Na Stycznia się chodziło... W moich studenckich czasach na KUL-u na Stycznia chodzili wszyscy. Wykłady z Etyki i egzamin był obowiązkowy ale to nie była przyczyna sprawcza tego, że stara aula, taka długa sala przez pół starego kulowskiego gmachu, podczas wykładu ks. prof. Stycznia była wypełniona po brzegi. Był to wykład zbiorczy dla kilku wydziałów, stąd po kilkaset studentów jednocześnie słuchało tych wykładów. Ilekroć, czyli zawsze,. bo nie opuściłem żadnego, byłem na wykładzie z Etyki odnosiłem wrażenie, ze ludzie przyszli nie na wykład, ale na wielki event, na spotkanie ze szczególnym człowiekiem. Sam wykład był zresztą diablo trudny ("ABC Etyki" to wcale nie elementarz) i daję głowę, że większość nie załapała ze słów wykładowcy więcej niz 10%, a jednak siedzieli tam wszyscy zasłuchani w słowa tego Etyka. Był w nim jakiś magnes, który przyciągał słuchaczy. Zastanawiałem się, co było tym magnesem, bo przecież nie sam przedmiot i nie sama treść wykłady, najcześciej, jak już pisałem, bardzo trudna. I wydaje się, że to co powodowało wysoką frekwencję na wykładach Stycznia to był On. Jan Paweł II, którego ks. prof Styczeń był współpracownikiem, a póżniej następcą w Katedrze Etyki i po prostu przyjacielem sprawiał, że ludzie walili na wykłady Stycznia jak w dym. Tak samo zresztą było, kiedy wykłady te prowadził ks. prof. Szostek, w zastępstwie swojego starszego kolegi, który w tym czasie przebywał w Watykanie u Jana Pawła II. A później wracał z Watykanu i opowiadał studentom co tam słychać u Jana Pawła II. Mówiło się wtedy, że jest to człowiek, który zawsze jest bardzo blisko Naszego Papieża.
Z twórczościa ks. prof. Stycznia spotkałem się, kiedy do Łodzi dotarły wydane w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych teksty swego rodzaju rekolekcji akademickich, pierwszych po zapadnięciu mroków stanu wojennego. Były w nich słowa, które dodawały otuchy i nadziei na te trudne czasy. Bardzo wtedy chciałem kiedyś spotkać się z tym Kapłanem i Profesorem i te moje marzenia stały się rzeczywistością... Jako kapłana zawsze będę Go pamiętał, kiedy podczas mszy poprzedzającej spotkanie Jana Pawła II z nami, czyli ze studentami KUL-u uwija się na dziedzińcu pośród tłumu i udziela komunii św.
A teraz, kiedy podano wiadomość, że odszedł na zawsze pomyślałem sobie, że ks. prof. Tadeusz Styczeń znów jest blisko Jana Pawła II.
Inne tematy w dziale Rozmaitości