Grudzień roku 1970 – Grudzień roku 1981.
Podobieństwa i różnice.
Grudzień roku 1970 oraz grudzień roku 1981 we współczesnej historii Polski wyróżniają tragiczne i brzemienne w skutkach wydarzenia polityczne. Co je łączy, a co dzieli jakie można pomiędzy nimi dostrzec podobieństwa i różnice. Czterdzieści lat temu władza komunistyczna strzelała do robotników, 29 lat temu postanowiła ich przywódców umieścić w więzieniach.
12 grudnia – feralna data.
Obydwa tamte polityczne Grudnie rozpoczęły się w 12 dniu miesiąca. W 1970 roku tego dnia Politbiuro PZPR zatwierdziło drastyczną podwyżkę cen głównie na artykuły spożywcze połączoną z obniżką cen na niektóre artykuły przemysłowe. Jedynowładca ówczesnej PRL W. Gomułka uważał bowiem, że ludność Polski za dużo jada, natomiast zbyt skromnie chodzi ubrana i za słabo ma wyposażone mieszkania, stąd konieczność przeprowadzenia takiego manewru gospodarczego. W prasie pojawiły się artykuły zalecające przyjmowanie nowoczesnej struktury konsumpcji. Odczytanie tej decyzji na zebraniach PZPR budziło oburzenie już wśród członków tej partii, natomiast podanie jej do publicznej wiadomości doprowadziło do tragicznych w skutkach rozruchów ulicznych w miastach Wybrzeża, oraz niepokojów społecznych w innych miastach. Wrzenie społeczne doprowadziło do usunięcia z zajmowanego wówczas stanowiska I sekretarza PZPR W. Gomułki i powołanie na jego miejsce E. Gierka.
Świeższe w pamięci społecznej są wydarzenia z 1981 roku, kiedy to w nocy z 12 na 13 grudnia ówczesny jedynowładca PRL W. Jaruzelski, a dokładniej uległa mu całkowicie Rada Państwa wprowadził na obszarze całego kraju stan wojenny. Wprowadzenie stanu wojennego uzasadniano rzekomo panującą w kraju anarchią. W jego wyniku tysiące osób zostało pozbawionych wolności bądź to aresztowanych, bądź to internowanych. Działalność organizacji niezależnych od władz politycznych stała się nielegalna. Dlaczego to nastąpiło? Odpowiedzi na to pytanie nie potrafiono znaleźć do dziś, poza komediowym stwierdzeniem, że jeżeli do stanu wojennego doszło, to najwidoczniej dojść musiało.
Obydwa wydarzenia polityczne znalazły odzwierciedlenie w pracach gremiów partyjnych PZPR oraz w pozostawionych przez nie dokumentach. Przez wiele lat utajniane, nie były znane opinii publicznej, zaś po opublikowaniu ich w roku 1991, dotychczas nie doczekały się całościowej analizy. Opublikowane „Tajne dokumenty Biura Politycznego PZPR” dostarczają jednak niezwykle istotnego materiału historycznego, który pozwala na oświetlenie tamtych wydarzeń.
Grudzień 1970r.
Na protesty robotnicze Gomułka chciał odpowiedzieć wprowadzeniem stanu wojennego, by pod jego rygorami egzekwować Uchwałę Rady Ministrów z dnia 13 grudnia 1970r o zmianach cen detalicznych. Wymusił podjęcie dnia 17 grudnia 1970r. przez RM uchwały w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego, w treści nie odbiegającej od istniejących już i będących w posiadaniu władz porządkowych przepisów. Odpowiednie władze lokalne także wydawały przepisy porządkowe, wprowadzające godzinę milicyjną. Uchwała RM z dnia 17 grudnia 1970r. w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego nosiła znamiona nielegalnego aktu prawnego, sprzecznego z obowiązującym porządkiem prawnym. Uchwała ta nie została opublikowana w odpowiednim publikatorze, tj. Monitorze Polskim, rozpowszechniona została w trybie gazetowym.
W preambule uchwały RM z dnia 17 grudnia 1970r. podano przyczyny jej podjęcia. Były nimi rzekomo poważne naruszenia porządku publicznego, które miały miejsce na terenie Gdańska i Wybrzeża, a w szczególności grabieże mienia państwowego, społecznego i mienia obywateli, podpalenia i niszczenie gmachów oraz urządzeń publicznych, jak również z wypadki zabójstw(?!) i ciężkich uszkodzeń ciała. Uchwała dawała organom państwa nieograniczone możliwości działania w celu „przywrócenia porządku publicznego”.
Ponieważ sytuacja się zaostrzała, Gomułka na jednej z narad żądał, aby Sejm na najbliższym posiedzeniu (tj. 21 grudnia) uchwalił ustawę o wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Ustawa o szczególnych środkach ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego zaistniała w formie planów. Udało się bowiem wytłumaczyć Gomułce bezcelowość i szkodliwość tego rodzaju ustawy, która w zasadzie byłaby powtórzeniem uprawnień przysługującym milicji.
Jaruzelski – uczeń Grudnia’70.
Nie inaczej było w roku 1981, kiedy to ruchowi robotniczemu musiał się przeciwstawić Jaruzelski. W roku 1970 dał z siebie zrobić pionka bez znaczenia i w kluczowym momencie w zasadzie nie wykonywał obowiązków, które pełnić powinien z racji zajmowanego stanowiska. Później, w styczniu 1971r. w rozmowie z Breżniewem Gierek usprawiedliwiał go, oświadczając, że w czasie „owych dni” minister obrony narodowej tj. gen. W. Jaruzelski był odsunięty od dowodzenia wojskiem a wszelkie decyzje, łącznie z rozkazem strzelania do robotników podejmował W. Gomułka. Wydarzenia te nadszarpnęły autorytet wojska w społeczeństwie. W nurcie rozliczeniowym za „owe dni” wypowiedzi Gierka znalazło się też przypisanie winy Z. Kliszce oraz I. Loga-Sowińskiemu, co czyniło odpowiedzialnym za wydarzenia grudniowe trzy osoby, przy oczyszczeniu od zarzutów m.in. W. Jaruzelskiego wprowadzonego przez Gierka do BP PZPR. Sam Jaruzelski przyznał, że partia użyła wojska - swojego wiernego oręża - jak maczugi, bez zastanowienia się co dalej, dokąd ta droga prowadzi.
Jaruzelski, dokonując oceny wydarzeń grudniowych sformułował własną doktrynę, którą pozwolę sobie nazwać doktryną Jaruzelskiego. Według niej LWP miało prawo stanąć w obronie partii i stłumić każdy akt jej wrogi, w tym także bunt robotników. Po to partia posiada armię, żeby w razie kryzysu wewnętrznego ta stanęła w jej obronie. Oczywiście, dodał Jaruzelski, nie w taki sposób, jak to się odbyło w grudniu 1970 roku na Wybrzeżu.
Dlatego też kilkanaście lat później stłumienie ruchu robotniczego jakim była Solidarność, poprzedziły długie, żmudne, drobiazgowe przygotowania trwające co najmniej od lutego 1981r. tj. od chwili, kiedy gen. Jaruzelski został premierem. Stłumienie ruchu robotniczego Solidarność miało się odbyć bez strzelania (co nie do końca się udało) ale poprzez uwięzienie przywódców robotniczych. Dowodem obrania kursu na zniszczenie niezależnego od komunistycznej partii ruchu związkowego było chociażby przywrócenie przez Jaruzelskiego do łask Z. Kociołka – komunistycznego speca od walki z robotnikami, opiewanego w słynnej Balladzie o Janku Wiśniewskim jako kat trójmiasta.
Na bakier z prawem.
Działania władz w grudniu roku 1970 były lekko „na bakier” z prawem. Nie inaczej było w roku 1981. Przyczyna jest ta sama. Porządek prawny socjalistycznego państwa w sposób niedostateczny regulował możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego. Przepisy konstytucji peerelu były puste, jako, że pozbawione przepisów wykonawczych i delegacji do ich wydania. Rada Państwa mogła wprowadzić stan wojenny, ale nie mogła uczynić nic ponadto. Oczywiście uczyniła, zmuszona przez Jaruzelskiego i jego WRON, i kiedy tego nie miała prawa zrobić, wydała dekrety z mocą ustawy umożliwiające przeprowadzenie represji stanu wojennego.
Jaruzelski poniechał uchwalenia ustawy o szczególnych środkach bezpieczeństwa, o której na przełomie listopada i grudnia 1981r. już głośno mówiono. Wolał wyjście bezprawne, ale zaskakujące jego przeciwnika jakim była Solidarność.
Pod tym względem stylu działania w rozprawianiu się z Solidarnością Jaruzelski był przeciwieństwem Gomułki, a może po prostu zdolnym uczniem tamtego Grudnia 1970 i masakry robotników chciał uniknąć. Jedynym bowiem lekarstwem, jakie widział Gomułka na rozszerzające się protesty było strzelanie do robotników. „A gdy to będzie się rozszerzać, to my będziemy strzelać, a gdy to nie wystarczy, to zawołamy Armię Czerwoną i utopi się wszystko we krwi. I gdzie się podzieją wszyscy ojczyźniani? Co będzie z niepodległością?” mówił swoim współpracownikom, niczym skończony szaleniec.
Bratnia pomoc w polskich Grudniach.
Czy jednak „zawołanie” Armii Czerwonej na pomoc było w ogóle możliwe, zarówno w Grudniu 1970 r. jak i Grudniu 1981r.?
Analiza Tajne dokumenty Biura Politycznego PZPRdaje ciekawy obraz stosunków pomiędzy władzami peerelu a władzami sowieckimi.
Czynnik geopolityczny pojawił się na forum Politbiura w sobotę, dnia 19 grudnia w godzinach popołudniowych. Skądinąd, było to pierwsze posiedzenie BP od wybuchy kryzysu grudniowego, tj. od tygodnia. Do tej pory wszelkie decyzje podejmował jednoosobowo Gomułka. Premier J. Cyrankiewicz poinformował, że w piątek wieczorem ambasador Aristow wręczył mu, bo Gomułki nie zastał w gmachu KC, list BP KPZR do BP PZPR. Ponieważ list ten przed południem przekazał Gomułce, a ten po południu był już niezdrów i pojawił się na BP tylko po to, by poinformować o swojej niedyspozycji, Cyrankiewicz z pamięci zreferował jego treść. List zawierał wezwanie Gomułki do ustąpienia ze stanowiska I sekretarza. Przywódcy sowieccy zalecali, aby problemów, które w Polsce powstały nie rozwiązywać siłą, w trybie użycia wojska i wskazywali na niezbędne rozwiązania polityczne (zmiana kierownictwa partii). Armia nie powinna być używana przeciwko robotnikom.
Podczas tejże dyskusji na temat ukrywanego listu Cyrankiewicz wyartykułował pogląd, który należy uznać za fundament stosunków peerelowsko-sowieckich od 1956 roku: „Wiadomo jest również wszystkim towarzyszom, że żaden żołnierz radziecki nie przekroczy granicy bez naszej zgody”. To niezwykle ważne oświadczenie Cyrankiewicza wskazuje jednoznacznie, że interwencja sowiecka w Polsce była możliwa wyłącznie na wyraźne żądanie najwyższych władz PZPR oraz PRL-u. Konieczność interwencji przewidywali przeciwnicy sugerowanych zmian politycznych tj. odsunięcia od władzy Gomułki, występując z szokującą tezą jakoby samo to odsunięcie miało być kontrrewolucją i wywołało konieczność wezwania na pomoc Armię Radziecką.
Rozwiązanie polityczne nastąpiło szybko i od 20 grudnia Breżniew kontaktował się już z E. Gierkiem, nowym I sekretarzem KC PZPR. Były to rozmowy telefoniczne, a 5 stycznia 1971r. doszło do wizyty E. Gierka i P. Jaroszewicza (nowy premier) w Moskwie.
Rozwiązanie polityczne zostało ocenione pozytywnie: „Ceniliśmy tow. Gomułkę jako przywódcę partii, ale kiedy zauważyliśmy, że sprawy przybrały niedobry obrót, napisaliśmy list do BP, że tego nie popieramy. Tow. Gomułka odszedł i cieszymy się, że władzę objęło nowe kierownictwo.” Tymi słowy wyraził jednocześnie jedyny model polityki KPZR wobec przywództwa partii komunistycznej w peerelu: mogło się ono cieszyć kremlowskim poparciem do czasu popełnienia przezeń i stwierdzenia przez Moskwę poważnych błędów.
Breżniew doskonale zdawał sobie sprawę jakim krajem jest Polska i Polacy i co wyróżnia ją i jej mieszkańców od pozostałych państw obozu socjalistycznego i ich obywateli. Niechęć do narzuconego ustroju miała miejsce wszędzie, ale w Polsce występował dodatkowy czynnik, który zaważył na stosunku Polaków do Związku Sowieckiego. Polska była krajem, który utracił na rzecz ZSRR ½ przedwojennego terytorium i ta okoliczność w świadomości Polaków tkwiła głęboko. Breżniew zdawał sobie sprawę z tego, skoro stwierdził, że w przeszłości musiano załatwić trudne sprawy – jak przyłączenie zachodniej Ukrainy i Białorusi do ZSRR. Na konto pokazowego optymizmu należy zapisać jego przekonanie, że „udało się przezwyciężyć dawną wrogość, umocnić przyjaźń i tyle zrobić dla przyszłych pokoleń”. Pokazowego, bo chyba miał świadomość wrogości narodu polskiego do ZSRR z racji dawnych zbrodni na jego przedstawicielach oraz wyrugowania z terytorium, które naród polski zamieszkiwał od stuleci.
Problemy wewnętrzne były dla Breżniewa znacznie poważniejsze niż sytuacja w Polsce. Sam przygotowywał kolejny plan 5-letni, problemem było ubóstwo społeczeństwa sowieckiego, niskie dochody robotników, brak żłobków i przedszkoli. Zbliżał się XXIV zjazd KPZR i Breżniew troszczył się o dobry obraz ZSRR i całego bloku sowieckiego. Dnia 30 marca 1971r. oczy świata miały być skierowane na Moskwę. Dlatego z ulgą przyjął polityczne rozwiązanie kryzysu w Polsce. Dalsze zaognianie sytuacji byłoby dla niego niekorzystne, także z racji zbliżającego się zjazdu KPZR. Zresztą, także i w Polsce sami komuniści uważali, że interwencja wojskowa ZSRR w Polsce oznaczałaby klęskę całego obozu socjalistycznego.
Jedenaście lat później sprawa tzw. interwencji sowieckiej w Polsce również zaprzątała umysły Polaków i nie tylko. Wydaje się, że niepotrzebnie. Skoro bowiem w roku 1970 Sowieci uznali interwencję wojskową w Polsce za manewr niemożliwy do przeprowadzenia, to tym bardziej za taki uznawali ten manewr w roku 1981, kiedy to sytuacja międzynarodowa była już inna, a i pozycja ZSRR nieco nadszarpnięta poprzez interwencję w Afganistanie. A poza tym, wówczas również byli przez zjazdem… Przed zjazdem partii nie mogli ryzykować podejmowania interwencji wojskowej, bo to stawiało ich w niekorzystnym świetle wobec zachodnioeuropejskich partii komunistycznych.
Pojawiają się ponownie jakieś listy Ariostowa, ale nie dawały one podstaw do obaw o interwencję sowiecką w Polsce. Informowanie o nich społeczeństwa miało pełnić rolę straszaka, hamulca wysuwanych żądań społecznych.
Zbierzmy na koniec cechy wspólne i różnice Polskich Grudni – tego z roku 1970 i tego z roku 1981.
1. Data, która zapoczątkowała łańcuch wydarzeń: 12 grudnia. Czas przedświątecznego marazmu, myślenia o świętach, początek przygotowań, a zatem czas minimalnego zainteresowania sprawami społeczno-politycznymi u obywateli. Ten moment władze peerelu dwukrotnie w naszej historii wybrały do przedsięwzięcia działań niekorzystnych dla społeczeństwa czy to od strony ekonomicznej (podwyżka cen żywności), czy to od strony społeczno-politycznej ( osadzanie ludzi w więzieniach, zwanych obozami internowania).
2. Podejmowanie działań nie mających należytego oparcia w obowiązującym systemie prawnym: uchwała RM z 17 grudnia 1970r. i dekrety represyjne Rady Państwa wydane przez nią bezprawnie, w czasie trwania sesji sejmu.
3. Branie pod uwagę możliwości interwencji sowieckiej wyłącznie przez władze peerelu, przy całkowitym wykluczeniu takiej możliwości przez władze sowieckie, zarówno w roku 1970, jak i 1981.
I na koniec to, co różniło wydarzenia z Grudnia 1970r. i z 1981r. W pierwszym przypadku była to żywiołowość wystąpień i chaotyczne, nieskoordynowane działania wojska i policji, byleby stłumić polską kontrrewolucję, polski Kronsztad. W drugim przypadku były to działania skoordynowane, zaplanowane i podjęte po długotrwałych przygotowaniach, w myśl realizacji doktryny Jaruzelskiego, według której dowództwo ludowej armii musi wykonywać decyzje kierownictwa partyjno-państwowego, zwłaszcza, jeżeli uzasadnia się je zagrożeniem ustroju socjalistycznego. Kadry dowódcze i wszyscy żołnierze wychowywani są w tym duchu, że decyzje najwyższych czynników partyjnych nie podlegają dyskusji.
Inne tematy w dziale Polityka