Jakelo Jakelo
775
BLOG

Diamenty i złoto w popiołach...

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 2

 /Tylko jedna fotografia…/

Ludzie wtedy szeptali między sobą, że coś się stało. Zachodnioeuropejskie rozgłośnie radiowe podawały informacje, że chyba jedna gdzieś w Sowietach doszło do jakiejś katastrofy nuklearnej… znajomy znajomemu doradzał wypicie szklanki płynu Lugola… Oficjalnych komunikatów jednak nie było… Wieczorem pojawiła się informacja dementująca. Moskiewska telewizja podała, a polska przekazała Polakom informację, że w Czarnobylu nic się nie stało i tamtejsza elektrownia atomowa funkcjonuje bez zarzutu… Wszelkie zaś informacje, jakoby doszło do awarii są nieprawdziwe. I wtedy zobaczyłem coś co wszystko to obaliło. Dziennikarz prowadzący wiadomości i czytający ten komunikat odważył się na taki oto numer:

- Na dowód tego, że elektrownia atomowa w Czarnobylu funkcjonuje bez zarzutu pokażę Państwu fotografię, która przedstawia ten obiekt.

I rzeczywiście, na fotografii nic nie wskazywało, jakoby doszło do katastrofy…

Oczywiście „informacja” moskiewskiej telewizji była po prostu kłamstwem, a ilustrowanie jej jedną, jedyną fotografią utwierdziło odbiorców w Polsce właśnie w takim przekonaniu…

Koniec XXw. a tu mami się ludzi pokazując jedną fotografię, mającą świadczyć, że do katastrofy nie doszło. Dlaczego nie można było zrobić relacji na żywo z tego miejsca? – zadawano sobie to pytanie, w którym już była odpowiedź, że jednak do katastrofy doszło…

Tylko ostatni głupcy uwierzyli w tę informację podpartą jedną, jedyną fotografią, pozostali sięgnęli po szklankę płynu Lugola…   

Byliśmy wtedy świadkami oszustwa, świadkami manipulacji. Środkiem do tego  zabiegu była fotografia, trzymana w ręku dziennikarza..

"Złote żniwa" to nowa książka Grossa - tego kontrowersyjnego autora książek o antypolskiej treści – która ma trafić za sprawą wydawnictwa Znak na półki księgarń już w lutym 2011 roku. Inspiracją do książki opowiadającej o ludziach, którzy mieli przeszukiwać okolice byłego obozu w koncentracyjnego w Treblince, w poszukiwaniu kosztowności po ofiarach obozu, było zdjęcie zamieszczone kilka lat temu w Gazecie Wyborczej, będące ilustracją do reportażu "Gorączka złota w Treblince". Według autorów reportażu teren wokół obozu był przekopywany przez poszukiwaczy złota i innych kosztowności, którzy w poszukiwaniach rozgrzebywali popioły i groby ludzi, ginących wobozie. Po buncie więźniów, w sierpniu 1943 roku, obóz zagłady w Treblince zaczęto likwidować. W listopadzie 1943 r. obóz już nie istniał. Komory gazowe zniszczono, pozostałe baraki rozebrano, zdjęto ogrodzenie. Teren obozu kryjący prochy setek tysięcy ludzi został przez hitlerowców zaorany i obsadzony drzewami.

Treblinka to pierwszy okres holocaustu, w którym Niemcy działali jeszcze małoperfekcyjnie i niewykluczone, że przed mordowaniem Żydów nie ogołocali ich z kosztowności, które nie wszystkie, ale większość ofiar posiadały. Po kremacji zaś złoto i diamenty ponoć nie oddzielone od ludzkich popiołów rozsypywano po okolicy…A wiedząca o tym okoliczna ludność (tylko skąd, skoro istnienie obozu zagłady trzymane było w tajemnicy), kiedy tylko stało się możliwe miała rzucić się na poszukiwanie skarbów… O trwających wokół Treblinki poszukiwaniach złota i diamentów wśród piachów przemieszanych z ludzkimi popiołami świadczyć miała właśnie jedna, jedyna fotografia…

Tak jak prawie 25 lat temu, kiedy to sowiecki dziennikarz miał za pomocą jednej jedynej fotografii udowodnić światu, ze w Czarnobylu nic się nie stało… tak teraz usiłuje się udowodnić przy pomocy jednej fotografii, że coś miało miejsce kilkadziesiąt lat temu…

Fotografia ukazała się dwa lata temu jako załącznik do ww.  reportażu. Dziś za sprawa Grossa wraca się do tematu… Inspirująca była nie tle sama fotografia, co jej opis:

To nie jest zdjęcie ze żniw. Kopacze z Wólki Okrąglik i sąsiednich wsi pozują do wspólnej fotografii z milicjantami, którzy zatrzymali ich na gorącym uczynku. W chłopskich kieszeniach były złote pierścionki i żydowskie zęby. U stóp siedzących ułożone czaszki i piszczele zagazowanych.”

Fotografię przekazano dziennikarzom w jednej z chałup w jakiejś Wólce. Ich zdaniem, jest unikalnym - być może jedynym zachowanym - zdjęciem z jakiejś akcji. Jakiej tego nikt nie wie. Zdjęcia nikt dotąd nie publikował. Zdaniem autorów przedstawia ono scenę w szczerym polu: uzbrojeni w ręczne karabiny maszynowe żołnierze otaczają grupę wieśniaków. Kobiety ubrane w chusty i długie spódnice, jak do żniw. Tylko w rękach - zamiast sierpów - łopaty. Mężczyźni w czapkach i marynarkach, ze szpadlami. Przed nimi ułożone w stosy wykopane czaszki i piszczele. Z jakiegoś sprawozdania wynika z kolei, że  "Przy kopiących znaleziono złote pierścionki, koronki i porcelanowe zęby w złotych i srebrnych oprawach".

Oczywiście nie wiadomo, co to byli za kopiący ale wszystko wskazuje na to, że nie ci z fotografii.

Autorzy reportażu wykazali się słabą znajomością realiów powojennej wsi. Chłopstwo na fotografii jest dość schludnie ubrane, zbyt schludnie jak na żniwa. Prawdopodobnie kazano im się ubrać „jak do kościoła” i pozować do fotografii… Tego autorzy nie dostrzegli, dostrzegli natomiast, ze  W chłopskich kieszeniach były złote pierścionki i żydowskie zęby.” Zaprawdę, niezwykle przenikliwi ci dziennikarze…

Ten opis przypomina mi zapewnienie sowieckiego dziennikarza sprzed 25 lat, będące w zasadzie manipulacją. Pokazywana przez niego fotka miała być dowodem na to, że w Czarnobylu nic się nie stało.Tu jest odwrotnie. Jedna fotografia ma być dowodem na to, że działo się tak wiele… Otóż, ani tamta fotografia nie była dowodem na brak  katastrofy w Czarnobylu, ani ta, na która rzucili się żurnaliści z GW nie jest dowodem na hienocmentarne postawy Polaków.  

  PS.

 

z poczty:

 

Szanowni Państwo!
 
W związku z publikacja przez wydawnictwo ZNAK kolejnej książki Grossa pt. "Złote żniwa", w sposób wyjątkowo obrzydliwy oczerniającej Polaków, prosimy wszystkich dla których Ojczyzna i Naród Polski są drogie i którzy mają odwagę stawać w obronie polskiego honoru i czci o przyłączenie się do naszej akcji. 
 
Chcemy rozpocząć i kontynuować przez pół roku blokadę poczty email wydawnictwa ZNAK przez codzienne wysyłanie listów (najlepiei ze zdjęciami) na wszystkie adresy ZNAK-u. Jeśli przez pół roku każdego dnia na ich skrzynki mailowe będzie docierać kilka tys. listów to sparaliżujemy nie tylko pocztę ZNAKU ale też pracę wydawnictwa.

NIE POZWÓLMY ABY NAS PONIŻANO I BEZKARNIE PROPAGOWANO KŁAMSTWA O NASZYM NARODZIE.
 
Podaj dalej.

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka