Wiesz, Święty Ojcze... fajnie jest...
Już gile czerwonobrzuche odleciały.
Na swoje miejsca powróciły zięby
i wiją gniazda z zeszłorocznej trawy.
Niebo nareszcie wybłękitniało.
Słońce coraz to wyżej i wyżej
Z każdym dniem cieplej i cieplej...
Wielkanoc wcześniej w tym roku,
O szarówce trzeba było wstać.
Na Rezurekcji córeczka pytała:
Kto dał Jezusowi chorągiew?
Taką ci dała mi zagwozdkę...
Co mam powiedzieć, bo nie wiem:
Anioł to był, czy Kto?...
Po śniadaniu czekaliśmy na Twoje
Di Espressione Polacca...
Wtedy babcia się zadumała...
Mówiła, że kiedyś byłeś u nich na wsi...
Na odpuście u Maryi od Pocieszania Strapionych.
Wycałowała Cię wtedy po rękach...
Ach! Jacy byliśmy wtedy młodzi!
Wiesz Święty Ojcze... fajnie jest...
Przewodnia idzie, ta z Miłosierdziem Bożym.
Co Ty? Szykujesz się? Dokąd się wybierasz?
Przecież byłeś już prawie wszędzie!
Tam? Już? Chyba Ci jeszcze nie pora...
Zaczekaj! Już do Niego chcesz iść?
Żegnaj... Bądź wola Nieba...
W kwietniu 2005r.
Inne tematy w dziale Rozmaitości