Dużo wrzasku jest ostatnio wokół zmiany prawa międzynarodowego prywatnego... ze szczególnym naciskiem na przepisy dotyczące małżeństwa... otóż właśnie przeczytałem przyjęty przez Senat projekt Ustawy Prawo Prywatne Międzynarodowe i nie wiem o co ten krzyk, skoro w tym zakresie nic się nie zmienia... jak było do tej pory tak jest i teraz...
Prawo to ma dość marginalne znaczenie... wynika z tego, że do zawarcia małżeństwa stosuje się prawo ojczyste. tj. np. małżeństwo obywatelki Rurytanii z Polakiem może dojść do skutku w razie spełnienia przesłanek wynikających z prawa rurytańskiego (z ze strony nupturientki) i polskiego (ze strony nupturienta)...
Jeżeli zatem prawo Rurytanii dopuszcza związki homoseksualistów, a polskie traktuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, to oznacza to, że małżeństwo homoseksualne z udziałem obywatela(ki) polskiego(ej) nigdy i nigdzie nie może być zawarte...
Co do małżeństw homoseksualnych zawartych poza granicami kraju - ustalenie jego istnienia (skuteczności) na terenie Polski mogłoby nastąpić tylko w trybie powództwa o ustalenie istnienia małżeństwa... jak można się spodziewać werdykt polskiego sądu dla takiego "małżeństwa" homoseksualnego będzie negatywny, tj. małżeństwo homoseksualne cudzoziemców nie jest uznawane w Polsce.
Za wzór może tu służyć wyrok SN z 1935r. według którego wyrok rozwodowy sowieckiego sądu nie ma skuteczności w Polsce. Idąc tą drogą należy stwierdzić, że "małżeństwo" homoseksualne cudzoziemców nie ma skuteczności na terenie RP.
Tak było do tej pory i tak będzie w przyszłości...