W pewnym miejscu w Krakowie mają Ruinę... aby Ruina miastu nie przynosiła wstydu przykrywa się ją płachtami z różnymi napisami, zwanymi billboardami... Kiedyś będąc tam na spacerze, a nie wiedząc, że Ruina jest juz Ruiną pytałem Krakauerów, czy to lokatorom Ruiny nie przeszkadza... Przyjęli moje pytanie wyrozumiale... szczury przecież nie mają wielkich wymagań...
A ja ciągle miałem w pamięci tamte spacery sprzed kilku lat bulwarem i karmienie łabędzi wolną ręką, a druga zajętą obejmowaniem... to był spacer... Wtedy Ruina jeszcze nie była Ruiną, była nówką-dewizówką...
Juz nie pamiętam co tam było wtedy na tej płachcie napisane... zdaje się że "tyskie jest boskie", a może, że coś okocim żywcem...
Tego lata wywieszono tam płachę w kolorze zielonym, że coś jest zimne... i to coś skojarzył ktoś z kimś...
I pomyślałem: trzeba mieć kapsel zamiast mózgu, żeby mieć takie skojarzenia...
A nadto absolutnie nie znać Krakowa... Ruina stoi nad Wisłą vis a vis Skałki do Wawelu to kawał spaceru... Zumi mi pokazuje, że w lini prostej to ponad kilometr. Zarówno Wawel spod Ruiny widać, jak i samą ruinę z bulwaru pod Wawelem... z samego Zamku to chyba nie, a z Katedry Wawelskiej tym bardziej... Wyjścia z Wawelu są tak usytuowane, że wychodząc z Zamku Ruiny równiez nie widać.
PS. Podobno następny bilbord będzie zawierał napis: "Wawel - nasz nowy słodki świat." - ciekawe, czy się utrzyma...




Komentarze
Pokaż komentarze