z okazji dnia halołyna znajoma pani z warzywniaka wcisnęła mi dynię, zwaną też banią... mówiąc, że ładnie wygląda jak się ją postawi na televizor... już chciałem sobie wydrążyć ze środka te farfrocle z pestkami, a w reszcie wydłubać dwie dziury (oczy) i paszczękę, kiedym przeczytał, że byłby to przejaw poganienia u mnie...
"Obchodzone 31 października Halloween to święto pogańskie, sprzeczne z duchem chrześcijaństwa, przestrzega wpływowy włoski ruch katolicki Stowarzyszenie Jana XXIII.
Halloween “zrodziło się jako kontynuacja kultu pogańskiego, który rozwinął się z czasem i powiązał się z praktykami ezoterycznymi i okultystycznymi” stwierdza w wydanym przez siebie komunikacie to katolickie stowarzyszenie, zabierając w ten sposób głos głos przed coraz popularniejszym we Włoszech Halloween. Obliczono, że w tym roku weźmie w nim czynny udział 10 milionów ludzi w tym kraju.
“Stoimy w obliczu swego rodzaju odrodzenia neopogaństwa, które jako takie jest w otwartej sprzeczności z duchem chrześcijaństwa” – ocenił katolicki ruch, który zwalcza między innymi sekty. Według jego szacunków 16 procent osób, które zbliżyły się do ezoteryzmu, zostało zachęcone właśnie podczas obchodów Halloween.
Stowarzyszenie Jana XXIII zaapelowało do młodych Włochów, aby w żadnym razie nie przyłączali się do żadnych inicjatyw związanych z tym dniem, gdyż – jak podkreśliło – “trzeba obalić ofensywę demonów”."
wkurzony na to wszystko potraktowałem dynię toporkiem, niszcząc tym samym potencjalny przejaw poganienie... połówkę dyni poszatkowałem niczym kapustę i postawiłem na gazie... po godzinie nawrzucałem jej zacierek i kostkę rosołową... wyszła zupa palce lizać...
z reszty dyni zrobiłem sobie placek na dyni... tyż palce lizać...
jak widać zwalczanie poganienia w sobie jest całkiem przyjemne...
Inne tematy w dziale Rozmaitości