Jakelo Jakelo
419
BLOG

Obchody 67. rocznicy likwidacji żydowskiego getta w Łodzi.

Jakelo Jakelo Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

Obchody rocznicy likwidacji getta żydowskiego w Łodzi zaczynają być skromnym, mniejszościowym eventem, bez hucznej oprawy i bez traktowania ich przez kogokolwiek jako drabiny do kariery politycznej...  Dwa lata temu uświetniono je projekcją pewnego filmu, z którego wrażeniami dzielę się poniżej.
  Wiosna odchodzi latem.
Ida Fink to polska Żydówka od 1957r. mieszkająca w Izraelu. Wybuch wojny zastał ją w Zbarażu, kresowym miasteczku, na krańcach II Rzeczypospolitej, gdzie mieszkała od dzieciństwa i przebywała do agresji Niemiec na Związek Sowiecki. Polityka okupanta hitlerowskiego zamknęła ją w getcie, z którego zdołała uciec. Swoje wspomnienia zawarła w opowiadaniach zebranych w zbiorach: Skrawek czasu(1987), Notatki do życiorysu (1996), Odpływający ogród (2001). Natomiast Wiosna 1941 to zbiór opowiadań wybranych z wcześniejszych tomików, wydany w 2009r. z okazji premiery filmu Spring 1941.  
Po światowej premierze filmu Spring 1941 w grudniu 2008 roku, jego projekcja uświetniła tegoroczne obchody likwidacji getta żydowskiego w mieście Łodzi w 2009r. Litzmanstadt Getto i wszystko co wokół niego się wydarzyło nie ma najmniejszego związku z tym, co możemy zobaczyć na filmie, chociaż organizatorzy obchodów zdawali się sugerować, że jakowyś związek istnieje. Jedynym łącznikiem jest nazwa miasta, która kilkakrotnie pada w filmie ale w zupełnie innym kontekście, a to pochodzenia z tegoż miasta, które przypisano głównemu bohaterowi w celu ukrycia jego pochodzenia etnicznego… Dzięki temu Łódź stała się jednym ze sponsorów filmu i zastrzyk forsy z kasy Miasta Łodzi zasilił konto producenta.
Film jest dwuwarstwowy. Pierwsza warstwa scenariusza filmu powstała na podstawie kilku wspomnieniowych opowiadań Idy Fink. Autor scenariusza skonstruował fabułę filmu wykorzystując opowiadania Skrawek czasu, Rozmowa oraz Wiosenny poranek. Ta warstwa filmu przedstawia gehennę żydowskiej rodziny tuż po agresji Niemiec na Związek Sowiecki. Druga warstwa filmu rozgrywa się w powojennej rzeczywistości Peerelu. Tu, po latach do miasteczka przybywa bohaterka filmu jako światowej sławy wiolonczelistka, by uświetnić swoim występem otwarcie sali koncertowej. Z chwilą przybycia odżywają w niej przeżycia, postacie i zdarzenia z drugiej połowy 1941 roku. 
Polski tytuł filmu, tak jak i zbioru opowiadań Idy Fink Wiosna 1941 jest o tyle mylący, że akcja filmu rozpoczyna się latem tamtego roku. Do miasteczka z dnia na dzień dochodzą informacje o ataku Niemiec na Sowiety… Więc jest to już początek lata.   Ale dla autorki ścisłość kalendarzowa nie ma znaczenia albo też chce wskazać na ostatni moment spokoju – wiosnę owego roku. W swoich wspomnieniach pisze, że wtedy właśnie rozpoczął się czas, który przestał być mierzony miesiącami, czas w którym przestano mówić: to było w pięknym miesiącu maju. Rozpoczął się czas odmierzany kolejnymi akcjami: coś było po drugiej akcji, a coś się wydarzyło przed trzecią akcją… Autorka pisze, że kalendarz miesięczny utracił sens, no a tytuł Wiosna 1941 dla tego wszystkiego co rozpoczęło się latem tamtego roku wskazuje, że z pór roku w pamięci pozostała tylko tamta jedna – ostatnia spokojna pora roku. Ma to oczywiście swoje odzwierciedlenie w filmie, którego akcja trwa kilka miesięcy natomiast na ekranie mamy obrazy zatrzymanego w czasie wczesnego, zielonego lata.
Z drugiej strony – oryginalny tytuł filmu to Spring 1941, więc może wcale nie o wiosnę tu chodzi, chociaż tak przetłumaczono ten tytuł na język polski. Spring ma wiele znaczeń. Może równie dobrze oznaczać źródło, jak i pękniecie, jak też początek, a nawet sprężynę. I te znaczenia byłyby bardziej adekwatne do treści filmu Bohaterka jest bowiem u źródła swojej aktualnej kondycji psychicznej, którym było pewne pęknięcie tektoniczne i runięcie starego świata, a zarazem początek gehenny narodu, którego była przedstawicielką, początek Holocaustu. Sprężyna agresji hitlerowskiej i wszystkiego co stanowiło hitleryzm nakręcana od Września 1939 roku teraz została zwolniona i niemiecka agresja eksploduje z całą mocą, niosąc okropne lato 1941 roku.
Większość wspomnieniowych opowiadań Idy Fink, także tych, które były podstawą scenariusza (Wiosenny poranek, Rozmowa, Skrawek czasu), bardzo mocno osadzona jest w realiach kresów i okolic Zbaraża z rzeką Gniewną i wsią Lubianką…  I w realiach takiego małego miasteczka i pobliskiej wioski toczą się wydarzenia filmu… Kto uprzednio zapoznał się z twórczością Idy Fink, ten ze zdziwieniem musi przyjąć umiejscowienie ich w Polsce… Do Polski bowiem wraca po latach główna bohaterka Wiosny 1941. A przecież w 1971r nie polski już Zbaraż, a więc nie do tego miasteczka, nie nad rzekę Gniewnę i nie do wsi Lubianka wraca bohaterka filmu…
Autor scenariusza akcję filmu umieścił w Polsce, w granicach obecnych i rodzi to poważne konsekwencje. Prawdopodobnie zrobił tak dlatego, że tam, gdzie Zbaraż znajdował się w 1971 roku wrócić by nie mogła, a tym bardziej, w celu uświetnienia otwarcia Sali koncertowej jej imienia… Jeżeli to było powodem przeniesienia akcji ze Zbaraża w granice PRL-u, to jest to zaledwie dostateczne usprawiedliwienie autora scenariusza.
A zatem akcję filmu umieszczono w jakimś miasteczku i jego okolicach pomiędzy Biebrzą, Narwią, dolnym Bugiem i Sanem a obecną wschodnią granicą Polski. Możemy przyjąć, że raczej tuż za Sanem, tam dokąd w 1939 r. weszli Sowieci. Na ujęcia scen ulicznych wybrano lubelską starówkę, na której można znaleźć wiele miejsc w stanie identycznym jak w latach czterdziestych. Umiejscowiono na jej uliczkach końcową scenę przemarszu Żydów pojmanych przez Niemców, zastrzelenia żydowskiej dziewczynki i wywozu Żydów na miejsce egzekucji. Ale pierwsze sceny miejskie kręcono w Sanoku, którego stara część pełna jest kamieniczek zatrzymanych w czasie… Opis rynku Zbaraża opisany przez Idę Fink idealnie pasuje do opisu rynku sanockiego. Miejscowi mówią, że okupant kazał wyłożyć rynek kostką „brukową” pozyskaną z macew, zaś brukarzami byli Żydzi zamknięci w getcie. Sceny wiejskie kręcono w tamtejszym Skansenie oraz na okolicznych polach. Oko kamery znakomicie uchwyciło podsanocką, malowniczą dolinę Sanu ku Międzybrodziu wraz z tamtejszą cerkiewką, czy też przydrożną kapliczkę na Białej Górze. Piękno i spokój tamtego zakątka polskiej ziemi jest znakomitym kontrastem dla tego, co stopniowo nadciągało.
Umiejscowienie wydarzeń tuż za Sanem, a nie gdzieś tam, nad Gniewną rodzi poważne konsekwencje. Do bohaterów wydarzeń docierają stopniowo, dzień po dniu informacje o tym, że Niemcy gonią Sowietów… Odbiorowi ich i przekazywaniu z ust do ust, z dnia na dzień towarzyszy nadzieja, że tu nie dotrą, przemieszana z obawami bohaterki, że jednak to nastąpi i może lepiej ufarbować piękne, kruczo czarne, gęste, południowe włosy na blond, co być może ukryłoby przed nowym najeźdźcą prawdziwe pochodzenie i zapewniłoby rodzinie spokój. Otóż, tak istotnie mogło być w Zbarażu. Natomiast w miejscowościach na wschodnim brzegu Sanu wkroczenie Niemców wyprzedziło zdecydowanie rozpowszechnianie informacji o ich agresji… Tu ludzie nie mieli czasu zastanawiać się, co zrobić, kiedy wejdą naziści. Ich wejście wyprzedziło myślenie o tym zagrożeniu. Jest to pewna nieścisłość historyczna, a wynika ona z tego, że miejsce akcji przemieszczono o 300km na zachód, nie dostosowując do tego zabiegu fabuły.  
Ale nietrudno wychwycić także inną nieścisłość historyczną, znacznie bardziej istotniejszą. Bohaterowie filmu – miasteczkowy lekarz - doktor Artur Plank  wraz z małżonką, urokliwą wiolonczelistką Clarą i dwiema córeczkami wiodą spokojne, małomiasteczkowe życie w wygodnym, obszernym mieszkaniu ze służbą i opiekunkami dziewczynek. Chłopka-wdowa po polskim żołnierzu poległym(?) we wrześniu 1939r. z pobliskiej wioski obwicie zaopatruje ich w produkty spożywcze, a jest przecież przednówek. I był to już drugi rok sowieckiej okupacji tych terenów… Tak być nie mogło – inteligencję miejscową, także żydowskiego pochodzenia (chyba że aktywnie wspierała Sowietów, czego w filmie nie ma najmniejszych oznak) i także lekarzy sowieci deportowali na wschód albo co najmniej eksmitowali z zajmowanych mieszkań, albo też dokwaterowywali do nich przybyszów ze wschodu; chłopi na przednówku przymierali głodem, każdy kilogram mąki i kosz kartofli był na wagę złota - tym bardziej nie mogli zaopatrywać miasta w żywność. Wdowy po żołnierzach poległych we wrześniu 1939 tym bardziej, a z pewnością nie były w stanie same prowadzić gospodarstwa rolnego dość zasobnego w inwentarz. Po co te nieścisłości, po co ten nierzeczywisty obraz polskiego miasteczka i wsi pod okupacją sowiecką…? Po cóż to wycięcie dwóch lat okupacji sowieckiej i ukazanie wszelkich okoliczności jakby to nie Sowieci uciekali przed Niemcami, ale wojska polskie cofały się pod naporem wojsk hitlerowskich? Jakby nie był to rok 1941 ale rok 1939, jakby był to kres II Rzeczypospolitej, nie zaś sowieckiej okupacji jej wschodniej połowy. Co skłoniło twórców filmu do zastosowania tych nożyc, tego nie wiemy. Z pewnością na ekranie lepiej prezentuje się tryskająca urodą, zdrowiem i żywotnością chłopka zajeżdżająca pod dom doktorostwa furmanką pełną wiktuałów, niż takaż kobieta ukradkiem przenosząca do miasta kilka kartofli, odjętych sobie od ust, no bo miłość zwiększa podatność na wyrzeczenia. W każdym razie film w tej części nie przedstawia rzetelnie sytuacji ludności polskiej pod okupacją sowiecką. Mamy obraz polskich ziem  AD 1941 w stanie takim, jakby Sowietów tam nie było, podczas gdy w rzeczywistości panoszyli  się tam przez dwa lata.
Ale oto ziemie te zajmują hitlerowcy i niosą ze sobą określoną politykę, wrogą wobec Żydów. Wobec tamtejszej ludności słowiańskiej też mieli określoną politykę, która wyrażała się chociażby w zakazie handlu i posiadania i spożywania mięsa. Bywało że sąsiad denuncjował sąsiada o posiadanie tego rodzaju wiktuałów, co kończyło się rewizją i plądrowaniem domostwa… Z czasem najścia na domy stawały się normą, a ich celem było niekiedy nie tyle wykrycie czynu zakazanego przez zarządzenia Generalnego Gubernatora, ale znalezienie domowego pożywienia, którego z czasem zaczynało brakować, albo po prostu prowiant wojenny nie odpowiadał już niemieckim żołądkom. Ze wspomnień moich dziadków wiem, że wlazł taki do chałupy, po garach szperał, mliko wypił, borszcz wyżłopał, czego nie zjadł, wylał na klepisko… a jak kto próbował się sprzeciwić kolbą w brzuch dostał… Szczególnie chętnie odwiedzane były wdowy lub kobiety osamotnione, których po Wrześniu’39 było sporo w polskich wsiach i miastach… Film znakomicie i niezwykle autentycznie przedstawia dobrodziejstwa jakich z rąk okupanta niemieckiego doznał naród polski, którego uosobieniem jest Emilia – typowa przedstawicielki warstwy chłopskiej narodu polskiego…
Przy tych wszystkich wojennych nieszczęściach przyjęła nowy ciężar – udzieliła schronienia żydowskiej rodzinie. Motywy jej postępowania w tym zakresie były melodramatyczne. Chłopka podkochiwała się w doktorze z miasteczka, jeszcze w czasach kiedy dostarczała jego rodzinie wiktuałów. Teraz, kiedy zamieszkał z nią, wisząca na ścianie fotografia męża, co do którego nie miała pewności, czy nie żyje, czy raczej się ukrywa w partyzantce nie była hamulcem a raczej stymulatorem rozwoju uczucia. A że doktor wygląd miał swojski, postanowiła oficjalnie uczynić go swoim kuzynem z miasta Łodzi. Nie wydaje się to zabieg zręczny - uciekinier z miasta Łodzi, który nagle pojawia się w kresowym miasteczku musiałby wzbudzać podejrzenia.  „Będziesz Pan uchodził za mojego kuzyna. Z pana wykapany ekonom” – uzasadnia swoją decyzję książkowa Emilia z opowiadania Rozmowa. Filmowy doktor Plank staje się natomiast kuzynem z miasta Łodzi i ma stać się takim jak chłop z kresów. Robią razem masełko, widują się często, a to przy krówce, a to przy sianie, znacznie częściej niż on z żoną ukrywającą się na strychu. Clara nabrawszy podejrzeń czyni mężowi wymówki. Są one w pełni uzasadnione, bo ze związku jej męża z Emilią w przyszłości ma urodzić się dziecko… Dostrzegając niezręczność sytuacji i widząc podejrzliwość małżonki Artur postanawia zmienić miejsce ukrycia siebie i rodziny. Niefortunna była to decyzja i bardzo nieodpowiedzialna, bo Niemcy ich odnajdują i skazują na zagładę… Zagładzie uległo też dziecko Artura ze związku z Emilią, ponownie osamotnioną. Ono zostało zgładzone polskimi rękoma.
Film ukazuje eksterminację narodu żydowskiego, taką jak wyglądała w pierwszym jej okresie, tuż po agresji Niemiec na Związek Sowiecki. To wówczas Hitler uznał, że czas na ostateczne rozwiązanie. Przekaz filmu w tym zakresie jest autentyczny. To wówczas w kresowych miasteczkach i wsiach grasować zaczęły Einsatzgruppen (EG), niemieckie oddziały specjalne, powołane do eksterminacji ludności krajów okupowanych, których ostrze skierowane było przeciwko Żydom. To wtedy w lasach pojawiały się   grząskie polany,  a znaleziona w ich pobliżu zakrwawiona chusteczka wskazywała co kryje się pod ich powierzchnią. Opis takiej egzekucji Ida Fink zawarła w opowiadaniu Skrawek czasu… Ofiarami jej byli m. in. aplikant adwokacki oraz nauczyciel, którzy karnie stawili się na rynek miejski, bo brali na roboty. Student architektury nie podzielił ich losu, bo ukrył swoje wykształcenie i podał się za pracownika fizycznego. Zakwalifikowano go jako zdatnego do prac fizycznych i nie znalazł się we wnętrzu jednej z wielu  grząskich polan. Egzekucja trwała bardzo krótko, znacznie więcej czasu zajmowało kopanie i zasypywanie dołu, który był wspólnym grobem… wspominała Ida Fink. Ten opis egzekucji, pojawiający się w filmie i w opowiadaniu Idy Fink pokrywa się z ustaleniami poczynionymi przez Hanah Arendt w książce Eichman w Jerozolimie. Hitler przystąpił do ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej w niemieckiej strefie wpływów tuż po agresji na Związek Sowiecki. Eichman widział efekty działań Einsatzgruppenpod Mińskiem i Lwowem. „W Mińsku mordują Żydów w ten sposób, że ich rozstrzeliwują” – oznajmił mu Gruppenführer Müller i wydał polecenie zapoznania się naocznie i sporządzenia raportu. Na BiałorusiEichmanzobaczył (…)kilku młodych snajperów, którzy celowali do czaszek trupów leżących w wielkim rowie(…).  Widok kobiety z rękoma wyciągniętymi do tyłu przerastał jego odporność i uciekł z tego miejsca. By się odprężyć psychicznie udał się do Lwowa. Niestety nie mógł, bo we Lwowie robili dokładnie to samo co w Mińsku, a gospodarz, miejscowy komendant SS chciał się pochwalić swoimi osiągnięciami. I chociaż Eichman chciał się od tego wymówić, (…)ujrzał kolejny „straszny widok”: był to zasypany rów; spod warstwy ziemi tryskała fontanna krwi(…). Przekaz filmu w tym zakresie jest autentyczny.
Z takiej właśnie egzekucji ocalała bohaterka filmu - Clara. Osłaniana przez męża niosącego zwłoki córeczki – Ein jüdisches Kind– której nie udało się oddalić z orszaku śmierci i ukryć w kościele (Wiosenny poranek). Nie został trafiona przez snajperów, przykryta zwłokami męża i córeczki przetrwała w grobie do nocy i nim miejsce to zamieniło się w kolejną grząską polanęwydobyła się na zewnątrz, bo być może spychacz uległ awarii albo egzekutorzy uznali, że grób dopełni się następnego dnia… Przypadek to niezwykle rzadki, bo ze wspomnień Eichmana oraz z innego opowiadania Idy Fink wiemy, że  egzekutorzy byli niezwykle pedantyczni w wykonywaniu swoich funkcji. Pedanterię tę nagradzano tygodniowym urlopem, podczas którego o wszystkim, o urządzaniugrząskich polandzielny Niemiec mógł opowiedzieć ojcu, przyprawiając go o zawał serca, bo pamiętał on bardziej rycerskie metody prowadzenia wojny i był przekonany, że syn w taki właśnie sposób pomnaża chwałę i potęgę Niemiec.
Druga warstwa filmu, to teraźniejszość w której pojawia się ocalała z Holocaustu Clara. Kierujący do niej zaproszenie postrzegają ją wyłącznie jako wybitnego muzyka, podczas gdy ona, przybywszy do miasteczka lat młodości staje się na powrót ofiarą tamtych dni. Ból, którego niegdyś doznała staje się bólem dnia dzisiejszego, miejsca w których kiedyś bywałe stają się miejscami teraźniejszości, ludzie spotkani kiedyś są w tych miejscach wciąż obecni. Wydaje się, że główna bohaterka chce po prostu wiedzieć, jakie były losy ludzi, z którymi się spotykała i którym w ostatecznym rozrachunku zawdzięcza to, że przeżyła, chociaż tak wielu wtedy zginęło. Odnalezieni, w spotkaniu z nią koszmar tamtych czasów przeżywają ponownie. Trauma Holocaustu przeżywana jest ponownie, także przez tych, którzy byli z konieczności biernymi obserwatorami. Widz zostaje z pytaniem, czy to warto i w imię czego warto… Czy warto wracać do przeszłości, szczególnie tak tragicznej w skutkach?
Sam powrót do przeszłości nie jest przesłaniem filmu. Przesłaniem jest postać głównej bohaterki – Clary, kobiety, która pomimo takiej katastrofy życiowej – pomimo straty córek i męża, pomimo tego, ze wokół niej zawalił się świat, nie załamała się. Kierowało nią jakieś niesamowite dążenie do przeżycia tego koszmaru, jakaś niesamowita wola istnienia… I jeżeli szukać gdzieś tytułowej Wiosny, pory roku przepełnionej wolą istnienia i rozwoju to chyba w tej postawie życiowej głównej bohaterki. Tak chyba i siebie w tamtych wydarzeniach postrzegała Ida Fink.

Spring 1941 (polski tytuł Wiosna 1941) - 2008r. Izrael, Polska, W. Brytania; reżyseria Uri Barbash, scenariusz Motti Lerner,zdjęcia Ryszard Lenczewski, muzyka Misha Segal.
Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura