W same święta Bożego Narodzenia smutna wiadomość – zmarł pan Michał Jan Sumiński…
Dla mojego pokolenia znany jako autor Zwierzyńca… W tamtej ubogiej telewizji, składającej się z jednego, a później zaledwie dwóch programów była to jedna z nielicznych audycji, która kazała przerwać podwórkowe zabawy, by obejrzeć Zwierzyniec… Pamiętam, że w którejś klasie chodziłem do szkoły „na drugą zmianę” i ze szkoły w poniedziałki wracałem do domu biegiem, aby nie stracić Zwierzyńca. Oczywiście najważniejsze był kreskówki Hanna Barbera na zakończenie programu, ale pierwsza część była niezwykle ciekawa, bo były to autentyczne opowieści o zwierzynie krajowej i egzotycznej… „I łaciate i kudłate, pręgowane i skrzydlate, te co skaczą i fruwają na nasz program zapraszają…”
Z panem Sumińskim mam jedno, bardzo miłe, osobiste wspomnienie z dzieciństwa. Kiedyś nabazgroliłem kartkę pocztową i wysłałem ją na adres P-35, 00-950 Warszawa z dopiskiem Zwierzyniec… Ja tam napisałem chyba tak: „Kochany Zwierzyńcu bardzo lubię zwierzęta jakieś tam, i bardzo bym chciał obejrzeć film pokazujący życie tych jakiś tam zwierząt…” Jakie to były zwierzęta? Może krajowe wiewiórki, a może lisy… to już nie istotne… Najistotniejsze jest to, że po ok. 10 dniach po wysłaniu tej kartki… pan Sumiński kończąc referowanie korespondencji (bo zawsze był taki kącik w Zwierzyńcu) powiedział: „No, a teraz na prośbę jednego z naszych telewidzów zapraszany na film o…” I to był właśnie film, o który prosiłem w tej nabazgranej kartce…
Więc teraz, kiedy usłyszałem tę smutną wiadomość przymykam oczy i widzę pana Sumińskiego z plikiem korespondencji, wśród których była i moja kartka i który za chwilę spełni moje życzenie w niej zawarte…
Inne tematy w dziale Rozmaitości