Niezakwalifikowanie się Łodzi do szóstki miast ubiegających się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury jest oznaką totalnej degrengolady życia kulturalnego w tym mieście. Winę za tę klęskę ponosi były prezydent Kropiwnicki ale nie tylko, bo przede wszystkim W. Tomaszewski - jego pierwszy zastępca i faktyczny prezydent miasta, a także posłanka Janowska, posłanka Zdanowska, radny Joński i jego doradca policjant Beger oraz pan Żydowicz. Polityka kulturalna Kropiwnickiego sprawiła że łódzka kultura staczała się przez minione siedmiolecie po równi pochyłej aż do osiągnięcia dennego punktu a.d. 2010, czego werdykt w sprawie ESK jest najlepszym dowodem. Objęcie władzy przez platformersko-eseldowską koalicję komisaryczną było tylko kopem przyspieszającym postępy owej degrengolady.
Polityka kulturalna Kropiwnickiego zaczeła się w Wielki Piątek 2003r. wybijaniem szyby w drzwiach do Teatru Nowego w Łodzi i nieustannymi konfliktami z aktorami tego teatru. Sytuacja kulturalna w mieście z miesiąca na miesiąc pogarszała się. O jej jakości miały stanowić głównie Festiwal Czterech Kultur oraz Camerimage. Obydwa już w Łodzi nie istnieją, z tym, że tego pierwszego szkoda jak najmniej. Wymyślony przez Knychalskiego dla jego doraźnych potrzeb politycznych, był imprezą niskiej jakości. Miał prezentować cztery różne kultury (niemiecką, polską, rosyjską i żydowską) a tak naprawdę nie przedstawiał dorobku żadnej z nich. A najwyżej ocenianym performancem był koncert zespołu Ultravox, w żadnej z tytułowych kultur niemieszczącego się. Po śmierci swojego twórcy Festiwal 4 Kultur sam także umierał śmiercią powolną...
Festival Camerimage stworzony i kierowany był przez zwariowanego ekscentryka Żydowicza. Charaktryzowała go wobec Miasta postawa roszczeniowa, podsycana być może przez ekipę Kropiwnicki-Tomaszewski. Koniec końców Miasto miało mu podarować jakieś centrum festiwalowe warte miliard. Radni się na to nie zgodzili i słusznie. Skutkiem tego ten zwariowany ekscentryk przeniósł Camerimage do Bydgoszczy, miasta znanego (kiedyś) raczej z produkcji rowerów, podczas gdy Łódź znana jest raczej ze szkoły filmowej, jak również (kiedyś) z produkcji filmów . A Camerimage jest przecież festiwalem sztuki robienia filmów a nie jazdy na rowerze...
Nic dziwnego, że Łódź nie zakwalifikowała się do czołowej szóstki miast pretendujących do tytułu ESK. Wyprzedził ją Lublin, który np. gmach opery buduje 40 lat i zakończyć nie może.
Werdykt w sprawie ESK jest bilansem przebytej drogi, jest podsumowaniem siedmiolecia Kropiwnickiego i Tomaszewskiego oraz kilkumiesięcznego zarządu komisarycznego. Również i ten zarząd komisaryczny nie potrafił zrobić niczego dla ratowania pozycji Łodzi na kulturalnej mapie Polski. Wymyślono jakiś pociąg do kultury, w którym zmieszczono czołówkę łódzkiej Platformy Obywatelskiej z ministrami i posłami. Podróż tym pociągiem z Warszawy do Łodzi uświetniono striptizem w wykonaniu dobrze zbudowanej panienki... Ta roznegliżowana panienka ukazująca męskiemu składowi pociągu swoje dessous stała się symbolem starań platformerskich władz Łodzi oraz członków rządu Tuska o przyznanie miastu tytułu ESK. Goła dupa wpierająca się o poręcz wagonu kolejowego... Jak się tworzy takie performance jako symbole kultury miasta, to nie ma się co dziwić, że Łódź zostaje zwekslowana na boczny tor życia kulturalnego.
Inne tematy w dziale Polityka