Raz w życiu przydarzyła mi się taka oto historia, że podróżując koleją, pociąg odjechał z większej stacji (chyba z Opoczna) i stanął w szczerym polu, pokrytym co najmniej półmetrową pierzyną śniegu. I tak stał i stał... z godzinę, dwie... Kiedy pojawił się chłód, bo ogrzewanie parowe wysiadało i na korytarzu zaczął się unosić zapach niefunkcjonującej toalety, pociąg cofnięto jakieś 500 m tak, aby można było wysiąść i dojść do szosy... I jak tak zrobiłem, aczkolwiek większość podróżnych z większymi bagażami i z dziećmi zostało tam, na jak długo to nie wiem...
Inną ekstremalną sytuacją to było 6-cio godzinne opóźnienie "expresu" , którym jechałem latem na wakacje... A poza tym, to takie drobiazgi mi się przytrafiały jak np. opóźnienie kilkuminutowe, w wyniku czego odjechał mi pociąg, na który miałem się przesiąść. Dzięki temu zafundowano mi kilkugodzinne oczekiwanie w dworcowej poczekalni albo w bufecie z niezapomnianym aromatem bigosu albo fasolki po bretońsku...
Jak jest teraz na PKP to wiem troszeczkę mniej, bo jednak samochód to jest to... Wyliczyłem, że jest drogo. Przejazd czteroosobowej rodziny z środka Polski w góry albo nad morze, czy jeziora naszymi kolejami to co najmniej 500.-zł we obie strony, podczas gdy podróż samochodem to połowę tego. Ale dla jednej osoby podróż PKP to w dalszym ciągu opłacalna podróż...
Łódź jest np miastem ubogim w połączenia ale w nowym rozkładzie jazdy widać już poprawę... Przybyło połączenie z Przemyślem, czy z Białymstokiem, a latem także ze Świnoujściem, do którego w mijającym roku z Łodzi nie było bezpośredniego połączenia...
Dla mnie od lat probierzem jest połącznie Łodzi z Lublinem... Nie wiem dlaczego, ale miasta te oddalone od siebie o 250 km od lat nie mają bezpośredniego połączenia kolejowego, a Łodzianie skazani są na podróż przez Warszawę i nadrabianie 60 km. plus przesiadka...
Kiedyś podróżowałem z przesiadką w Radomiu... z Łodzi wyjeżdżając po 15, do Lublina docierałem po 20...
A jak to jest dzisiaj?
Z Łodzi pociag do Radomia w rozkładzie jest i odjeżdża o 16.30, lecz kiedy po trzech godzinach i trzech minutach przyjeżdża do Radomia widać co najwyżej czerwone światła pociągu do Lublina, który planowy odjazd ma trzy minuty przed przyjazdem pociągu z Łodzi. Celowo, żeby pasażerowie nie mogli z tego połączenia skorzystać...
Nie chce mnie się przekopywać przez rozkłady jazdy, ale kiedy bym to zrobił pewnie takich sytuacji znalazłbym mnóstwo... ten brak skoordynowania, który jest głównym grzechem polskich kolei...
Ostatnio poszła w Polskę wiadomość o woli ukarania przez Ministra Infrastruktury dyrektorów spółek kolejowych... Niektórzy chcą nawet dymisji Ministra. Przyczyną kar mają być braki plansz z nowymi rozkładami jazdy...
Ja zaś, gdybym miał kogoś karać, albo dymisjować, to właśnie za takie niedoróby w rozkładzie jazdy, jak wyżej opisana radomska, za brak skomunikowania na węzłowych stacjach, które niemożliwia wielu korzystanie z transportu kolejowego.
PS. przypomina mi się ta scenka z Nikosia, w której temperują apetyty jakiegoś tam ministra, który kiedy był ministerm "od kolei" to tak poukładał rozkłady jazdy, że się pociągi wykolejały... Trochę pasuje do tego Ministra, któremu chcą dać dymę...
Inne tematy w dziale Polityka