRA WSPÓLNEGO .

 

Poszukajmy lepszej odmiany demokracji

 Demokracja, podobno najlepszy w naszej cywilizacji system polityczny, ma nieskończenie wiele odmian. Różnią się szczegółami ordynacji wyborczej, uprawnieniami wybranych przedstawicieli, sposobem kontroli ich pracy etc. Dla sprowokowania debaty nad naprawą naszej sceny politycznej podaję kilka wstępnych propozycji takich zmian. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze System ten daje dobre efekty w krajach który go stosują (USA, Wielka Brytania). Jego stosowanie doprowadza do ukształtowania się praktycznie dwupartyjnej sceny politycznej. Rządy są stabilne, jednopartyjne, bez potrzeby tworzenia uwłaczających, kosztownych i nietrwałych koalicji rządzących. Wdrożeniu tego systemu zdecydowanie przeciwni są przywódcy ugrupowań politycznych („wodzowie”). System zdecydowanie ogranicza ich władzę. Również trudno wykazać ludziom nie interesujących się bliżej polityką korzyści wynikające z zastosowania tego systemu. Boję się, że ustanowienie niezbędnych dla wdrożenia tego systemu stosownych zmian prawnych jest obecnie niemożliwe. Świadczą o tym bezowocne wieloletnie boje woJOWników   http://www.jow.pl/  Demokracja bezpośrednia System taki jest stosowany z powodzeniem w Szwajcarii. Politycy w tym systemie pełnią rolę służebną są pod stałą kontrolą obywateli. Każdą ustawę uchwaloną przez parlament na wniosek 100 tys. obywateli można zakwestionować i poddać pod referendum. Wynik referendum jest wiążący i ostateczny niezależnie od frekwencji.. Nie uczestniczący w referendum „głosują” na „jest mi obojętne które rozwiązanie będzie zastosowane” lub „nie mam w tej sprawie swojego zdania”. Obywatele mają również prawo inicjatywy ustawodawczej i w drodze referendum mogą wprowadzić w życie swoje regulacje prawne bez pytania polityków o ich zgodę. Testy kompetencyjne polityków Wg tej propozycji każdy kandydat na polityka powinien poddać się obiektywnemu sprawdzianowi swoich kwalifikacji do pełnienia funkcji o którą zabiega. Ocenę sprawdzianu powinien podać do publicznej wiadomości swoim wyborcom przed wyborami. Zastosowanie tego projektu promuje kandydatów kompetentnych. Ten sposób stosuje się z powodzeniem wszędzie poza polityką. Formalne wdrożenie projektu wymaga nowelizacji ordynacji wyborczej. Moim zdaniem możliwa jest obywatelska inicjatywa zorganizowania stosownych sprawdzianów i zaproszenie do udziału w nich, na zasadzie dobrowolności, wszystkich kandydatów. Uczestnictwo i dobry wynik sprawdzianu byłby istotnym atutem kandydata i zwiększał by jego szansę na sukces wyborczy. Wpłynęłoby to korzystnie na jakość parlamentu. Premiowanie kompetentnych obywateli zwiększeniem ich czynnego prawa wyborczego. W obowiązującej ordynacji mamy zero-jedynkowe rozróżnienie wyborców. Nie mają żadnego prawa wyboru osoby małoletnie, przestępcy pozbawieni przez sąd praw obywatelskich oraz osoby ubezwłasnowolnione. Wszyscy pozostali niezależnie od wykształcenia, wieku, stosunku do prawa itd. mają identyczne czynne prawo wyborcze. Wszędzie poza polityką czynne prawo wyborcze mają wyłącznie ludzie kompetentni. Członkami wszelkich komisji kwalifikacyjnych, konkursowych i wszelkich jury  są ludzie kompetentni do dokonania takich wyborów. Logicznym się wydaje, że wykształcenie obywatela byłoby dobrym czynnikiem powodującym zwiększenie czynnego prawa wyborczego jego posiadacza. System wymaga poważnej nowelizacji prawa oraz przewartościowania pojęcia „równość”. Dobry projekt zmian w naszej polityce powinien dawać realną nadzieję, że jego zastosowanie spowoduje delegację do rządzenia Polską ludzi bardziej kompetentnych i uczciwych dla których dobro wspólne będzie najważniejsze będziemy przez nich traktowani jako poważny partner a nie wyłącznie jako „ciemny lud” którym można bezkarnie manipulować. Po drugie musi być możliwa jego realizacja. Utopijne projekty nawet gdy są genialne nadają się wyłącznie do archiwum.    

********

Szanowni czytelnicy, moi drodzy współrodacy. Tak dalej być nie może. Tak dalej być nie musi. Nie musimy ekscytować się aktualnymi igrzyskami na naszej scenie politycznej. Wierzę, że stać nas na system, który da nam nadzieję na lepsze jutro. Moim skromnym zdaniem powinniśmy rozpocząć od presji społecznej na zmianę ustawy o referendach wg wzoru praktykowanego w Szwajcarii. Mając realne prawo weryfikacji poczynań naszych przedstawicieli i ustanawiania swojego prawa bez pytania się ich o zgodę będziemy mieli szansę na tanie i sprawne państwo. Wszystkich ludzi dobrej woli, niezadowolonych z aktualnie obowiązującej u nas odmiany demokracji, zapraszam do udziału w debacie nad sposobem naprawy naszego systemu politycznego i jego naprawie.

Naprawmy-RP@googlegroups.com     

   

  

 

gromada
O mnie gromada

Jestem poczciwym obywatelem RP szczęśliwym synem, mężem, ojcem i dziadkiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka