Jakelo Jakelo
116
BLOG

Czereśnie, czereśnie...

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 2

 

W pewnym sensie symbolem prezydenckiej kampanii wyborczej A.D. 2010 była czereśnia. No bo Bronisław Komorowski w swoim spocie, a może i w rzeczywistości odnalazł to drzewo czereśni, z którego ktoś tam pięćdziesiąt lat temu nazrywał owoców i zaniósł małżonce w dowód wdzięczności za urodzenie syna… Poczciwina, musiałaby liczyć ponad 60 lat.
Zaś Andrzej Lepper na jednym z bazarów znalazł pierwsze, tegoroczne, krajowe owoce czereśni…
Szczerze mówiąc liczyłem na następne spoty z wykorzystaniem czereśni. Jeżeli nie drzew, czy owoców to może poezji z udziałem czereśni… Ot, np. Jarosław Kaczyński mógłby zwracać się do Kluzik-Rostkowskiej słowami Jacka Kleyffa:
„Halo! Proszę Pani!
Trzeba iść po czereśnie...
...problem do zgryzienia jest...
 ...słowo do słowa,”.
Inny kandydat, może Marek Jurek mógłby posłużyć się wierszem JulianaTuwim, zatytułowanym a jakże – Czereśnie.
„Rwałem dziś rano czereśnie,
Ciemno-czerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie, rośnie i wcześnie.”
Natomiast Napieralski mógłby recytować wyborcom strofy Agnieszki Osieckiej „Apetyt na czereśnie”:
Ach, babie lato, ach, babi śnie,
czyś przyszło nie za wcześnie?
Ach, czemu ziejesz chłodem, gdzie
apetyt na czereśnie –
apetyt na czereśnie?...
Na wieczór wyborczy pasuje jak żadna piosenka zespołu DeMono „Miłość jak czereśnie”:
Ktoś spragniony tym bardziej spełniony stąd wyjdzie
Ktoś odważny ze wszystkich swych marzeń ją weźmie
Miłość tak słodka jest jak czereśnie…
Jeszcze teraz we mnie coś siedzi
Dlatego chciałbym z nią się znów zmierzyć
Spotkać ją i zwyciężyć
Na ostatniej,  najważniejszej stronie
Niekoniecznie zawsze musi być koniec
Zostań tam tylko dla mnie.
Zanuci ją sobie może Olechowski, a może Korwin-Mikke, zmieniając słowo „miłość” na „władza” i marząc ciągle o zdobyciu tej, która jest słodka jak czereśnie.
A tymczasem bohaterką kampanii jest czereśnia, ale zupełnie inna, niż ta, która szukał Komorowski w ogrodzie, czy znalazł Lepper na targowisku. Inna niż ta, o której śpiewano na estradach…
W gwarze ludowej Polski południowo-wschodniej drzewo czereśni to trześń… Ileż to razy jako dziecko, w porze wakacyjnej wspinało się na polne, zdziczałe trześnie w poszukiwaniu jagód, bo tak gwarowo nazywano owoce tego drzewa. Wracało się z tych wypraw umorusany niemal fioletowo-granatowym sokiem tych półdzikich jagód. W kilku zakątkach Podkarpacia znajdziemy miejscowości nazwane tak jak to drzewo – Trześń. O jednej z nich – tej koło Sandomierza słyszała w maju i czerwcu br. cała Polska. O Trześni, czyli Czereśni i o Trześniówce, czyli Czereśniówce – maleńkiej rzeczce, zwykle leniwie przepływającej przez okoliczne łąki. Podobno latami nikt się nią nie interesował, tej leniwej strudze zanieczyszczonej do granic możliwości przez okoliczne kopalnie siarki. I ona, jak tamte, dające smaczne owoce, zaistniała w polityce.
Tak oto pod znakiem czereśni minęła ta kampania… Jakie przyniesie owoce? Przekonamy się niebawem.
Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka