Jakelo Jakelo
155
BLOG

Obchody, obchody i po obchodach.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 0

 

U mnie obchody rocznicy Katastrofy Smoleńskiej rozpoczęły się obejrzeniem filmu „O dwóch takich, co ukradli księżyc”..., na którego emisję w sobotni ranek zdecydowała się jedna ze stacji. Chociaż za rok minie 50 rocznica powstania tego dzieła, to przyznam się, że jako człek o rok zaledwie młodszy od tegoż, obejrzałem po raz pierwszy... Legenda rodzinna podaje, że na cześć tegoż filmu babcia obrała dla mnie imię i na chrzcie dali mi Jacek... No więc w jakiś sposób jestem upamiętnieniem tego filmu i jego Bohatera, który jak głosi ostatnie zdanie, wraz ze swoim bratem był chłopakiem w dechę...

Poznawszy zaś ich w dorosłości już, miałem do nich tak samo ciepły stosunek jak światło tego co to niby oni ukradli...

Zginęli w tej katastrofie ludzie różni, w zasadzie był to przekrój polskiej sceny społeczno politycznej.

Każdy na swój sposób przeżywał tą tragedię i ja również... Kilkoro z ofiar znałem trochę lepiej... Jedna z takich właśnie ofiar katastrofy, znana mi osobiście, przez jakieś pół roku co jakiś czas „nawiedzała” mnie... Widywałem ją telefonującą do kogoś i nerwowo mówiącą: „Kicha totalna, nie możemy wylądować...” albo mówiącą do kogoś bezpośrednio: „Zróbcie coś, bo jak tak dalej będzie, to nigdy nie wylądujemy...”

Rodzi nam się chyba nowe święto narodowe, święto nie radosne, lecz smutne, pełne zadumy. Święto pamięci o tych, co odeszli tak tragicznie... To co zaobserwowałem, to ludzie wypełniali kościoły, by w ciszy, skupieniu i modlitwie oddać hołdy poległym. Sam brałem udział w dwóch mszach: południowej, celebrowanej przez Arcybiskupa Łódzkiego w Łodzi na Widzewie, zakończonej odsłonięciem pomnika Jana Pawła II i wieczornej w Archikatedrze Łódzkiej w intencjach ofiar katastrofy. Podniosłe celebry pomogły mi we właściwy sposób przeżyć ten smutny dzień w polskim kalendarzu.

Marginesem był tzw. marsz pamięci z m. inn. pikietami obrażającymi szefa rządu sąsiedzkiego państwa i apelujące do szefa państwa sojuszniczego, ale coraz bardziej egzotycznego. Jeżeli jakikolwiek szef rządu powinien być adresatem takich pikiet, to uważam, że szef rządu polskiego, a to z tego powodu, że stojąc na czele władzy wykonawczej nie potrafił należycie zadbać o bezpieczeństwo Głowy Państwa i wybitnych przedstawicieli społeczeństwa. Z tego powodu rok temu powinien złożyć dymisję.

Rząd polski nadal nie potrafi stanąć na wysokości zadania, czego dowodem jest sprawa tablic w Smoleńsku. Jest przecież oczywiste, że w takim miejscu tablica powinna być dwujęzyczna. Umieszczenie tam tablicy tylko w języku polskim było grubym nieporozumieniem. Nie jest to teren państwa polskiego (utracony w 1654r, oficjalnie od 1686r. przestał być częścią Rzeczypospolitej), więc i tak grzecznością, ze strony włodarzy jest napis w języku polskim równolegle z tym w języku rosyjskim. Rosjanie o tej rzeczywistej konieczności zmiany informowali rząd polski, z tym że rząd polski nie informował społeczeństwa polskiego o tej konieczności...

Nie powinno być też na tej tablicy dodatku o celu delegacji polskiej. Taka informacja jest bezpodstawnie oskarżycielska wobec Rosjan. Umieszczenie jej po informacji o tragicznej śmierci rodzi taką implikację: Polacy udali się tu, aby uczcić ofiary zbrodni katyńskiej, nie udało im się to, bo zginęli w katastrofie. A zginęli dlatego, że ktoś nie chciał dopuścić, do tego uczczenia... Kto? Rosjanie. Taki ciąg myślenia nasuwał się z tamtej tablicy, która wróci do Polski, bo Rosjanie jej nie chcieli, jako uwłaczającej ich godności... Był to ciąg myślenia obecny w wypowiedziach na falach emitowanych z anteny toruńskiej... i charakterystyczny dla marginesu społeczeństwa polskiego. Imputacja, jakoby Polacy w katastrofie smoleńskiej zginęli, bo Rosjanie nie chcieli, aby uczcili zbrodnię katyńską jest wymysłem ludzi o niskim poziomie intelektualnym, lub tych którzy z powodu emocji nie potrafią chwilowo używać rozumu...

Tzw. marsz pamięci finalizował założenie jakiegoś ruchu upamiętniającego ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Osobiście uważam, że co może Go we właściwy sposób upamiętnić to modlitwa w jego intencji. Natomiast ten cały ruch, który powstał bardzo przypomina mi onegdajszy ruch w obronie J. Olszewskiego, skupiony wokół Gazety Polskiej, jak się okazało o bardzo małym znaczeniu politycznym, bo bez programu na przyszłość. Stopniowo wygasał i obecnie przechodzi jakieś ożywienie w nowej mutacji jako ruch upamiętniający ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Z czasem wygaśnie jaki i jego pierwsze wcielenie.

Co będzie dalej? Za rok znów będzie 10 kwietnia. Na szczęście będzie to wtorek po Wielkanocy. Kalendarz tym razem będzie łaskawy i żadne marsze nie zakłóca powagi Wielkiego Tygodnia ani radości Poranka Wielkanocnego... ale w przyszłości kto wie jak ułożą się daty pierwszych wiosennych pełni księżyca. Układ może być taki, że 10 kwietnia wypadnie właśnie w tych dniach: w Triduum Paschalnego, w Niedzielę Wielkiej Nocy, albo w Lany Poniedziałek... Ciekawe czy i wtedy Krakowskim Przedmieściem ruszą jakieś marsze?

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka