Na wieść o paradzie homosiów postanowiliśmy z gronem znajomym z Łodzi zaapelować do warszawskiej prezydent o zapobiezenie bezczeszczeniu ulic stolicy.
napisaliśmy tak:
"Stanowczo protestuję przeciw organizowaniu na terenie miasta stołecznego Warszawy w dniu 17 lipca 2010 r. przemarszu grup homoseksualnych.
Nasze protesty spodziewanego efektu nie przyniosły, a parada homoseksualistów się odbyła. Atoli otrzymałem odpowiedź z warszawskiego Ratusza, z którego wynika, że w wielu sprawach, także i w tej władze publiczne wykazuja bezstronność w sprawach religijnych, filozoficznych i światopoglądowych, co mnie bardzo zdziwiło, bo nie sądziłem, ze homoseksualizm może mieć coś z religii, tudzież filozofii, czy nawet światopoglądu... Napisano mi z ratusza też, że planowana parada nie zagrażała niczyjemu zdrowi ani życiu, co mogłoby dać podstawy do odmowy zezwolenia. Zapomniano o zdrowiu moralnym i psychicznym.
Jedyny efekt jest całkiem inny. Dowiedziałem się mianowicie, że zapracowana ogromnie pani prezydent stolicy na nadzwyczajnego pełnomocnika - pełnomocnika ds. równego traktowania. Hm... tu mnie lekko przytkało, bo co niby ma być równo traktowane? Dobro i zło? Zachowanie zgodne z naturą i dewiacje? Nie wiem, na prawdę nie wiem co ma być traktowane równo...
Ma Warszawa coś ekstra,
o czym w Łodzi nie marzą
i nie chodzi tu o metra
linię w kraju unikalną
Pani Prezydent ma w Ratuszu
(wszak nie urzęduje w buszu)
bardzo unikalną panią pełnomocnik
- od czego? tego nie wie nikt...
Jakie są jej zadania, co ma wykonywać?
różne takie pytania zaczynają napływać
Ta Pani ma wszystkich traktować po równo
Dla homosi wszystko, dla normalnych gówno.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)